Nowy blog pod adresem http: szczerydobolu.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Czas na szczęście jest teraz. Nie zmarnuj go!

 

Wpis przeniesiony na nowy adres: 
Czas na szczęście jest teraz. Nie zmarnuj go! 

wtorek, 08 marca 2016, mezczyznazwyobraznia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Majka, *.static.multimetro.pl
2016/03/08 12:23:03
Witaj, znowu z zaciekawieniem czytam Twój wpis i słowo "inspiracja" jest dla mnie niemal ekscytujące :P i dziękuję za życzenia.
Jestem Twoją wersją szczęśliwej kobiety, optymistki, która zważywszy na przetrwałe problemy potrafi zobaczyć w nich dobrodziejstwo istnienia życia, gdyby nie one, nie wiedziałabym co to dobra passa, rozradowanie, uniesienia a nawet ekstaza. Będzie smutno. Będzie boleć. Musi boleć. Ma boleć - inaczej tego nie załatwisz. zgadzam się z tym jak najbardziej, jednakże muszę dodać do całości Twojego wywodu, że NIE WOLNO USMIECHAĆ SIĘ GDY SERCE KRWAWI !!!!.
Uwierz mi, że sposobność taka odbija się w przyszłości bliższej, może dalszej, ale odbije się, więc stwierdzam, że każdy, ale to każdy człowiek powinien mieć swojego spowiednika, takiego zaufanego i od serca. Powinien mieć kogoś, kto nie tylko wysłucha, ale i spróbuje doradzić, jak również nakopie do dupy, kiedy trzeba INACZEJ OSOBA TA ULEGA SPOWOLNIONEMU PROCESOWI DEGRADACJI. (Jeżeli osoba, której się spowiadasz mówi, że to bardzo osobiste, co mówisz.piszesz to nie jest spowiednik i nie posłuży Ci długo).
Ja jako JA, nie zamierzam nic zmieniać w swoim życiu, chyba że pojawi się na mojej drodze ktoś, kto mnie zainspiruje w zupełności, wszechogarnie mnie i ulegnę jego namiętnemu spojrzeniu :P, dam się ponieść emocjom, oczywiście trzymając nieco mały, ale rygorystyczny dystans
Pozdrawiam serdecznie i pisz dalej, bo działasz na kobiece zmysły i pewnie nie jednej kobiecie uleczyłeś jak nie serce to mózg .
-
Gość: Sucherin, *.icpnet.pl
2016/03/08 19:00:36
Trudno jest się tak sparować, żeby się nawzajem inspirować, dlatego zamiast być z kimś bo tak jest fajnie, wolę być aktualnie sama. Realizuję się jak mi się podoba i nic mnie nie ogranicza, chociaż nie ukrywam, niektóre marzenia czy plany milej by mi było przeżywać z kimś i móc się nimi dzielić. Tyle, że jest jeszcze ten strach przed odrzuceniem bo można nie trafić na osobę, która mnie będzie szanowała, każdy zawód powoduje, że się traci wiarę i to nie tylko w facetów, w ogóle w ludzi..Staram się nie wymagać więcej niż mogę dać, bo niby czemu komuś by miało odpowiadać przebywanie ze mną? ale jakieś minimum musi być..:D Lubię to jak piszesz i to co piszesz, tylko u ciebie wszystko jest takie proste i oczywiste, napawa optymizmem, a gdy się przechodzi do działania, do rzeczywistości to już wiadomo jak jest. :D
-
Gość: joanna, *.internetdsl.tpnet.pl
2016/03/09 14:23:15
Ok, niby tak. Czytałam o tym nie raz i nie dwa.
Jestem w takim związku.
Codziennie budzę się z myślą: a jak będzie dzisiaj...?
Nie tuli, nie całuje bez okazji, nie rozmawia, wczoraj na dzień kobiet dostałam kwiaty i po 10 sekundach padło hasło..."dobra, dawaj coś żryć" (dosłownie).
To już/dopiero 4 lata jak jesteśmy razem.
Żal mnie ściska od środka gdy jestem między innymi gnębiona psychicznie, ale nie umiem... No nie potrafię go wypierdolić. Boję się...bo WIEM, że to będzie mój koniec.
Dlaczego? A Dlatego, że nikt oprócz niego nie adorował mnie aż tak jak on, nie mam widać powodzenia, mieszkam z mamą, nieletnią siostrą, babcią, same baby - nie mamy dziadka, ojca, brata, same... Mój Świniarz jest jedynym facetem blisko nas. Nie znamy się na naprawach w domu, na mechanice auta i sprzętów, nie mam nawet kosiarki bo on przywoził już swoją, a i tak pomaga z wielką łaską... Ale jest... Nie chodzę nigdzie - praca, sklep, dom mój, jego dom rodzinny. Nie poznam nikogo innego. Jestem okropnie wstydliwa i zdystansowana. Nie mam nawet kolegów facetów, żadnych! Nie mam również paczki przyjaciół, żeńskiej. Nie chodzę na imprezy. W pracy same panie. Wiem że pognanie mojego prywatnego pasożyta zmusi mnie do pójścia na dno samotności. Z tego już nie wyjdę, jestem przed 30-stką.... Wierzcie mi, że ja to czytam i rozumiem, wiem, że to chore, komuś też bym powiedziała - ratuj się, nie bądź nieszczęśliwa...nie wiecie co to strach przed byciem jeszcze bardziej nieszczęśliwą... I ta myśl, że tą drugą, tą kolejną będzie nosił na rączkach...uhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!
-
Gość: Silver, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/10 03:15:29
Mój obecny związek jest dosyć świeży, trwa dopiero 4 miesiące. Jeszcze rok temu żyłam zupełnie inaczej. Byłam z totalnym kłamcą, intrygantem i podłym plotkarzem. Ale nadszedł dzień, w którym powiedział mi coś co zamknęło jego drogę do mnie na zawsze. Jednak odezwał się do mnie jego najlepszy przyjaciel. Nie przyjaźnili się już wtedy ze sobą od długiego czasu. Znienawidzili się. Wiele razy, ten właśnie przyjaciel próbował mnie przed nim ostrzegać, próbował mnie jakoś od niego odciągnąć, gdy jeszcze z nim byłam. Było kilka takich momentów. Jeden raz nawet włożył mi list do skrzynki w którym prosił o kontakt. Dziwnym trafem, zawsze to odrzucałam. Zawsze jednak czułam, że mi sprzyja. Że jest po mojej stronie. A gdy mój były zaczął to dostrzegać, zaczął mnie od niego izolować... Musiały jednak minąć 2 lata mojego nieudanego związku, po to, żebyśmy mogli na spokojnie spróbować ze sobą, żebyśmy tak naprawdę mogli się poznać. Nie widziałam w nim nigdy wcześniej kogoś w kim mogłabym się zakochać, traktowałam go raczej jako kolegę, ale zawsze bardzo go lubiłam. A gdy zdarzało mi się czasem podsłuchać jego rozmowy, to zawsze brałam jego stronę. Jakbym od razu dobrze go rozumiała. Słyszałam, że męczą go te same problemy, że ma te same poglądy. Rzadko jednak miałam okazję porozmawiać z nim sam na sam. Zawsze coś nam przeszkadzało. A teraz, gdy jesteśmy już razem wreszcie możemy ro-zma-wiać. Jesteśmy młodzi, ja mam 23 lata, on ma lat 26. Być może nie znam wielu par, obserwuję tylko jak niektórzy się zachowują i dostrzegam teraz, że nie brakuje nam szacunku wobec siebie nawzajem. Ostatnio był gorszy moment, niestety, jak to zwykle bywa, ale szybko minął. I jakoś próbuję też jak najszybciej o nim zapomnieć. Bo staram się sobie przypomnieć o skarbie, który był zawsze tuż za rogiem.
-
Gość: Silver, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/10 03:19:41
Dlatego chciałam jeszcze tylko dodać jako apel do kobiet. Żebyście nigdy nie obawiały się odejść, bo zawsze czeka was coś lepszego, coś ze szczęśliwym zakończeniem
-
Gość: Goha, *.play-internet.pl
2016/03/10 17:12:49
Do Joasi: Napisałas, ze jestes przed 30 tką.Ja jestem przed 40 tką ....Mogę tylko powiedziec, ze jak nie odejdziesz, będzie tylko gorzej....On nie ma do Ciebie szacunku...Uwierz, przezyłam wiele....on nic Ci w życiu nie da...Już lepiej być samą, miec mamę, siostrę, babcię koło siebie, niż po cichu płakać, by nikt nie widział....
-
Gość: Joanna Darc, *.centertel.pl
2016/03/10 21:08:28
Ty jesteś walnięty, pieprznięty i faktycznie szczery ... fuck... do bólu (to pierwsze co nasunęło się po lekturze). Dobrze się czyta swoje przemyślenia wyartykułowane przez innego człowieka. Walisz po kościach, trzewiach, umyśle i niezdecydowaniu. Jedno życie... ! Walczcie by chciało się żyć wedle własnych przekonań, błędne decyzje to unieszczęśliwianie nie tylko siebie ale i tych najbliżej nas...może też mieliby szansę? I ta miłość niech się trafi...taka gdzie nie trzeba udawać i można czuć wolność mimo wszystko. Dobrej nocy.
-
2016/03/10 21:19:34
i to jest to! jak człowiek czujący się nieszczęśliwie może stworzyć szczęśliwy związek??? - nie da się! można przez pewien czas udawać, ale kiedyś sprawa się rypnie.

ja ze swoim "ex" zaczęłam być... ponieważ byłam święcie przekonana, że nikt inny mnie nie zechce. i tak bardzo chciałam stworzyć dobre małżeństwo, chciałam kochać.... że bardziej wierzyłam, że tak jest niż to faktycznie było.
...odeszłam od niego po 10 latach małżeństwa, ponieważ bardziej bałam się samotności z nim, niż życia samej z córką.
co miałam wypłakać -wypłakałam i jeszcze co jakiś czas wypłaczę. ze łzami wypłukuję z siebie to co toksyczne.
potem spinam 4 litery i daję radę.
samochód? - mechanicy są, opony na wulkanizacji wymieniają,muś uwielbiam sama.
w domu elektryka, woda i inne takie - dzwonię po osiedlowego elektryka/hydraulika - biorą grosze. znajomi też zawsze mogą polecić jakąś "złotą rączkę" do innych napraw. tapetuję i maluję ściany sama - :)
gotować nie lubię. :/
czy po odejściu od męża mam więcej obowiązków? - NIE! mam mniej prania i prasowania, mniej sprzątania i zmywania. cała domowa reszta, opieka nad córką była na mojej głowie.
a! i przecież cały czas pracę mam. (lichą) i kredyty (solidne).

i czuję się z tymi moimi ciężarami lepiej.
czuję się wobec siebie uczciwiej.
córka widzi, że mama daje sobie radę. czasami widzi, że płaczę, bo mi ciężko... ale widzi też, że nie robię z siebie cierpiętnicy i podnoszę się i idę do przodu.

i tak - chcę sobie znaleźć fajnego faceta. ale nie za wszelką cenę.
-
Gość: Majka, 78.10.208.*
2016/03/11 14:11:11
Brawo "feeria" - więcej takich kobiet, a i świat będzie szczęśliwszy. Wszystkim kobietom optymizmu życzę i WIARY W SIEBIE. A co do "Joanny" - dasz radę, mówię Ci...wstając rano, patrz w lustro i mów sobie, że zajebista z Ciebie laska potrafisz wszystko zdziałać i takie tam ......stój przed lustrem tak długo, aż zobaczysz, że uśmiechasz się do siebie - to dobry znak i dobry początek !!!.
-
Gość: woda ogień, *.internetia.net.pl
2016/03/12 16:57:33
dla niektórych nieziszczalne objęcia :)
skoro jednak szczęście to projekt, można próbować znaleźć zamiennik

nie do końca umiem się zgodzić z takim tokiem myślenia, nie muszę :)
-
Gość: szczera, 78.10.208.*
2016/03/12 23:35:18
A ja jestem mężatką od 8 lat. Wyszłam za mąż w wieku 20. Mąż - 25. Teraz jestem całkiem inną osobą niż 8 lat temu. Ale nadal jesteśmy szczęsliwi. (Najczęściej:) Fakt, lepiej jest dojrzeć, poznać siebie, naprawdę pokochać siebie, a potem szukać drugiej połówki, ale chciałam, żebyś wiedział, że bardzo młode małżeństwa też mają szanse powodzenia. Jeśli ludzie trzymają się zasad i ciągną się do góry będzie dobrze. Aha i znam osobiście w moim otoczeniu 3 świetnie dobrane pary z około 20 letnim stażem małżeńskim, które pobierały się około 20 roku życia.
-
2016/03/13 12:44:21
ja jestem szczęśliwa i mąż chyba też :) jesteśmy totalnymi przeciwieństwami i u nas nigdy nie jest nudno, jest często wesoło mimo, że jedna drobnostka i wojna gotowa, ale potem jest znowu fajnie i tak w kółko :) nie ma związków idealnym, są takie w których ludzie się dobrze czują. Dla jednego związek "idealny" będzie wyglądał tak jak dla drugiego najgorszy koszmar.
-
Gość: Silver, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/14 09:47:05
joanna, musisz to zakończyć. Nie na tym polega normalne życie. Nie będę Cię okłamywać, że nie będzie boleć. Każdy koniec niesie ból. Ale potem będzie tylko lepiej, lepiej, lepiej... Nie możesz tracić swojego czasu. Daj sobie wreszcie wolność! Ktoś kto Cię pokocha da Ci wszystko czego potrzebujesz, ale najpierw trzeba stanąć na nogach.
-
2016/03/15 10:55:15
Joanna - spieprzaj z tego związku, bo będzie tylko gorzej. Naprawdę, kosiarka nie jest ważna, ani naprawianie kranu - wezwiesz sobie mechanika. A swoja drogą - spieprzaj też z domu pełnego bab.
-
2016/03/15 11:00:10
Myślę, że wiele kobiet nie rezygnuje z bylejakich związków, bo boi się wyjść ze swojej strefy komfortu, czegoś ustalonego i znanego. Ja się zdecydowałam, nie żałuję absolutnie, choć teraz mam totalną wojnę: trudny rozwód, manipulowanie dziećmi, nastawianie sąsiadów (cała wieś huczy), etc. Postanowiłam być pierdolonym kwiatem lotosu na tafli jeziora i zwyczajnie przetrzymać te złe rzeczy.
-
Gość: Majka, *.static.multimetro.pl
2016/03/18 10:29:51
Jestem pełna podziwu dla Ciebie lala.lu i kocham w nas tą właśnie siłę, tę moc. Powodzenia życzę i trzymam kciuki za Ciebie i inne kobiety, które muszą się uporać z tym barłogiem życiowym. Buziaki
-
2016/03/19 23:37:13
Zmiany, zmiany, zmiany... czasem jesteśmy wręcz przekonani, ze ich potrzebujemy ale ciężko coś zostawić za sobą - idąc tym tropem, na zmiany potrzeba czasu.
-
Gość: Optymistka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/20 16:02:43
Hej! Świetny artykuł! Ohh! po dziurki w nosie mam tego wszechogarniającego niezadowolenia i nic z nim nierobienia. Mnie ostatnio życie nie rozpieszcza, a mimo to cały czas chodzę uśmiechnięta i sama mając nie mało na głowie, jeszcze wyciągam za uszy innych. Nie ma nic gorszego od ciągłego nakręcania się negatywnymi myślami, a konia z rzędem temu, któremu uda się u kogoś ten tok myślenia przerwać.
Ostatnio czytałam fajną książkę o sile podświadomości, z której jasno wynika, że to jak wygląda nasze życie w dużej mierze zależy od nas samych, od tego jakimi myślami się (dosłownie) zaprogramujemy. Czyli - jeżeli non stop skupiamy się na tym, że jest "źle", że nie dobrze, to tak "źle" właśnie będzie, bo taka będzie nasza percepcja, na takie odbieranie świata się podświadomie nastawiamy i tego niejako oczekujemy.
Ale przy tej łyżce dziegciu jest też sporo miodu :-) można odwrócić sytuację i nastawić się pozytywnie. Także głowa do góry i pierś do przodu Drogie Panie i Panowie, a wszystko zacznie wyglądać niby tak samo, a jakby jednak barwniej :-)
-
Gość: czas na zmiany, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2016/03/20 22:55:39
Chciałam Ci bardzo podziękować za ten artykuł. Jestem teraz w takim etapie swojego życia, że od kwietnia zmieniam miejsce zamieszkania, chcę znaleźć w nowym mieście pracę, która pozwoli mi się utrzymać, zmienić otoczenie, poznać nowych ludzi i być może znaleźć miłość. Wiem, że jeżeli teraz tego się nie podejmę, to zapuszczę korzenie a potem będzie jeszcze gorzej i będę żałować, że nawet nie spróbowałam. Lecz im bliżej przeprowadzki tym bardziej cały czas zastanawiam się czy dobrze robię, czy sobie poradzę w nowym miejscu, czy znajdę pracę. Milion myśli. Dzięki Twojemu wpisowi zatrzymałam się na chwilę w miejscu, uświadomiłam sobie, że przecież przez rok o tym marzyłam i na samą myśl zawsze odczuwałam motyle w brzuchu. I ten stan po przeczytaniu tekstu powrócił, tak jakbyś wziął i mną potrząsnął. Dzięki! Będę sobie czytać codziennie, jak znowu zwątpię (oby nie) :) Pozdrawiam.
-
Gość: Majka, *.static.multimetro.pl
2016/03/22 11:30:28
Do "WięcejMęskości" - czas goni nas, starajmy się przynajmniej coś robić, małymi krokami do przodu, najgorsze jest stanie w miejscu, bo wtedy czas też stoi w miejscu.......jakby się zatrzymał. Jeżeli czujesz, że nie jesteś sobą, jeżeli czujesz, ze tak naprawdę nie żyjesz zgodnie ze swym "powołaniem", jeżeli czujesz i widzisz, że tracisz na wadze, bądź obżerasz się i masz wyrzuty sumienia, jeżeli czujesz niedosyt życia, jeżeli czujesz, że to co starasz się robić dobrego - obraca się przeciwko Tobie, jeżeli nie czujesz szacunku od bliskiej Ci osoby względem siebie, jeżeli czasami czujesz, że "umierasz" od środka, jeżeli nie widzisz pąków na drzewach tylko szarość za oknem, jeżeli nie wiesz i przez dłuższy już czas nie masz koncepcji co zrobić na obiad rodzinie, jeżeli wiesz, że dziś, wczoraj i przedwczoraj odburkujesz zamiast odpowiedzieć dzieciom, bliskim, znajomym, jeżeli masz obok siebie kochających Cię ludzi, a Ty czujesz się pusta, niepotrzebna i nie masz ochoty nawet zamienić słowa z kimkolwiek, jeżeli przestałaś widywać się z przyjaciółmi, z myślą że będzie lepiej jeżeli poświęcisz ten czas swojej "miłości" (bez większego efektu) i nie masz satysfakcji, jeżeli przestałaś robić to, co lubisz, to co Cię inspirowało, bo nie umiesz znaleźć czasu, albo nie daj bóg ta "miłość" zabiera Ci to, jeżeli spoglądasz w lustro i widzisz .....nikogo ważnego nie widzisz, to KURWA MAC - odejdź od tego wszystkiego, ZRÓB COŚ ZE SOBĄ !!!!! bo KURWA CZAS CI W TYM NIE POMOŻE !!!
-
2016/03/26 17:12:15
Właśnie skończyłam swój półtora letni związek i w końcu poczułam się szczęśliwa. Czasem pojawi się pozorna tęsknota ale wiem,że ten facet nigdy na mnie nie zasługiwał. I mam podobne podejście do Ciebie :,, czas na szczęście już teraz".
-
Gość: Magdeleine, *.dynamic.gprs.plus.pl
2016/04/01 19:52:39
Witajcie,
Dzisiaj natknęłam się na ten blog i bardzo mi się podobają te artykuły, przemyślenia.
Mam 26 lat i od 3 lat jestem sama. Mój poprzedni związek trwał 4 lata, przez 3 lata był jak z Harlekina, było cudownie... kupował kwiaty, prezenty, wyjazdy zagraniczne. Uwielbiałam z nim spędzać czas, to był prawdziwy facet. Wiele razem przeszliśmy, ale potem zaczęły się schody, bo mój ex postawił mi warunki jakie muszę spełnić, żeby z nim być. tzn muszę robić to co on (zawodowo) albo z nami koniec. A szczerze mówiąc to co on robi w prawdzie jest bardzo dochodowe, ale wybiegające całkiem od moich zainteresowań, on posiada wielką fermę drobiu, ja natomiast jestem po studiach pedagogicznych, a teraz studiuję na Akademii Muzycznej (także ,,lekka" rozbieżność) Powiem Wam, że było mi bardzo ciężko podjąć w momencie taką decyzję. To było dla mnie szokiem... nawet byłam skłonna się zgodzić na jakieś jego warunki, tylko po to żeby być z nim, ale on i tak mnie zostawił. Potem wrócił, ale to było jak odgrzewane kotlety, straciłam do niego zaufanie kompletne i go zostawiłam. Po rozstaniu nie mogłam się otrząsnąć, nie mogłam uwierzyć, że takie coś się wydarzyło, miałam depresję, ogólnie bardzo zły stan. Ten człowiek wmawiał mi różne rzeczy np. że ja już nie znajdę nikogo, a jak znajdę to w ogóle kogoś beznadziejnego, że sobie nie poradzę-bo moi rodzice są biedni itd.
Wszystko to było bardzo bolesnym przeżyciem, ale nie żałuję. Jestem sama, ale dlatego, ze chcę być z kimś wyjątkowym, prawdziwym. A może też dlatego, że boję się że znowu będzie bolało.
Mam nadzieję, że jeszcze się ułoży i jestem bardzo szczęśliwa, że mogę obić to co lubię, bo nie wyobrażam sobie bez tego życia. Uważam, że lepiej być samej niż być z kimś kto wypija krew.
Pozdrawiam Was serdecznie, życzę dużo szczęścia :)
-
Gość: kasiunia: , *.bb.sky.com
2016/04/02 11:41:14
Ja pierdykam! Niesamowite ze trafiłam na ten blog dziś akurat kiedy chce zmienić swoje życie. Dzięki za te słowa! Będę dalej czytać..pozdrawiam.nieszczesliwa
-
Gość: chrynio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/08/27 23:29:44
@magdalaine
widze twój chłopak ma jaja, ja tez swoja zostawiam, bo siedzie za granica i sam zarabiam na dom, a ona nie raczy przyjechac, bo po studiach nie bedzie niemcom podcierać, jak nie to nie ciao
-
Gość: Marta, *.128-*.in-addr.arpa
2016/11/03 22:23:20
Jestem dopiero na początku tej drogi :-) a zaprowadziły mnie na nią podobne przemyślenia. Podstawą jest oczywiście egoizm. Teorię nazwałam "kamykiem w bucie". Czy jeśli masz w bucie kamyk, choćby najmniejszy to idziesz z nim dalej? Nie. Ponieważ z lekkiego dyskomfortu doprowadzisz w końcu do rany a następnie zakażenia całego organizmu. Przystajesz i wyrzucasz KAMYK :-) tak samo w życiu nie pozwólmy rozrosnąć się naszym problemom. Pozdrawiam i życzę szczęścia. Ps. Szczęśliwy człowiek uszczęśliwia swoje otoczenie także nie obawiajmy się słowa: Egoista.
-
2017/01/30 11:29:34
Najgorsze co może być, to myśleć, że na szczęście jeszcze będzie czas. Trzeba się cieszyć codziennie z naszego życia i naszych bliskich, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie w życiu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Kody Rabatowe