Bardzo szczerze o tym jakie kobiety lubią Mężczyźni.
czwartek, 21 kwietnia 2016

Ciekawe jest to, że czyta mnie tak wiele osób, które żyją w dysfunkcyjnych relacjach. Czasami czytając pewne maile ogarnia mnie złość. Złość z tego powodu, że tak wiele osób jest nieszczęśliwych, czuje wieczne emocjonalne napięcie. Czują się niedoceniane i niekochane. Dlaczego? Mają skłonność do lokowania uczuć u nieodpowiednich osób i nie widzą tego. Zapomniały chyba jak powinien wyglądać związek. Tak, jestem jebanym idealistą i będę dążył do ideałów bo życie to nie jest zgadzanie się na wieczne kompromisy, ale branie rąk we własne sprawy. Jeżeli Twój związek nie spełnia tych kryteriów to zacznij go naprawiać pod tym kątem, mów o swoich potrzebach jasno i prosto. Nie bój się! Nikt za Ciebie nie przeżyje życia. Jeżeli wiesz, że rozmowa nie ma sensu a Twoja relacja nie spełnia tych oczekiwań to zacznij myśleć nad tym jak ją zakończyć. Nawet jeżeli darzysz uczuciem, to nie będzie to nigdy uczucie dojrzałe obustronne. To normalne, że będzie to dla Ciebie problematyczne bo uczuć nie da się wyłączyć z dnia na dzień, ale za każdym razem zastanawiaj się co Cię czeka w przyszłości. Jak teraz jest źle to się nie zmieni. Przypomnij sobie po prostu jak powinien wyglądać związek i zanim wyślesz maila do obcego człowieka z internetów zweryfikuj czy Ty się czujesz w nim dobrze? 

 

Zaufanie i poszanowanie do prywatności

To jest podstawowe prawo człowieka. Prywatność = zaufanie. Nie możesz się godzić na czytanie Twojej korespondencji, maili, wiadomości na facebooku, Skypie czy czymkolwiek innym. Nie ma osobiście dla mnie ważniejszej cnoty niż prywatność. Będąc w jakiejkolwiek relacji nie jesteś niczyją rzeczą, własnością i nie powinnaś akceptować tego, że jakiś skurwiel który nazywa Twoim partnerem tego nie szanuje. Nie ma do Ciebie zaufania. Ja nie wyobrażam sobie nawet kontroli i sprawdzania i denerwowania się, że mojej partnerki nie ma w domu o ustalonej godzinie. To  normalne, że każdy chce wychodzić w dowolnych godzinach, wracać kiedy chce i czuć się z tym swobodnie. Zauważyłem w tych mailach, które przysyłacie, że wielu mężczyzn nie akceptuje własnego zdania ani życia Kobiety. No kurwa nie rozumiem tego. Trzeba się temu buntować. Jak można żyć z drugim człowiekiem czując napięcie, że na każdym kroku on zdradza, oszukuje czy cholera wie co jeszcze? Przecież to zajebiscie destrukcyjne dla osoby kontrolującej. Musicie zrozumieć, że kontrola i brak poszanowana dla prywatności jest CHORA.

 

Tak się kurwa nie zachowują normalni ludzie i nigdy nie będę miał na to akceptacji. Jest we mnie bardzo dużo agresji gdy o tym myślę. Jak można nazwać miłością takie zachowania? Jak miłość może tak się zachowywać w normalnym związku? To jest podstawowy czynnik. 

Pamiętaj - masz prawo do prywatności i masz prawo do robienie&wychodzenia gdzie tylko masz ochotę. Nie robisz nic złego i nie powinnaś czuć się winna z tego powodu, że robisz coś na co masz ochotę. Osoba, która robi z tego powodu problemy jest dla Ciebie destrukcyjna i musisz jej się przeciwstawiać.

 

Ciepło i bliskość

Może jestem inny. Może inni nie mają takich potrzeb, ale to także taka podstawowa ludzka potrzeba. Zwykła, normalna i taka zwyczajna, ale nie…. To jest chyba coś w dzisiejszych czasach deficytowego. Wiele z Was tego po prostu nie otrzymuje, pomimo swoich pragnień. Dlaczego masz się męczyć z zimnym draniem? Zacznij z nim rozmawiać na ten temat, zobacz gdzie jest problem bo przeważnie większość ma swoje miejsce w dzieciństwie. Normalny związek to taki gdzie partnerzy nie mają problemów z okazywaniem sobie czułości, przytuleniem się. Przytulanie się to coś cholernie ważnego i potrzebnego w życiu każdego człowieka. Owszem nie można nigdy przeginać w żadną stronę, nie mówię o wiecznym wiszeniu na sobie i nieustannym zaznaczaniu terenu, że „jesteś jego”. Chodzi mi o taka zwyczajna potrzebę czułości i bliskości - bez osaczania. W fajnym związku tego po prostu nie brakuje.

 

Poczucie, że jest się sobą. Tak naprawdę!

To jest chyba podstawowa sprawa. Zastanów się przy ilu osobach i kiedy tak naprawdę czujesz się sobą, udawaną, nie pilnującą się na każdym kroku. Każdy z nas ma chyba kilka takich osobowości. Inna w domu rodzinnym, inna w pracy, społeczeństwie, wśród znajomych i jeszcze inna przy takim totalnym wyluzowaniu. Ja np. w życiu dążę do tego by w relacji być absolutnie sobą totalnie wyluzowanym. To jest cholernie trudne z osobami, które znamy krótko na przestrzeni miesięcy bo one wymagają od nas i oczekują jakiś zachowań. Wchodzenia w jakieś jebane role społeczne. Osoby, z którymi jednak żyjemy dość długo też mogą nie powodować, że czujemy się sobą. Po chuj wtedy na siłę z kimś takim być? Gdy jestem sobą będąc w czyimś towarzystwie nie cenzuruje swoich myśli, swoich emocji, uczuć, żartów, obaw. Po prostu potrafię bez problemu mówić to na co mam ochotę i wiem, że druga osoba absolutnie nigdy nie oceni mnie w żaden sposób - chyba, że to dotyczy jej. Dla mnie takim absolutnym benchmarkiem są np. weekendy wspólnie spędzone razem. Jeżeli spędzam z Kobietą wspólny weekend i czuje się z tym dobrze, a nie myślę o tym kiedy będę mieć dla siebie chwilę wolnego to jest dla mnie najlepszy znak. Sztuką jest nawet milczeć ze sobą będąc w jednym pokoju. Nie możesz czuć się winna, że masz ochotę poczytać gazetę, posurfować po Internecie, pogadać z kolegami/koleżankami na fejsie czy cokolwiek innego. Nie musisz poświęcać swojemu partnerowi całego wolnego czasu. Owszem - macie czas dla siebie i czas gdzie każde robi to co chce robić i cieszycie się po prostu ze swojej obecności. Nie czujecie jakiejś dziwnej presji zajmowania się sobą nawzajem czy zagadywania. To jest bardzo trudny proces, ale musisz nauczyć się rozpoznawać kiedy i z kim czujesz się po prostu sobą i bardzo, ale to bardzo swobodnie. To, że spędzasz z kimś czas, kochacie się wcale nie musi o tym świadczyć. Chodzi o to by czuć to tak z środka siebie

 

Bliskość emocjonalna
Nie wszyscy faceci posiadają taką potrzebę, ale ja tak i to ogromną. Nie wyobrażam sobie być z kimś, z kim nie jestem wystarczajaco blisko emocjonalnie. Nie wyobrażam sobie być z kimś kto nie mówi mi o swoich emocjach, odczuciach, o tym co ją bawi, śmieszy, smuci drażni. To nie jest normalne aby tworzyć z kimś związek kto nie mówi po prostu o tym co czuje. Może to ze mną jest coś nie tak, ale myślę, że bliskość emocjonalna taka że się bardzo dużo rozmawia jest czymś po prostu ZAJEBISTYM. Bardzo cenię sobie możliwość długich rozmów przy winie w piątki czy soboty. Wiadomo, że po wielu latach człowiek już zna się na wylot, ale… wciaż każdy z nas to osobny człowiek. Zawsze będzie mnóstwo poglądów do wymiany. Ja nie lubię rozmawiać z drugą osobą, ale UWIELBIAM wymieniać się myślami. Uwielbiam to uczucie zbliżania się do siebie emocjonalnego. Bycie zrozumianym. To coś dziwnego? Czyż nie tak powinien wyglądać związek? Dwójka osób wymienia się myślami po to aby w pewnym momencie osiągnąć porozumienie bez słów? To moja osobista personalna wizja i tak to widzę, ale reszta nie musi ;)  

 

Inspiracja 

Tak, wiem. Spuszczam się nad tym słowem prawie w każdym artykule, ale moim zdaniem to naprawdę kwintesencja zajebistego związku. Dwie osoby się nawzajem inspirują do zmian, do lepszego życia, do szczęścia. Na wielu płaszczyznach. Nie ma nic lepszego niż poczucie, że ktoś Cię inspiruje i świadomośc, że Ty inspirujesz kogoś tak mocno. Jeżeli ktoś Cię nie inspiruje w życiu i jesteś zawsze tą osobą „podciągającą” do góry…to chyba coś jest nie tak jak powinno być? Czy to nie piękne wspierać marzenia i dążęnia drugiej osoby? Czy to nie zajebiste kiedy czujesz, że Twoje marzenia są także celami tej drugiej osoby i vice versa? To PRZEZAJEBISTE. To właśnie powoduje, że człowiek tak naprawdę nie czuje się sam. Możesz z tym dyskutować lub nie, ale dla mnie to jest taka oznaka relacji kompletnej. 

 

Szacunek

Pisałem już artykuł o szacunku i nie będę się powtarzał, ale to szalenie istotne. Szacunek to ogromne słowo i tak naprawdę trzeba się nauczyć wzajemnego szacunku. Każdy z nas ma inną definicję szacunku. Szacunku zarówno do Ciebie jako człowieka oraz szacunku do Twoich potrzeb fizycznych czy intelektualnych/emocjonalnych. Nigdy absolutnie nigdy osobiście nie będę respektował braku szacunku bo już się nauczyłem co to znaczy być w takich relacjach. Chyba każdy musi na własnej skórze nauczyć się braku szacunku aby mieć małą obsesję na tym punkcie. Najważniejsze jest to, że jak zaczniesz zauważać TOTALNY brak szacunku do siebie albo spadająćy szacunek to działaj. Rób coś i z tym i przeciwdziałaj. Nie rób z siebie nigdy ofiary i reaguj na brak szacunku. Jeżeli to nic nie daje i nagle „trzeźwiejesz”, że od dawna partner nie daży się szacunkiem to zastosuj terapię szokową i przeciwdziałaj lub odejdź. Odejdź kurwa SAMA ze związku, w którym nie jesteś szanowana zanim druga osoba zrobi to sama przed Tobą. 

 

Każdy człowiek ma prawo do szacunku, a już na pewno od najbliższej osoby! A kim innym jest partner jak nie najbliższą osobą? 

 

Wspólna radość

To coś tak ogólnego, a jednocześnie zajebiscie ważnego w życiu! Nie wiem ile z Was ma lub przeżyło taką relację, w której było prawie zawsze mnóstwo humoru, żartów, żarcików i pozytywnego nastroju. Nie wiem czy każda z Was jest taka na codzień, ale zdecydowanie wiem, że są takie osoby które obrały to za styl życia. Przebywanie wśród takich osób i nabieranie tych cech jest przezajebistym uczuciem. Nikt nie mówi aby być bawidamkiem czy jakimś clownem, ale pozytywne spojrzenie na świat bardzo mocno pomaga i wspiera gdy dwie takie osoby spotkają się ze sobą to przeżywają cudowne, wspaniałe chwile. Obie strony powinny nad tym mega często pracować. Zastanów się po prostu czy w obecnej relacji jest dużo radości, śmiechu a przede wszystkim TWOJEJ radości. To przecież podstawa. Na chuj trwać w czymś co do końca nie spełnia Cię jako człowieka? Każdy lubi cieszyć się życiem, cieszyć z czegoś, cieszyć z kimś. To sprawia, że chce nam się żyć, że odnajdujemy sens życia więc…. RADOŚCI ŻYCZĘ!

 

Tak kurwa! Będę łobuzem, który będzie namawiał do tego by robić rewizję swoich relacji. Wkurwiają mnie ludzie, którzy żyją w czymś co ich unieszczęśliwia i pomimo wielu prób nadal w tym tkwią pomimo warunków by pracować nad tym by to zerwać.  

 

SZCZĘŚCIE JEST NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI! Zacznij po nie sięgać….bo później może być za późno. 

 

Namiętności i radości!

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl 

23:51, mezczyznazwyobraznia
Link Komentarze (30) »
wtorek, 08 marca 2016

Z okazji dnia Kobiet 8 marca życzę Wam przede wszystkim wszystkiego najlepszego...i z tej okazji mam pewien wpis i pewne życzenie, aby po świecie chodziła większa ilość po prostu szczęśliwych Kobiet. Mam jedną taką cechę, że lubię jak ludzie są po prostu szczęśliwi. To niby nic takiego, ale tak naprawdę to najważniejsze o co powinniśmy walczyć, starać się i pielęgnować. Mam taką teorię, że naprawdę bardzo niewielki odsetek ludzi jest w życiu szczęśliwych. Obserwuje ich dookoła siebie wśród znajomych, w pracy i z opowieści. Naszła mnie dlatego taka rozkmina skąd to się bierze? Czy to rzeczywiście jest takie trudne i wymaga aż tyle pracy aby być w życiu po prostu SZCZĘŚLIWYM? Przemyślcie swoje otoczenie i zastanówcie się…ile osób jest rzeczywiście szczęśliwa, nie udaje, nie gra? Dlaczego są szczęśliwi ? Czy to los ich tak spotkał czy raczej ciężka praca nad tym oraz eksperymentowanie z własnym życiem? 

Czytałem ostatnio takie badania przeprowadzone przez uniwersytet Harvard z USA nad szczęściem, które trwały 75 lat! Wniosek z nich był bardzo prosty - ludzie, którzy mieli w życiu udany związek i pielęgnowali go byli szczęśliwsi i zdrowsi pod koniec życia - zarówno fizycznie jak i umysłowo. Nieważne były pieniądze bo prześledzili zarówno losy bogatych jak i biednych. Bogatsi byli tak samo nieszczęśliwi w toksycznych relacjach jak biedni i większa ilość gotówki nie poprawiała tego stanu. To skłoniło mnie do refleksji, że szczęśliwa i udana relacja jest czymś na co warto naprawdę poświęcić sporo czasu oraz energii. Nawet całe życie… Jeżeli mamy mieć nawet 10% życia szcześliwe to warto poświęcić 90% tego czasu na dochodzenie do tego. Pomyślcie jak wiele osób przeżywa swoje życie w nieszczęściu z powodu własnych złych wyborów?!


Dobre życie oparte jest na dobrych związkach.

 

Znalezienie i utrzymanie tego faktycznie co nas uszczęśliwia jest cholernie trudne, ale… można odciąć się od tego co nas NIE USZCZĘŚLIWIA aby zrobić sobie miejsce na to szczęście, które czyhać może gdzieś za rogiem. 

 

To się nazywa egoizm… Zastanawiam się dlaczego wbrew pozorom tak mało jest wśród nas egoistów - a zwłaszcza wśród Kobiet? Egoizm jest zdrowy kiedy chodzi o nasze własne szczęście. 

Miałem ostatnio ciekawą rozmowę z pewną osobą na temat tego dlaczego ludzie są ze sobą, z jakich powodów… i rozmawialiśmy na temat tego kto z najbliższego otoczenia jest ze sobą z takiej czystej miłości. Wiecie co? To było naprawdę bardzo, ale to bardzo rzadko. Ludzie nie są ze sobą z miłości i to jest straszne… być może z początku jest jakieś zauroczenie, a później odkrywają, że to nie jest to. Nikt mi nie wmówi, że TAK WYGLĄDA ŻYCIE. Nichuja! Ludzie potrafią być ze sobą z miłości bo są takimi samymi wariatami i żyć bez siebie nie mogą. Egoizm polegający na kierowaniu swoim życiem w celu osiągania własnego szczęścia jest najlepszym co możesz w życiu uczynić. Nie możesz myśleć wyłącznie o kimś kosztem swojego szczęścia, bo to największa krzywda jaką wyrządzasz samej sobie. Zwłaszcza jeżeli to dotyczy decyzji życiowych, które mają trwać i trwać, a nie dotyczą wyłącznie Ciebie ale Ty je podejmujesz.

 

Strasznie denerwuje się kiedy ktoś mówi, że nie może zmienić swojego życia bo…dzieci - dlatego nie może odejść od mężą/żony bo nie chce robić krzywdy dzieciom. To nie jest egoizm, to nawet nie jest lenistwo ale to jest ogromne robienie krzywdy dziecku i strach przed zmianami, przed własnymi wymówkami. Chcesz by Twoje dziecko wychowywało się w domu, w którym nie ma miłości, szczęścia a tylko same kłótnie napięta i nerwowa atmosfera bo Ty czujesz się nieszczęśliwa, nie dopasowana? Dziecko mogło, ale nie musiało być świadomą decyzją ale świadomą decyzją musi być uczynienie jego życia szczęśliwym. Jeżeli nie jesteś w stanie ze swoją połówką zapewnić mu szczęśliwego dzieciństwa bo między Wami nie ma szczęścia to musisz zapewnić je osobno. 
 
W pewnym znanym mi domu mieszkał kiedyś pewien chłopiec. Ten chłopiec całe życie obserwował kłótnie swoich rodziców, wieczne, o wszystko, atmosferę nienawiści, dogryzania i… brak godzenia się nawet. Ten chłopiec pragnął by jego rodzice się rozwiedli, aby było normalnie z jednym z nich. Pragnął spokoju w domu i wiedział, że w swoim rodzinnym domu go nie osiągnie. Chciał obserwować swoich rodziców szczęśliwych, którzy w inny sposób ułożyli swoje życie. Przeprowadzał nawet rozmowy z rodzicami na ten temat, próbował godzić ze sobą, a później tylko wyzywał ich kiedy obserwował ich brak szacunku do siebie nawzajem. Tak się nie stało…Ten chłopiec dorósł i czym prędzej tylko mógł wyprowadził się ze swojego domu. W tej chwili sytuacja naturalnie się nie zmieniła, a on nigdy nie widział swoich rodziców szczęśliwych, nie widział jak mówią do siebie „kocham” jak jest między nimi czułość, radość i szczęście. Czy przez to, że rodzice tkwili ze sobą w nieszczęśliwym związku on miał pełniejsze dzieciństwo? Ani trochę. Czy jego rodzice byli niedopasowani? ABSOLUTNIE TAK. Nie mieli praktycznie nic co by ich spajało… Charaktery, pasje, zainteresowania, temperamenty, upodobania - no dosłownie NIC poza miłością do zażartego dogryzania sobie nawzajem gdzie nie było nawet krzty humoru tylko JAD i awantury.
Ten chłopiec zadał kiedyś pytanie swojej mamie: „Mamo, dlaczego nie rozstałaś się z Tatą? Przecież Wy nie pasujecie do siebie jak nikt inny” i usłyszał: „Ze względu na Ciebie”. Poczuł się winny. Poczuł się winny, że przez niego dwójka dorosłych osób nie zaznała w życiu szczęścia prawdziwego, być może bardzo dawno temu jak go jeszcze na świecie nie było na tyle, że on nigdy nie widział i nie zobaczy ich szczęśliwych ani razem ani osobno bo w tej chwili są już starszymi ludźmi i nie mają już szans na zmiany. To smutne, bardzo smutne. Nieszczęśliwych ludzi z własnego wyboru najchętniej karałbym pasem po dupie ;) a z wyboru jest ten, kto szuka miliony wymówek by się wytłumaczyć, a tak naprawdę ogranicza ich wyłącznie strach.

 

Ok rozpędziłem się, bo nie musisz mieć nawet dzieci. Inną inspiracją była znowu dziewczyna od angielskiego, która na jedną z lekcji znalazła film z TEDx pewnej Pani psycholog pt: „Dzisiejsi 30 latkowie to nie są nowi 20 latkowie”. Ogólna teza była taka - jeżeli jesteś w wieku „20-something” to teraz jest ten czas dla Ciebie. Teraz jest ten czas na Twoje życiowe zmiany póki nie będzie za późno - większość tzw „AHA moments” ma miejsce do 35 roku życia, ale aby się pojawiły musisz budować je już teraz… To teraz jest ten czas abyś zadała sobie pytanie:

 

  1. Czego chcesz od życia? Jak wygląda Twoje życie, a jak chciałabyś aby wyglądało?
  2. Czy czujesz się szczęśliwa w swoim życiu?
  3. Czytasz ten tekst, więc zakładam że nie jesteś. Dlaczego nie czujesz się szczęśliwa w życiu?
  4. Czego Ci brakuje? Czy to jest łatwo osiągalne dla Ciebie w tej chwili? Co potrzebujesz by to osiągnąć?
  5. Czy jest ktoś kto powoduje, że nie możesz żyć tak jakbyś chciała, być szczęśliwa w taki sposób jakbyś chciała? 
  6. Ile masz marzeń, których w tej chwili nie widzisz szans zrealizowania…? Dlaczego nie widzisz szansy na ich zrealizowanie w stanie obecnym? Co lub kto może wpłynąć na przybliżenie ich realizacji?
  7. Jak długo żyjesz nadzieją, że coś się zmieni „tak samo z siebie” ? Czy wiesz, że to nigdy tak się nie dzieje… ? 
  8. Czy próbowałaś zmieniać coś w swoim życiu / kimś aby jednak być szczęśliwa? Ile razy? Dlaczego nie wyszło?

 

Zastanów się nad swoim życiem. Zrób sobie rachunek sumienia czego Ci brakuje, czy czujesz się w pełni szczęśliwa ze sobą? Pomyśl sobie co będzie za rok, za dwa….za pięć lat jeżeli nie wprowadzisz żadnych zmian w swoim życiu? Myślę, że w okolicy 30 roku życia ludzie robią takie rachunki sumienia i patrzą się wstecz, znają się już lepiej. Przeżyli bardzo dużo i wiedzą co ich uszczęśliwia, a co nie i czują co chcieliby aby stało się dalej. Nie muszą mieć konkretnego planu, ale czują czego chcą, a czego nie chcą. Nie wiesz czego chcesz? Jak to możliwe … ? Może w takim razie potrzebujesz po prostu zacząć żyć bo nie spróbowałaś go wystarczająco i nie wiesz co sprawia Ci największą frajdę a co nie? Idąc dalej… dlaczego nie „spróbowałaś” życia wystarczająco do tej pory, w której jesteś? Czy coś Cię blokowało … ? 

 

Pomyśl teraz czy coś się zmieni za kilka lat…. czy tylko będziesz bardziej smutna i nieszczęśliwa, a to nieszczęście przerodzi się we frustrację, kiedy obudzisz się że już jest naprawdę za późno na zmiany a wprowadzać je będzie jeszcze trudniej…? 

 

Chcę abyś odbyła taką rozmowę ze sobą i zastanowiła się czego potrzebujesz w życiu, kim jesteś, jaka jesteś. Czy jesteś temperamentna, czy lubisz podróże, spontan, lubisz się śmiać, jesteś otwarta, wesoła, co lubisz jeść, jak spędzać wolny czas, jakiej muzyki słuchać, jakie masz poglądy na różne sprawy, czy lubisz spokój czy jak coś się dzieje? Czy masz skłonność do ryzyka czy jesteś zachowawcza? Bądź ze sobą bardzo szczera. Odkryj swoje D-N-A i nie oszukuj, że coś nie sprawia Ci przyjemności czy radości jeżeli sprawia. Nie oszukuj się, że dogadujesz się lepiej z kimś z kim kto jest Twoim przeciwieństwem tylko dlatego, że nie spróbowałaś dogadywać się ze swoim „podobieństwem”.
Nawet jeżeli to jest niemoralne, mało etyczne czy nawet jeżeli społecznie nieakceptowalne. Nie rób z siebie świętszej niż potrzeba, bo wszyscy żyjemy według narzuconego programu społecznego. Są jakieś normy i teoretycznie powinno się ich przestrzegać, ale tak się jednak nie dzieje. Ludzie lubią / robią różne rzeczy myśląc, że są dziwni czy są wyjątkami…a tak wcale nie jest. Często znalezienie właśnie kogoś o podobnych upodobaniach daje ogromną radość.

 

…A teraz zastanów się czy jeżeli w Twoim życiu jest druga osoba to ona ogranicza czy rozwija Cię w tym zakresie? Czy dzieli Twoje pasje i upodobania? Czy ta druga osoba…. INSPIRUJE CIĘ? Nie wiem dlaczego, ale ujebałem się tej inspiracji i zdania nie zmienię. Szczęśliwy związek jest wtedy kiedy druga osoba jest dla Ciebie inspiracją i pokazuje Ci świat inny, którego Ty nie widzisz. Jest Twoim uzupełnieniem, przyjacielem, kochankiem, oparciem, zrozumieniem? Czy czujesz się tak naprawdę kochana przez tą osobę? To się czuje, o to nie trzeba pytać, ludzie nawet nie muszą sobie mówić „kocham” aby czuć to nawzajem od siebie. Ja może jestem dziwny i z tego co czytam to tak…jestem dziwny bo ja zawsze w swoich relacjach starałem się inspirować drugą osobę, ciągnąć ją do góry. Nie wyobrażam sobie aby było inaczej, że druga strona nie robi wszystkiego aby upgradować i inspirować tę osobę aby osiągała w życiu więcej… aby:

 

  1. spełniała się zawodowo
  2. realizowała swoje marzenia
  3. czuła się wartościowa i doceniana

 

Taki kiedyś był mem (mogłem go nawet wspominać już - mam bardzo słabą pamięć), gdzie jest para dziadków trzymających się za ręce, którzy przetrwali ze sobą całe życie bo kiedyś jak się coś psuło to się naprawiało, a nie wyrzucało do kosza. Ja się nie zgadzam z tym… Naprawiać można wielokrotnie, ale naprawy mogą nie przynosić rezultatu, bo okazuje się… że to jest po prostu trefny egzemplarz i trzeba go wymienić na taki, który będzie sprawnie działał, a drobne naprawy będą zawsze powodowały, że będzie działał jak nowy. Wszystko się psuje - umówmy się, ale niektóre zestawienia mają „psucie się” wpisaną w naturę, tylko Ty akceptujesz to zepsucie i wieczne naprawianie. Męczy Cię to…ale jesteś sentymentalna tak jak przy ubraniach, z których dawno wyrosłaś ale je uwielbiasz. 

 

Ostatnio słyszę wiele historii ludzi, którzy są ze sobą baaardzo długo a ich związki rozpoczęły się w momencie wejścia w dorosłość. Zawsze mi się wtedy robi smutno jak to obserwuje. Widzę u tych ludzi brak szacunku (na to jestem ogromnie wyczulony - kiedy ludzie nie mają do siebie szacunku). Nie twierdzę, że one nie mają racji bytu ale są bardzo, bardzo trudne do utrzymania. Bardzo trudno jest podjąć właściwa i racjonalną decyzję w tym wieku. Ludzie się docierają, uczą ze sobą żyć i nie pamiętają jak to wygląda gdy jest inaczej.
Mijają lata…jakoś to leci, pewne cechy charakteru kształtują się  jednak coraz bardziej…aż nagle budzimy się, że to jednak nie to. Nie odczuwamy szczęścia. Jest bardzo trudno… bardzo. Jak zrezygnować z tego? Jak przyznać przed sobą, że nie ma tego uczucia bo to co kiedyś połączyło nie funkcjonuje już bo „parowaliśmy się” będąc zupełnie innymi ludźmi? Osobiście nie znam ani jednego małżeństw, które by przetrwało więcej niż kilka lat i utworzyły go osoby przed 25 rokiem życia.

Szczególnie utkwił mi w pamięci także bardzo długi mail od pewnej dziewczyny, który miał temat: „warto przeczytać do końca…”. Rzeczywiście…czytałem chyba z 20 minut i z każdym słowem robiłem się coraz bardziej smutny. Dlaczego? Bo czytałem co ona akceptowała…Żyła 8-9 lat w związku, który jej nie uszczęśliwiał z bardzo trudnym i zaborczym człowiekiem, ale nie potrafiła odejść dopóki nie pojawił się ktoś trzeci kto spowodował, że dostała wiatru w żagle, powiedziała NIE, spakowała się i wyprowadziła. Kobieta przed 30-stką, która musiała życie nagle rozpoczynać od nowa, ale jak przyznała warto było bo czuje zupełnie innym człowiekiem i nie wiedziała nawet, że tak się można czuć.


Lubię rozmawiać z ludźmi, obserwować, analizować, badać. Znam conajmniej 7 (!!!) takich przypadków… gdy ludzie niekoniecznie są ze sobą z miłości.  Najczęściej jest to strach  :( przed tym co się stanie gdy zmienią tą stabilność. Uwielbiam oglądać ludzi u których widzę, że się realnie kochają, że są szczęśliwi. To się czuje. Ja im wtedy bardzo mocno kibicuje bo lubię cieszyć się z czyjegoś szczęścia. Jak pomyślę sobie o swojej siostrze i jej mężu to odnoszę takie wrażenie - że tam jest miłość-ogromna, a ich historia jest rodem z filmu/harlequina ale nie mogę opowiedzieć, bo to osoby publiczne i łatwo mogłyby zostać namierzone.

 

Wiem jak trudno jest podjąć trudną decyzję w życiu. Jak trudno przed samym powiedzieć sobie co nie czyni Cię szczęśliwą i co potrzebujesz zrobić aby to zmienić. Życiowe zmiany są najtrudniejsze i pewnie im mocniejsze tym bardziej je odczujesz:

 

  1. zmiana otoczenia
  2. zmiana mieszkania
  3. zmiana statusu materialnego (być może będzie Ci gorzej)
  4. pustka i smutek, że komuś robisz krzywdę 

 

Kredyty? PIERDOLIĆ KREDYTY. Tyle powiem. Jak masz taki problem to zacznij planować swoje życie i zacznij myśleć jak się od tego uwolnić. Może to kwestia zmiany pracy? Zacznij Pytanie jak długo to może potrwać? Jak długo być bolesne…? Pól roku? Rok? A jak nie zmienisz to jak długo będzie Cię boleć, a ból będzie się pogłębiał?

 

Zrób sobie listę może być w excelu, może być na kartce i wypisz:

 

  • Co czyni Cię nieszczęśliwą
  • Co zyskasz gdy to zmienisz, jakie szanse się dla Ciebie otworzą

 

Będzie smutno. Będzie boleć. Musi boleć. Ma boleć - inaczej tego nie załatwisz. Każdego po kolei może boleć, ale… jeżeli odpowiedziałaś sobie na wcześniej zadane przeze mnie pytania i wiesz, że ten stan rzeczy nie przyczyni się do Twojego szczęścia to lepiej zrobić to szybciej niż później aby obie strony bolało to krócej. Wierzę w szczęście, ale wiem że istnieje coś takiego jak przywiązanie, sentyment, poczucie intymności ale co z tego skoro nie ma takiego szczęścia jakby mogło być… ? 

Musisz być egoistką jeżeli nie odczuwasz szczęścia i nie widzisz perspektyw na to szczęście bo INACZEJ WYOBRAŻASZ sobie swoje życie! To może także dotyczyć pracy. 

 

Prawdopodobnie po przeczytaniu tego tekstu i odpowiedzeniu sobie na te wszystkie pytania odczuwasz smutek. Uświadamiasz sobie pewne rzeczy i dochodzisz do wniosku, że powinnaś przejść do pewnych akcji. Zacząć je planować. To najtrudniejszy etap, ale jeżeli tak się stało to gratulacje. Teraz został Ci strach… Strach przeprowadzania tych zmian i tego jak to zrobić. Pojawi się pewnie jeszcze smutek, żal do samej siebie. To normalne i będzie się pojawiać, ale… Ty jesteś Kapitanem i Sternikiem okrętu pt. „Twoje życie”, a kapitan musi być twardy i czasem przyznać się do błędu, że obrał zły kurs swojego statku, ale wraca na właściwą trasę. Nawet jeżeli musi wrócić się o kilkanaście tysięcy kilometrów.

 

Po tych wszystkich przemyśleniach możesz jednak dojść do innych wniosków. Możesz stwierdzić, że tak naprawdę to jesteś szczęśliwa i nie potrzebujesz żadnych poważnych życiowych zmian, bo wszystko jest realne w zasięgu ręki w Twoim obecnym życiu, które musisz tylko stuningować. Świetnie. Odpowiedziałaś sobie na zajebiście ważne pytanie i możesz śmiało stwierdzić:

Jestem szczęśliwa, potrzebuje tylko drobnych korekt!

 

Jeżeli takie będziesz miała przemyślenia to trwaj przy tym. Pielęgnuj to swoje szczęście i zastanów się co daje Ci to największe szczęście i co możesz zrobić aby ono trwało jak najdłużej. To jest ten moment, aby sobie to uświadomić i poczynić odpowiednie kroki by ono nie znikło…

 

Zachęcam jednak do tego aby zrewidować własne szczęście i zacząć czynić zdecydowane kroki w tym kierunku. Czas na zmiany jest teraz, a nie za rok czy za dwa. Wtedy może być już za późno…!

 

Szcześcia i namiętności życzę ;)

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl 

czwartek, 25 lutego 2016

Dawno nie pisałem, a w tej chwili jest jak zwykle noc , jestem po treningu na siłowni więc endorfiny są mega pobudzone a w słuchawkach rozbrzmiewa Disclosure (na koncercie też byłem - polecam dorwać ich w jakimś innym kraju niż PL) więc aż rozsadza mi głowę od różnego rodzaju myśli. Do dzisiejszej notki zainspirowała mnie moja dziewczyna od angielskiego, ponieważ mieliśmy bardzo ciekawą dyskusję odnośnie inspirującego i bardzo kontrowersyjnego filmu na YouTubie po angielsku właśnie, którego przesłanie brzmiało między innymi: „Dlaczego Kobiety wolą łajdaków?”. Zawsze po takich dyskusjach mam kosmiczne przemyślenia, a jako że ona jest feministką to wiedziałem, że będzie ostro i nie myliłem się - 2h wymiany zdań. Co było w tym filmie jednak? Generalnie to jest temat na przynajmniej kilka artykułów. Podstawowa teza jest jednak odpowiedzią na pytanie pt: 

 

„Dlaczego Kobieto nie możesz znaleźć sobie odpowiedniego faceta?!”. 

 

Uwielbiam to rozkminiać dlaczego laski tak narzekają na współczesnych Mężczyzn i co się kurwa stało z nami facetami (aż dziwnie mi się to piszę, ale obserwując różnych mężczyzn muszę się z tym zgodzić), że tak zcipieliśmy? Wszystko jest związane z uwarunkowaniami biologicznymi, wyjściem z jaskini oraz naszą budową biologiczną. Na początku z uwagi na budowę naszych ciał to My mężczyźni mieliśmy więcej mięśni dlatego wychodziliśmy z jaskini aby zabić jakiegoś mamuta by nasza ukochana Kobieta i potomstwo miało co jeść. Większa siła = większe możliwości na przyniesienie pożywienia do domu. Pisałem już o tym, że pieniądze są w dzisiejszych czasach dawnym pożywieniem, legendarnym mamutem na które polowali jaskiniowcy. Świat był ułożony w odpowiedni sposób i Kobiety przez wiele lat miały dość ograniczone prawa, bo to Mężczyźni kipieli testosteronem, rządzili światem każdy znał swoją rolę aż do czasu… XX wieku gdzie nastąpiła maksymalna empancypacja, której skutki zdaje się odczuwamy w tej chwili najboleśniej. Kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa, o wolność seksualną, swobodę wypowiedzi i wyboru. Udało się bez dwóch zdań na każdym polu - zarówno kulturowym, politycznym, prawnym i seksualnym. Nastąpiła totalna równość (oczywiście wiele z Was powie, że wcale nie ma równości bo nie są zachowane odpowiednie parytety) i… świat zaczął stawać na głowie. Kobiety zaczęły być coraz bardziej męskie a faceci stali się coraz bardziej kobiecy. Dlaczego? Bo kurwa mogli ! Feministki przelewały właśnie po to swoją krew aby one mogły wejść w męskie buty a faceci mogli przejąć pewne Kobiece cechy. Jak to się stało? Naturalnie, że bardzo nieświadomie… poprzez kształtowanie opinii, poprzez media i kształtowanie świadomości. W tej chwili się jednak każda Kobieta budzi, że jednak pragnie silnego mężczyzny i bardzo męskiego! Do czego doszło?

 

80% Kobiet walczy w tej chwili o zaledwie 20% rasy męskiej!

 

20% rasy męskiej czyli tych, którzy się ostali jako Ci silni, męscy i atrakcyjni. Ja pierdole aż chce się rzec!  W tej chwili mężczyźni mają łatwo jak nigdy. Wystarczy po prostu być „starodawnym” odnośnie męskich wzorców, silnym charakterologicznie i zadbanym czy tam przystojnym i już! Na każdego normalnego faceta przypada mnóstwo Kobiet. To jest wręcz niesamowite jak bardzo My mężczyźni mamy w tej chwili ułatwione zadanie a jak trudno jest Kobiecie znaleźć atrakcyjnego partnera, który będzie kipiał testosteronem na odległość. Kobiety tak bardzo pragną testosteronu, że wykształciły w sobie pewne zmysły, które powodują, że wyczuwają go na odległość od męskiego osobnika. Pewna atrakcyjna i namiętna Kobieta powiedziała mi, że jest zazwyczaj zimną suką do facetów. Nigdy za nimi nie lata, a ma gigantyczne powodzenie i po prostu nie musi. Nauczyła się zlewać facetów i być obojętna na nich - jest wolna, niezależna, dobrze zarabia i niesamowicie zrównoważona emocjonalnie, ale pojawił się pewien facet, który zmienił wszystko. Zburzył wręcz jej światopogląd i ona się go … boi! Dlaczego? Gdy jest z nim to jak ona to mówi „wisi na nim” i niesamowicie ją podnieca i nie wie co się z nią wtedy dzieje (jak widać jemu musi się to podobać skoro tak się dzieje). Jej najbliższe przyjaciółki nie mogą uwierzyć i chcą to oglądać wręcz jak małpe w cyrku że ona tak się zachowuje. Owa Kobieta wyczytała, że to kwestia właśnie testosteronu, którego ma ten facet bardzo dużo dlatego nie może się powstrzymać i opanować.  To mnie mega zaczęło zastanawiać. 

 

Czy dzisiejsze Kobiety są rzeczywiście aż takie głodne testosteronu i męskich silnych pod kątem fizycznym i mentalnym facetów? Może tak być. Pomyślcie sobie… 80% z Was walczy zaledwie o 20% naszej rasy! To dlatego Kobieta spędza tyle czasu przed lustrem wychodząc na balety, maluje się, ubiera Kobieco, przejmuje swoim wyglądem i robi wszystko by odróżnić się od facetów. One wiedzą, że mają małe szanse że jakiś „fajny” facet je wybierze a wręcz „ustrzeli” podejdzie, zagada i poprowadzi dalej relację a raczej da szansę im się wykazać że na niego „zasługują” oczywiście same przy okazji testując czy to jest silny samiec alpha czy też nie. Mega bawiły mnie komentarze od hejterek na facebooku czy pod postem przy okazji tematu dotyczącego ubierania się kobiecego lub tego, że chcemy jako faceci kobiecych Kobiet. Otóż przeglądałem profil każdej Kobiety, która napisała coś negatywnego i była zajebiscie oburzona. Wszystkie cechowało jedno: Wyglądały na bardzo smutne, zaniedbane i mało atrakcyjne jako Kobiety - te, które najwięcej krzyczały. Usprawiedliwiały same siebie, że nie pasują do tego kanonu i nie chcą zmieniać swojego stylu pod żadnego z facetów nigdy.

 

Akceptuje, że jest postępująca emancypacja i Kobiety mają w dupie męskie zdanie, że faceci chcą Kobiety, które są rzeczywiście Kobietami a nie ich karykaturami. Oczywiście każda Kobieta jest wolna i może robić co chce, ubierać się jak chce, wyglądać się jak chce a później narzekać, że faceci są zjebani, że nie ma już męskich facetów, mężczyźni „zcipiali” i odbijać piłeczkę ping-pongową na zasadzie: „A gdzie są Ci faceci dla których mamy być Kobiece?”. No drogie Panie - jeżeli wiecie doskonale, że 80% Kobiet walczy o 20% mężczyzn to chyba jasne jest, że:

 

  1. macie zajebistą konkurencję
  2. wartościowi faceci mają w czym przebierać

 

Dalej chcecie dyskutować, że to głupoty, bullshit i chcecie walczyć z ewolucją? Powodzenia bo być może zaznacie kiedyś szczęścia, być może dojdziecie do innych wniosków. We wspomnianym na początku filmie przytoczony był tytuł jednego z artykułów z „zachodniego” Internetu pt:

 

Kobieto alpha - popełniasz błąd szukając silnego mężczyzny. Powinnaś zainteresować się mężczyznami „beta”. Ciepłymi, wrażliwymi i… słabymi. Oni Cię pragną!

 

I tutaj padły w dyskusji z moją nauczycielką od angielskiego bardzo ważne słowa i z tym mam największy problem, bo z jednej strony nie sposób się z tym nie zgodzić, że tak jest. Natura zbudowała nas na zasadzie przeciwieństw i Kobieta Alpha będzie szczęśliwa z Mężczyzną Beta i na odwrót. To jednak z biologicznego punktu widzenia. Moja nauczycielka po angielsku jednak postawiła tezę:

 

„A co jeśli ja chcę również silnego mężczyznę, bo jeżeli ja jestem silna i mężczyzna jest silny to razem możemy podbić świat. Ja chcę podbijać świat !”

 

Tutaj mnie zagięła totalnie i pomyślałem sobie: KURWA!!! Masz mnie…. muszę się absolutnie z Tobą zgodzić, bo mam tak samo. Ja także nie lubię słabych Kobiet, tylko silne ponieważ ja chcę ze swoją Kobieta podbijać świat. Robić wszystko to na co mam ochotę, ale we dwójkę - esencją takiej relacji jest teledysk Jamala - DEFTO. Naturalnie bez wielu scen między innymi przemocy, bójek, kradzieży. W tym teledysku najpiękniejsze co jest to właśnie relacje między dwojgiem osób, szaleństwo i to, że razem podbijają świat, jest między nimi jedność. Nie widać tam przewagi żadnej z płci - oboje są silnymi osobowościami bez rozróżnienia na alpha/beta. Są zakochani, są szcześliwi!

 

 

Poszliśmy dalej w naszej dyskusji zgadzając się, że facet który chce właśnie taką miłą, słabą Kobietę, nad którą może przejąc kontrolę i podporządkować sobie (to bardzo brzydkie określenia wiem, ale to są słabości języka polskiego czasem) sam jest taki. Ma w sobie ukrytą cipkę mentalną! Mężczyzna należący do owych mitycznych 20% czyli silna i atrakcyjna osobowość rozpoznaje słabą Kobietę i szybko się nią nudzi. Zacząłem się wtedy zastanawiać sam nad sobą i myślę… Rzeczywiście!

Mam obecnie w swoim otoczeniu pewne dwie Kobiety - nie znam ich za dobrze, ale nie muszę. Są śliczne, przepiękne, każda na swój sposób, ale powiedziałbym wręcz że zjawiskowo piękne. Nie znam ich za dobrze, rozmawiałem może kilka razy, ale… nie są dla mnie totalnie atrakcyjne! TOTALNIE! Dlaczego? Wyczuwam w nich „cipkę mentalną”. Po prostu czuje podświadomie, podskórnie, że są „łatwo sterowalne”. Zdecydowanie nie są „silnymi Kobietami” tylko Kobietami, którymi mogę się znudzić. Z początku zaczęło mnie to przerażać i zadziwiać jak bardzo złożony jest mechanizm tego kto nam się podoba, a kto nie. Każdy facet/kobieta, której mowiłem, że XXX i XYZ jest ładna, atrakcyjna ale mnie nie pociąga mentalnie robił wytrzeszcz oczu i dziwił się: „jak to”? Ja odpowiedziałem na to:

 

Faceci są wzrokowcami, dlatego lubię popatrzeć na nie ale z daleka. Nic więcej. Wzbudzają we mnie tylko takie emocje, że chętnie popatrzę na nie jako obraz w galerii sztuki, ale nic więcej.

 

Tak właśnie! Chodzimy do galerii sztuki po to by popatrzeć na obraz przez pewien czas, popodziwiać i po prostu z niej wyjść! Tak samo jest z niektórymi Kobietami - lubimy popatrzeć, ale nic poza tym. To nawet nie chodzi o to, że one są głupie czy ćwierć inteligentne, absolutnie nie… ale jest coś co powoduje, że odbieram je jako słabe Kobiety.

 

Mieliśmy jeszcze rozmowę na temat tego dlaczego najpiękniejsze Kobiety mają największy problem ze znalezieniem sobie ukochanego? To bardzo proste - wystarczy wyobrazić sobie prześliczną Kobietę, która już jako dziecko była atrakcyjna. Od maleńkości (dajmy na to 8-10 lat) podbijali do niej chłopcy, każdy chciał się jej przypodobać przymilić. Ona im starsza tym zaczynała być bardziej świadoma swojej urody, zaczynała to wykorzystywać, ubierać/malować się ultra kobieco i zauważać jak duże korzyści jej to daje i jak bardzo może manipulować owymi mężczyznami tylko ze względu na to, że jej uroda się wyróżnia. 


…Teraz wyobraźcie sobie tę Kobietę w wieku np 24-25 lat, do której podbijało conajmniej kilkaset jak nie kilka tysięcy facetów. Ona zna na pamięć wszystkie próby podrywu, wszelkie gadki. Kto do niej jednak zarywał? 80% facetów gorszego sortu! Ona jest tym zmęczona. Wymaga więcej od facetów, dlatego z góry na samym początku większość w tym wieku odrzuca i testuje pod kątem „siły charakteru” czy on aby na pewno należy do tych 20%. Niestety… ten zajebisty sort 20% mężczyzn nie podbija do takich Kobiet… bo nie musi! Doskonale wie jakie miała doświadczenia (oczywiście to stereotypy ale na nich niestety świat jest zbudowany). To Kobiety same zarywają do tej 1/5 naszej rasy. Oni nie muszą poddawać się tym testom.

 

Oczywiście to nie jest norma, ale coś co bardzo często występuje… Tak jak już wcześniej pisałem uwielbiam otaczać się Kobietami i dookoła mnie jest bardzo wiele pięknych Kobiet od których bardzo często słyszę podobna historię.

 

To działa w dwie strony! Jedna bardzo, bardzo atrakcyjna, silna oraz dojrzała mentalnie Kobieta powiedziała, że nie chciałaby mieć jakiegoś super przystojnego faceta, bo do takiego zarywa mnóstwo Kobiet. Mnóstwo pokus. Byłaby zazdrosna a z drugiej strony taki facet jest na pewno bardzo rozpieszczony i wymagający

 

Świat stanął na głowie nie prawdaż???

 

Na koniec takie przesłanie… że bardzo ważna jest inteligencja emocjonalna i kalibracja swoich oczekiwań z tym co się samemu reprezentuje. Pewna siebie, atrakcyjna Kobieta nie może mieć faceta pizdy, ale o tego który jej dorówna i razem podbiją świat musi się postarać! Dlaczego …? BO KURWA TAK! Bo 80% facetów to pizdy i oczekiwania, że przyjedzie po nią księciu na białym koniu może schować między bajki.

 

Tak! Współczesne Kobiety są od dzieciństwa karmione marzeniami i bajkami o księżniczkach, po które przyjeżdza wspaniały książe na białym rumaku, porywa i całuje gorąco, a później żyją szcześliwie… a teraz obudź się z tego snu! Jeżeli któraś z Was miała właśnie taką historię to gratuluje - udało Wam się. Trafiłyście na wymarzonego mężczyznę swojego życia, który zrobił/zachował się tak jak w bajkach Disneya, którymi jesteście karmione od dzieciństwa. Ostatnio w kinach był tak film „Planeta Singli” (spoiler - nie byłaś, a chcesz iść to nie czytaj) i właśnie opiera się o oczekiwania, gdzie główna bohaterka ma b.wysokie oczekiwania a na randkę przychodzi nieatrakcyjnie ubrana w chujowym swetrze, a na końcu facet który poznał jej osobowość i zakochał w niej przyjeżdza po nią jako Rycerz w zbroi na białym koniu na środku starego miasta. To jest jednak tylko film - takie sytuacje nie mają miejsca w rzeczywistości. 

 

Jeżeli chcecie aby dopadło Was szczęście w życiu bo wymagacie od niego nieco więcej to musicie same się postarać gdy tylko przyuważycie osobnika należącego do 20% najlepszego sortu! Przestańcie więc proszę pierdolić, że to z nami jest problem tylko weźcie się za siebie. Tak jest problem z większością i co z tego? To proszę bardzo dalej się nad tym użalaj i noś nonstop rozciągnięte swetry i wmawiaj sobie, że masz piękną osobowość i swojego ukochanego przyciągniesz nawet na stare łachy bo przecież on zauważy jaka jesteś zajebista w środku. Nie, nie zobaczy bo nie namówisz go nawet do tego aby ten TWÓJ do Ciebie w ogóle podszedł, bo nie zauważy w Tobie tej kobiecości. 

 

Namiętności życzę! :)

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...