Bardzo szczerze o tym jakie kobiety lubią Mężczyźni.
Blog > Komentarze do wpisu

Jesteś głodną Mężczyzny desperatką czy smakoszem-konserem?

  (sytuacja zainspirowana przez Muzę, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - poza sytuacją z winem) 

Wyobraźcie sobie scenę: 

 

- Znana restauracja (niech to będzie Amaro)

- Wyśmienite jedzenie
- Pan przygrywający na pianinie w meloniku, fraku, muszce no kurde elegancik
- Biały obrus na stole
- Czerwone wino

 

Naprzeciwko siebie siedzi pewna para. Jest facet w marynarce i Kobieta elegancko ubrana. To nie musi być nawet randka, ale po prostu uśmiechają się do siebie. Może to pierwsza randka, może nie?

 

Mężczyzna jest wyluzowany, uśmiecha się, jest uprzyjmy dla tej Kobiety i widać, że czuje się swobodnie. Kelner podaje danie główne. Mężczyzna lubi eleganckie restauracje i jest smakoszem, dlatego konsumuje ten jegomość z największą przyjemnością to co dostał rzucając uwagę: „wyborne” i popijając winem.

 

Kobieta przez cały czas czuje się niezręcznie, bo rzadko bywa w takich miejscach. Uśmiecha się, bo chce na Mężczyźnie zrobić jak najlepsze wrażenie. Boi się popełnić jakiegoś faux passe, bo widzi w nim stoicki spokój i obycie. Nawet jeżeli nie jest mistrzem Savoir Vivru to miejsce oraz sytuacja nie robi na nim szczególnego wrażenia. Kobieta jest przerażona, że nawet jak dostanie swoje danie główne to popełni jakiś błąd. Nie te sztućce, nie ten sposób jedzenie czy chuj wie co! Jednak Kobieta jest BARDZO GŁODNA i pomimo tego wszystkiego postanawia być sobą czy po prostu zabiera się za konsumpcję. Jedzenie smakuje jej tak niesamowicie, że prawie połyka je, co chwila rzucając cichaczem komplementy szefowi kuchni i podnieca się jakie niesamowite danie. 

Nie pije nawet wina, bo chce czuć w ustach cały czas ten smak. Dopiero na sam koniec tak chce jej się pić, że prawie haustem wypija cały kieliszek.

 

Jaka jest różnica pomiędzy nim, a nią? 

 

ON jest smakoszem
ONA jest po prostu głodna

 

Rozumiecie tą różnicę? Jej zachowanie wskazywało na desperację, brak obycia, ulepiona z zupełnie innej gliny niż on. To nie chodzi jednak o obycie w restauracjach czy nie. To chodzi o coś zupełnie innego… Głodny nie myśli jeżeli jest nienajedzony. (ale złota myśl) Tylko, że Kobieta nie zawsze musi być głodna z braku pożywienia, ale z braku Mężczyzny w swoim życiu, a może lepiej Mężczyzny odpowiedniego. 

 

Mężczyzna, który jest smakoszem zadowoli się wspaniałym jedzeniem i będzie umiał docenić czerwone włoskie Chianti rocznik 2011 (bo ten rocznik był jednym z najbardziej udanych w Toskanii). Ma w nosie czy stosuje zasady Savoir Vivru czy nie. Zdenerwowała go jedynie managerka restauracji, ponieważ początkujący kelner dłużej niż zwykle otwierał wino, dlatego ona przyszła i powiedziała: „Daj mi to!” po czym sama rozwaliła korek i się ośmieszyła. Karma wróciła - ona ośmieszyła tego Mężczyznę po czym samą siebie. Oni nie mieli ciśnienia na to wino, nie śpieszyło im się nigdzie. Pełen relaks i olewczy stosunek do rezultatu. Przecież jeżeli to wino źle otworzy to przyniesie następne - tak działają eleganckie restauracje prawda? 

 

To samo w jego zachowaniu z tą Kobietą. Owszem była dość atrakcyjna, podobała mu się, sympatycznie mu się z nią rozmawiało jednak nie miał ciśnienia na cel. Chciał wyłącznie miło spędzić czas i zobaczyć, czy to aby adekwatna partnerka dla niego czy też nie. Chciał sprawdzić czy jest im po drodze. Wie doskonale, że to on jest myśliwym, on wybiera Kobietę i kwalifikuje pod siebie, a nie Kobieta jego. To ona stała w lustrze przez conajmniej 1h myśląc czy dobrze wygląda i czy aby na pewno mu się spodoba. On tylko wziął kąpiel, ogolił, wyperfumował, zrobił coś ze swoimi kudłami, wyprasował czyste łachy i założył czarny pasek cnoty. Tak - cnoty, bo tylko on może go rozpiąć. Cała operacja zajęła mu 30 minut tylko dlatego, że lubi w wannie siedzieć i kontemplować. 

 

On nie jest głodny. On jest smakoszem. Lubi towarzystwo Kobiet tak samo jak pyszne jedzenie. Chodził w życiu do wielu restauracji, bo wie że wszystkie są w zasięgu jego ręki. Czy wszystkie Kobiety są w zasięgu jego ręki? Nie… ale to nie oznacza, że on wszystkie chce. To nie oznacza, że z każdą dogadałby się tak samo. On po prostu wie, że ma wybór, wie że wybiera. Nie musi grać bardziej zajebistego przed Kobietą niż jest po to aby uprawiać z nią seks tej nocy. On doskonale wie, że czasami lepsza jest Renia Rączkowska i fajny film na RedTubie niż nieodpowiedziane pójście do łóżka z Kobietą, która później będzie miała oczekiwania, wymagania lub co gorsza ROSZCZENIA (nienawidzi roszczeniowych suk - bo Kobieta nigdy nie ma roszczeniowej postawy, a suka owszem prawda?). Dlaczego Renia Rączowska jest czasem lepsza? No właśnie i tutaj przechodzimy do sedna sprawy. On idzie z nią tylko do łóżka, jeżeli wie że ich oczekiwania są zgodne ze sobą. Jeżeli dla niej seks nie oznacza od razu wielkiej miłości i związku aż po grób (kto to w ogóle kurwa wymyślił?!). 

 

Różnica pomiędzy głodną Kobietą a Smakoszem?

 

Smakosz robi to co na ma ochotę

Głodna nie może się doczekać efektu czyli dania głównego
Smakosz konsumuje powoli delektując się smakiem
Głodna wpierdala łapczywie bo przecież zaraz mogą jej zabrać
Smakosz zastanawia się jakie dania z menu wybierze następnym razem

Głodna jest szczęśliwa, że ma w ogóle cokolwiek do jedzenia. Nie myśli co będzie dalej.

Smakosz pozostawia sobie lekki niedosyt, aby pamiętał jak bardzo mu smakowało

Głodna jest tak obżarta, że nie ma nic siły nawet na deser. Chce już wyjść z tej restauracji i nigdy nie wracać.

 

Tak samo jest właśnie w relacji. Kobieta, która po prostu jest głodna mężczyzny bo jest sama i jest zdesperowaną laską, która już chce mieć ten efekt. Nie przyzna mu się nawet, ale ten efekt to:

 

Mężczyzna -> seks -> związek -> przywiązanie go -> ślub -> dziecko -> szczęśliwa kurwa rodzinka

(oczywiście pewnie związek jest przed seksem u niektórych Kobiet)

 

Tego nawet nie trzeba wypowiadać często. Wiele Kobiet wręcz wstydzi się tego powiedzieć, że w każdym widzi kandydata na potencjalnego dawcę. Wiecie co? W tym nie ma nic złego… tylko ja osobiście nie wyobrażam sobie aby być częścią jakiegoś planu. Nie chcę być planem niczyjej Kobiety. Chcę być sobą. Wszystko co będzie dalej to będzie - dlaczego ma to być czyjś plan który ktoś sobie uknuł? Ja po prostu lubię towarzystwo Kobiet i owszem.

 

Chcę by spędzała ze mną czas, bo uwielbia przebywać w moim towarzystwie i vice versa

Chcę by kochała się ze mną bo uwielbia to, bo ją podniecam i czuje się wtedy bosko 

Chcę by nigdy nie dawała po sobie poznać żadnej desperacji - może być ze mną albo może jej nie być. Nawet jeżeli ona lub ja bym płakał z tego powodu. 

Chcę aby swojego życia nie uzależniała ode mnie. Nie zachowywała się inaczej, ponieważ jestem jej facetem. 

Chcę by moje doświadczenia w życiu były dzielone z nią i vice versa - by ona miała ze mną piękne wspomnienia. Wiem, że nic nie jest stałe w życiu i nic nie jest pewne. Wiem, że każdy wspólny dzień może być ostatnim, bo mnie może pierdolnąć samochód, albo jej się coś odwidzieć i od wielkiej miłości mogę zacząć ją z czasem skrajnie irytować. To jednak nie sprawi, że winy zacznę szukać w sobie. To przecież nie musi być moja wina, ale jej stanu umysłowego. Dlaczego mam zwalać na siebie winę za czyjś stan umysłu i skrajne uczucia/emocje? Mogę kontrolować tylko swoje.

 

Jeżeli coś mi przeszkadza i ja czegoś potrzebuje to po prostu to robię i nie jestem od nikogo zależny. Zależność jest zła. Mogę chcieć, ale nie potrzebuję. 

 

Głodna była w takim stanie fizycznym (chociaż tylko jej się wydawało), że musiała zjeść bo inaczej straciłaby zmysły.
Smakosz mógł ten wieczór skończyć nawet popijając jedną lampkę wina, bo dla niego najważniejsze było to czy patrząc w jej oczy dostrzeże tam coś fascynującego godnego głębszego poznania.

 

Ona działa według schematów co jak i kiedy należy robić, jak go złapać, kiedy jest pierwszy pocałunek, kiedy należy wziąć go na przetrzymanie, kiedy się odzywać, kiedy seks, kiedy ratować sytuację bo on traci zainteresowanie. Jest tutaj milion myśli, milion schematów i cały czas myślenie nawet podświadome o „efekcie”. Rozmawia z setkami koleżanek na temat jego zachowania, wypisuje maile do faceta z „internetów” aby wyjaśnić jego zachowanie. Jest zdesperowana bo „tak bardzo go kocha” i nie wie co ma dalej robić. Zastanawia się gdzie zrobiła błąd, a może sama była błędem? Gonitwa myśli jest nieubłagalna. Gdy tylko jest dobrze ona myśli niczym Kazimierz Marcinkiewicz były premier „Yes, Yes, Yes!” że właśnie udał jej się ten amant i w końcu poznała kogoś zajebistego!

 

On to istny Koneser. Nie działa według schematów. Robi to na co ma ochotę. Panuje nad sytuacją. Chce to się z nią umawia, chce to łapię za rękę i całuje. Nie chce to tego nie robi. Jeżeli ma ochotę to na drugim czy trzecim spotkaniu idzie z nią do łóżka, bo ma ochotę. Nie robi jej śniadania tylko dlatego, że wypada ale dlatego że ma ochotę ponieważ przeżyli fantastyczną pełną namiętności noc wielokrotnych orgazmów i chce jej dać coś więcej poza orgazmami. Nie odzywa się do niej czasem długo, bo ma swoje życie poza nią i rozumie jeżeli ona się także nie odzywa do niego lub nie może z nim spotkać. Ona ma swoje życie i on ma swoje życie. On po prostu lubi z nią spędzać czas, przebywać, dotykać, całować, przytulać, kochać się. Lubi to.  Nie planuje niczego. Być może z czasem będzie chciał ją bardziej wprowadzać w swoje życie, poznawać ze znajomymi, mówić jej o wszystkim, być może będzie chciał jej tego oszczę∂zić. Być może ona zacznie sama to robić, a on okaże zainteresowanie i odwdzięczy się tym samym? Być może będą budowali wspólnie swoje życie, a być może będą się po prostu spotykać ze sobą i miło spędzali czas. On nienawidzi się narzucać. Kiedy tylko widzi wycofanie z jej strony - stopuje. Wycisza się. Milczy. Nie jest potrzebujący. Może to się zaraz rozpieprzy za tydzień, miesiąc lub trzy, cztery? Może będzie mu smutno cholernie bo zorientuje się, że nie czuł się nigdy w życiu lepiej, ale nie okaże tego tylko wstanie i podniesie się…a może po prostu spłynie to po nim jak letni deszcz z rynny? Jedno jest pewne. On tego nie wie.

On lubi czuć partnerstwo po drugiej stronie, lubi czuć się zainspirowany, lubi inspirować, lubi przeżywać, doświadczać czegoś więcej niż jest w stanie doświadczyć z kumplami. 

 

Ona…. pragnie EFEKTU, a nie Mężczyzny. Tak - koleżanki też jej tego nie dadzą, ale… Mężczyzna także. Dla niej efekt jest celem, a nie skutkiem.

 

Dla niego efekt to skutek uboczny czegoś pięknego powstałego między ludźmi.

 

Teraz droga czytelniczko uświadom sobie czy jesteś:

 

  1. Głodomorem 
  2. Smakoszem 

 

…i zacznij tak podchodzić do życia jak Smakosz. Bez względu na Twój wiek - masz zawsze dużo czasu. Nawet jeżeli Twój zegar biologiczny tyka, to bądź zawsze smakoszem a nie głodomorem, który chce upolować idealnego kandydata do swojego wymarzonego planu bo to nigdy nie wyjdzie.   Smakosz ma zawsze wybór. Smakosz to zawsze atrakcyjna osobowość. Naucz się nim być. Wyobraź sobie, że Smakosz spotyka Smakosza. Spędzają miło czas, jeden, drugi, trzeci. Jeden Smakosz wie, że drugi jest z nim tylko i wyłącznie bo CHCE. Smakosz wie, że musi się starać bo drugi Smakosz może zasmakować w kimś innym. To działa w dwie strony.
Nawet największy Smakosz ma swoją ulubioną restaurację i pomimo wielu innych równie dobrych zawsze wraca do tej jednej. Znosi ją nawet gdy zmieni się szef kuchni, naturalnie zwróci uwagę kelnerom, że coś się zmieniło ale cierpliwie poczeka na powrót do poprzedniej jakości lub po prostu… zacznie zamawiać inne dania z menu, aby odkryć talenty nowego szefa kuchni i zacznie uwielbiać swoją ulubioną restaurację na nowo. Za każdym razem z klasą, wyczekiwaniem i lekkim podnieceniem, ale… bez zachłanności. 

 

Na koniec przesłanie:

 

Im mniej oczekiwań tym więcej satysfakcji!

 

Wiele ciepła i namiętności życzę ;)

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl

poniedziałek, 01 lutego 2016, mezczyznazwyobraznia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Xoxo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/02/01 02:22:40
Super, bzykajmy sie ze smakiem i dystansem a nie tak jakbyśmy sie kochali... Luz i dlaczego akurat kobieta jest tą osobą której zależy na związku???
-
Gość: eSKa, *.ip.gronet.pl
2016/02/01 11:19:55
Maleman nieładnie - mógłbyś choć raz odwrócić role :) Obawiam się nawet, że więcej jest zdesperowanych facetów niż Kobiet. Pozdrawiam eSKa silnekobiety.pl/index.php/2012/12/29/jak-nie-trafic-na-desperata-lub-desperatke/
-
Gość: , *.cable-modem.tkk.net.pl
2016/02/01 11:50:20
Tak, jestem głodomorem. Tak, czuję się samotna, probowalam się oszukać, że tym razem będzie inaczej a wyszlo jak zwykle, chociaż nie czuje winy, bo byłam zwodzona przez kilka miesięcy, a wystarczyła zwykła szczerość ze strony partnera. Cóż, "zesrało się" po raz kolejny, ale będę robić wszystko, żeby po raz ostatni. Masz rację, desperację czuć na kilometr mimo, że sie człowiek czasem dobrze maskuje, chociaż nie ukrywałam swoich intencji. Trzeba się pilnować i faktycznie zluzować poślady. Dzięki za ten wpis, prosty przekaz - proste przykłady, będę do niego wracać za każdym razem gdy poczuje "ciśnienie". Pozdrawiam.
-
2016/02/01 14:18:50
Świetny wpis!
Niemal każdy Twój wpis mówi właściwie o tym, że człowiek (i mężczyzna, i kobieta) powinie kochać siebie, mieć do siebie szacunek, cieszyć się sobą i swoją wartością - wtedy jest zdolny do zachwycającego obie strony kontaktu z drugim człowiekiem.
-
Gość: woda ogień, *.internetia.net.pl
2016/02/01 17:34:01
a czy kucharz, który wie że musi się starać, by podtrzymać smak w swoim związku ze smakoszem, jest jeszcze mistrzem, czy desperatem? ;)
swoją drogą, to gotowanie z serca i miłości czy gotowanie dla efektu jakim jest zachwyt? trochę się to zaciera od kuchni, ale w sumie najlepsze jest dociekanie co się kryje za smakiem, za sposobem myślenia, za kreacją, to mega przygoda
-
Gość: mus, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2016/02/07 20:32:01
Wszystko to prawda a dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Trafiam niestety na tych "głodnych" i po fajnie spędzonym czasie, gdzie ja nie wiem i nie myśle, co będzie za godzine, a co dopiero jutro, okazuje się, że ów Pan ma już plan, bo przecież było miło i fajnie itd. Kiedy mówie, że kiedyś może jeszcze tak będzie, że nigdzie się nie spieszę, że ot, czas pokaże itd. , czuje , że powinnam piszczeć z zachwytu i planować wspólną przyszłość. Wtedy cała przyjemność smakowania mija mi bezpowrotnie.
-
Gość: Gilmoregirl, *.dynamic.dsl.as9105.com
2016/02/09 08:37:18
Powiedz mi dlaczego kobiety w poczatkowej fazie zwiazku sa takie super? Bo nie maja oczekiwan,bo maja swoj swiat,kilka opcji na boku a co za tym idzie luz i brak cisnienia?
-
2016/02/09 21:41:53
Dobre i ciekawe - że tak powiem - ujęcie tematu. Pozdrawiam.
-
Gość: lesna baba, *.adsl.inetia.pl
2016/02/10 10:07:49
Lubie sie delektowac wiec mysle ,ze jestem smakoszem. O ile przyjemniej jest kaciki ust chusteczka delikatnie obcierac niz lokciem splywajace zarcie po brodzie. Nie musi to byc w scenerii pieknych, kipiacych od przepychu sal wystaczca dekoracje mile dla oczu oraz "subtelnosc i oglada konsumowanej potrawy".
-
Gość: LaMa, 193.109.196.*
2016/03/08 18:54:55
Zgadzam się z XoXo. Najlepiej nie czuć, kochać się, ale z dystansem, nie angażować się. Najlepiej, kiedy żadnej ze stron na drugiej nie zależy. Strach obdarzać faceta uczuciem, bo spi***doli delektować się inną.
-
Gość: Ona, *.warszawa.vectranet.pl
2016/04/17 14:16:10
Kobieta też musi być sobą w relacji z mężczyzną i mieć do tego prawo. Nie jest ok gdy mężczyzna mówi: kochanie chciałbym żebyś nosiła sukienki a inni się za tobą oglądali. Ważne jest żeby kobieta znała swoją wartość, wielu jest zakompleksionych facetów dla których ona ma być tylko przedłużeniem ego:) i to też jest wkurzające:)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2016/05/02 00:34:23
Witam, ciekawa perspektywa faceta na relacje mesko-damskie- trafne spostrzeżenia. Jestem kobietą-trzydziestoletnia- aktualnie w relacji z mężczyzna, która bardziej przypomina romans niz związek, który rokuje na cos więcej. Na początku bylam pod większym wrażeniem jego osoby, a w zwiazku z tym, ze jestem osobą zainteresowana perspektywą bycia kiedyś matka i założenia rodziny (sorry, ale nie widzę w takim pragnieniu, czy myśleniu w kontekście do facetów nic złego)- cieszylam sie, ze być moze bedzie to ten, z ktorym sie to spełni. To, ze myślę o posiadaniu dzieci/dziecka i rozgladam sie za potencjalnym facetem i szukam kogos na stałe, na miłość-nie czyni ze mnie desperatki. Nie szukam desperacko i za wszelką cenę (przynajmniej mam taka nadzieję). Z tym facetem, z którym spotykam sie teraz coś, ze tak powiem siadlo i powoli tracę nim zainteresownie. Koles nie rozkochal mnie w sobie. Pomimo jego ochow i achow nad moja osoba, słodkich smsow i fajnego łóżka- zabrakło inicjatywy, pomysłu- czegoś, co by sprawiło,ze zrozumiem/poczuje, ze jestem wazna i wyjątkową kobietą dla niego, a nie jedną z wielu jakie moze on mieć. To powoduje, ze mam świadomość, ze raczej nic wiecej sie z tego nie urodzi i trzeba facetowi zasadzic kopniaka- nim pierwszy to zrobi. Pisze to poniewaz z kolei moje doświadczenia z facetami (przyznaję nie najfajniejsze)- sprowadzają sie do smutnego wniosku, ze faceci nie potrafią zdobywać kobiet/ tym samym nie potrafią ich w sobie rozkochac. A kobiety tego pragną. Pragną byc zdobywane. Wiele razy spotkałam sie z sytuacją, ze jeśli nie szlam do łóżka z facetem po 3-4 randce tracił mną zainteresowanie.pytanie-czy w zwiazku z tym szukał tylko seksu, czy uznał, ze jestem zimną suka nietykalska, czy sie znudzil, czy przestalam na niego działać, czy te minione cztery randki to był limit jaki sobie wyznaczył, by osiągnąć swój cel?cholera wie.powiem szczerze, gdybym w końcu z jednym, milym i bardzo atrakcyjnym chlopcem po tej cholernej trzeciej randce nie poszła do łóżka-najprawdopodobniej bylabym wciąż dziewica. Współczesnym facetom nie chce sie czekac, nie potrafią bądź nie chcą adorowac kobiety, nie potrafią zdobywać, dlatego ja uważam, ze większość z was nie sa koneserami/ smakoszami kobiecej natury tylko właśnie zjadaczami, pospolitymi zjadaczami kobiecego ciała, które to tak ochoczo konsumujecie przy byle nadarzajacej sie okazji. To chyba tyle. Mogłabym i wiecej, ale jest juz późno, więc pozdrawiam;-)
-
Gość: Kly, 91.237.225.*
2016/05/29 22:30:19
Mam takie same odczucia.
Koneserem można nazwać kobietę, nawet ta nieobyta z restauracji. Jest po prostu miłośnikiem rzeczy, o których jej towarzysz nie ma bladego pojęcia. Ona pragnie delektować się wspólnymi chwilami. Jest miłośnikiem długich związków. Potrafi je kontemplowac, doceniać i pragnie je stwarzać.
Ten jegomość z restauracji jest może miłośnikiem dobrej kuchni, choćby francuskiej, ale poza tym chcę tylko zaspokoić swój chwilowy głód i swoje potrzeby. Zrobi to o ile ona wcześniej go nie przejrzy...
1. Zabrał ja do restauracji, choć wiem że pochodzi z prowincji -pragnie tym stworzyć odpowiedni dystans:"Widzisz stać mnie na ten lokal. Bywam tu czesto. Sporo zapłacę za Ciebie, więc musisz mi się zrewanzowac. O ile wygodę będę miał ochotę pójść z Tobą do łóżka. W końcu jeszcze tyle że razem Cieszyn rozedmie "
2. Pójdą do łóżka a jutro lub pojutrze znów będzie glodny, jednak już innej, bo stwierdzi ze np."Ta za dużo je "
3.Nigdy nie nasyci swojego głodu, by być z kimś kto go zaspokaja w 100%.

On jest w matni. Jego pułapka jest jego własny egoizm, poczucie wspaniałości.

Problem leży w jego naturze. On jest stworzony do zaspokajania jak największej ilości kobiet i do tego dąży -jest samcem, prawdziwym glodomorem sexu.
Ona jest dlugodystansowcem , jest koneserem. Pragnie kontemplowac to o czym jego nienazarty organizm nie ma pojęcia, nawet nie pomyśli, bo chcę się tylko zaspokoić.
Taki morał tej historii


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Kody Rabatowe