Bardzo szczerze o tym jakie kobiety lubią Mężczyźni.
poniedziałek, 14 grudnia 2015

  Muszę przyznać po tylu latach pisania bloga rację wielu kobietom, które próbowały mnie przekonać, że faceci boją się silnych, zdecydowanych i pewnych siebie Kobiet. Otóż tak muszę przyznać rację. Mój blog jest bardzo subiektywny i powstał właśnie dlatego, że cierpiałem na ogromny deficyt takich Kobiet, ale takich które potrafiły to wszystko wyważyć czyli z jednej strony silna, pewna siebie i znająca swoją wartość a z drugiej czuła, namiętna i po prostu Kobieca. Nie wiem dlaczego Kobiety faktycznie mają z tym problem i często starają zmieniać się reguły gry, aby na siłę się emancypować. Faceci boją się takich Kobiet, bo sami mają problem z własną pewnością siebie często i boją się, że nie będą w stanie takiej ujarzmić. Czy to znaczy jednak, że powinnaś obniżać swoje standardy i być głupią cipą, szarą myszką która aby złapać faceta będzie grała kogoś kim nie jest? Nichuja! ;) Jak chcesz zrobić zajebiste spaghetti i wołowina musi być pierwszego sortu to idziesz do wyspecjalizowanego sklepu mięsnego i szukasz takiej jakości mięsa, która Cię zadowoli a nie idziesz do supermarketu bo nie masz siły szukać. To samo z restauracjami – jeżeli masz dużo w swoim mieście restauracji to chodzisz do różnych a później wybierasz tylko te, które Ci rzeczywiście smakują, a nie idziesz wyłącznie do tej koło Twojego domu, która jest „Tanią speluną” i obniżasz swoje standardy tym samym. Cały czas starasz się chyba jednak szukać lepszej jakości i nie obniżasz swoich standardów tylko dlatego, że szukanie czegoś co je spełni jest trudne? No chyba, że tak jest…to Ci zajebiście współczuje wtedy J


W jednym z tekstów napisałem, że mężczyźni kochają wariatki. Ostatnio mam bardzo dużo przemyśleń w głowie tym czym powinno być życie jak i dlaczego. Jak ja chcę spędzać swoje życie i tym tekstem chciałbym przede wszystkim zainspirować wszystkich do zrobienia tego samego. Naturalnie jeżeli masz nudną pracę, męża który Cię wkurwia, dziecko które wymaga sporej uwagi i jesteś z natury introwertyczką to ciężko będzie Ci nagle się stać wariatką. Jeżeli jednak wciąż jesteś młoda, piękna, samodzielna i niezależna to zastanów się kogo chcesz. Kogo przyciągasz swoją osobą… ?

Kim jest dla mnie „Wariatka”?

Przede wszystkim to bardzo pozytywne określenie i za każdym razem gdy je usłyszysz to nie reaguj fochem z przytupem i nie zastanawiaj się nad swoim życiem czy masz przypadkiem chorobę dwubiegunową tylko bądź z tego dumna. Zacznę od tego, że sam uważam się za dobrego wariata ;)

Uwielbiam podróżować. Kocham wręcz podróże. Tylko w 2015 roku byłem w 7 krajach, ale wcześniej też dużo podróżowałem. To m.in. podróże oraz różnego rodzaju książki otworzyły mi głowę na to, że żyjemy w Matrixie i odkąd mam świadomość „Matrixa” czyli zamkniętego scenariusza filmu, który tworzą normy społeczne i tzw. społeczeństwo to tym chętniej je łamie. Czym są kurwa „normy społeczne” ? Niczym innym jak pewnymi schematami kulturowymi, które są powielane z pokolenia na pokolenie. Normy społeczne nas ograniczają. Normy społeczne tworzą w chwili obecnej głównie media.

Wariatka to osoba, która ma w DUPIE normy społeczne. Nie uznaje, że czegoś wolno albo czegoś nie wolno. Bardzo nie lubię podporządkowywania się, a jeżeli ktoś mi mówi: „Tego nie wypada” albo „Tak się nie robi” to mnie to zaczyna motywować by działać wbrew niemu. Kto powiedział, ze tego nie wypada? Dlaczego mam się podporządkowywać do jakiś norm? We wszystkim trzeba mieć oczywiście umiar i dobry smak, bo jeżeli ktoś zacznie paradować w centrum miasta w samo południe nago, ponieważ akurat jest bardzo gorąco to nie będzie łamał norm społecznych tylko będzie najzwyczajniej w świecie idiotą, który zostanie przymknięty przez odpowiednie służby.

Tak, wszyscy czytamy te same gazety, książki, może czasami i poradniki i wszędzie piszą: „Bądź  nieprzewidywalny. Zaskakuj”. A ja mówię: „Miej w dupie nieprzewidywalność i zaskakiwanie. Żyj tak aby być spójnym z samym sobą i robić/ mówić to co Ci ślina przyniesie na język”. Nie rób nigdy niczego pod kogoś, bo ktoś nakazuje że tak powinno być. To wymaga bardzo otwartej głowy i przede wszystkim poczucia własnej wartości. Uporządkowanie  tych spraw samemu w głowie nie jest rzeczą łatwą i niektórym osobom zajmie to miesiące, lata póki tego nie uporządkują. Jeżeli masz bardzo wysokie poczucie własnej wartości, które nie jest sterowane nikim ani niczym z zewnątrz to się uda.

Jeżeli żyjesz tak, aby być dumnym ze swojego życia – z tego co udaje CI się osiągać, z przekraczania własnych granic i opuszczania strefy komfortu to podbudowujesz poczucie własnej wartości. Każde udowadnianie sobie czegoś, opuszczanie tej strefy komfortu i powtarzanie sobie:

„Tak! Dam radę!”

Czyni Twoja wewnętrzna skorupę twardszą. Im więcej dajesz radę, im więcej udowadniasz sobie, że przekraczasz pewne granice czy to zawodowych czy prywatne to ta skorupa staje się coraz twardsza aż nagle jest metalowa a wręcz żelazna. Tak! Żelazne poczucie własnej wartości powoduje, że liczy się tylko to na co Ty masz ochotę, co Tobie się wydaje, co Ty uważasz. Przestajesz się kurwa przejmować innymi ludźmi i ich myślami! Naturalnie – to jest zajebiście trudne i jeżeli już jesteś na tym etapie to wiesz, że pewnie część osób zaczyna się od Ciebie odwracać i zaczynasz się rozumieć z zupełnie innymi osobami.

To właśnie to poczucie własnej wartości powoduje, że zaczynasz żyć prawdziwym życiem i tym na co masz ochotę.

a) Jeżeli lubisz seks i jest dla Ciebie ważny to gdy poznajesz faceta, który Cię kręci to nie masz oporów aby na drugim spotkaniu dobrać się do niego i namiętnie kochać. Uzna Cię za łatwą albo straci Tobą zainteresowanie? Jest pojebany i nie warty Twojej uwagi. 

b) Jeżeli jesteś w klubie i masz ochotę potańczyć w sposób wyzywający to robisz to. Nie myślisz o tym jak inni Cię odbiorą.

c) Jeżeli masz ochotę polecieć zagranicę nawet na 2 dni i stać Cię na to…to nie szukasz wymówek braku towarzystwa tylko pakujesz się i lecisz. 

d) Jeżeli podobają Ci się tatuaże to wchodzisz do Googla i szukasz odpowiedniego studia, wybierasz ten z najlepszymi opiniami (bo jeżeli chodzi o Twoje zdrowie to jesteś rozsądna) i po prostu robisz go. Bez zastanawiania się i pytania koleżanek: „Czy to dobry pomysł?” Na chuj Ci ich zewnętrzna akceptacja?

e) Jeżeli jesteś ciekawa czy Twój kolega jest gejem takim mocnym czy uda Ci się go jednak przekabacić na hetero to prowokujesz sytuację dwuznaczną J Uwodzisz go z pełną tego konsekwencją.

f) Jeżeli masz na to ochotę to zakładasz koszulkę do pracy: „Jestem zajebista. Możesz się tylko uczyć ode mnie”. Masz w dupie opinię osób oraz komentarze. Ty jesteś zajebista i nie potrzebujesz zmieniać swoich decyzji pod wpływem innych.

Pamiętasz, że na każdego Twojego wroga przypada dwóch zwolenników i osóby, które Cię uwielbiają.

Kocham wariatki za to, że nie starają się nikomu przypodobać. Wyryj sobie raz na zawsze na czole:

Musisz mieć kurwa wrogów!

Żyje według tej zasady i jeżeli odkrywam, że ktoś mnie nie trawi, ma ze mną problem to się z tego cieszę. To znaczy, że nie jestem szary, niezauważalny tylko wzbudzam emocje i uczucia. Ktoś ma problem z moim sposobem bycia bo wyznaje inne zasady. Zajebiście! To oznacza, że powiększa się liczba osób, które mnie uwielbiają właśnie przez ten sam sposób bycia. Nawet jeżeli to nie są dwie osoby to może cztery? Taki sposób myślenia pomaga sobie radzić z wrogami oraz hejterami.

Nie można każdemu dogodzić i nie może Cię każdy lubić. To jest niewykonalne i strasznie nie lubię osób, które na siłę starają się każdemu wchodzić w dupę bo maja potrzebę bycia lubianym.  Robią coś na pokaz aby mieć akceptację społeczeństwa na siebie. Zapamiętaj raz na zawsze, że jedyną akceptację jakiej potrzebujesz na robienie CZEGOKOLWIEK jesteś Ty sama.

Zabawne jest, że tak mało jest osób z otwartymi głowami, które lubią przeginać i testować swoje normy. Każda taka osoba jest nazywana właśnie Wariatką. Dlaczego? Bo nie jest normalna, bo bycie normalnym jest kurwa NUDNE! Nie rozumiem tego powiem szczerze, ale ja od dzieciństwa czułem się jakiś inny, wyobcowany J Nigdy nie lubiłem robić tego samego co inni, dokonywać tych samych wyborów. To mnie przerażało i przeraża do tej pory, aby być jak ta „szara” anonimowa i bezwładna masa. Dziś już wiem, że nie ma ludzi unikalnych, ale co najwyżej można być i żyć tak jak bardzo mały odsetek społeczeństwa.

Kocham łamać normy zwłaszcza obyczajowe dlatego niesamowicie pociągają mnie Kobiety, które robią to samo. Które są nieprzewidywalne, są najbardziej popieprzonymi osobami jakie znają. Bądź taką osobą. Przekraczaj granice, łam zasady, wyznaczaj swoje zasady a po prostu staniesz się wolna i szczęśliwa.

                     

Ja mam prostą zasadę – za każdym razem jak mam ochotę coś zrobić to zastanawiam się nad konsekwencjami i bardzo szybko kalkuluje w głowie ryzyko. Co najwyżej strasznego może mi się stać w przypadku niepowodzenia?! ;) W 95% przypadków konsekwencje są tak małe, że nie należy zawracać sobie nimi głowy, świat nie stanie na głowie a ja nie umrę od tego. Kręcą mnie wariatki, ale nie idiotki czyli zawsze kalkuluj sobie ryzyko. Nie masz być głupia tylko robić to na co masz ochotę i ustawiać świat pod siebie. Nigdy siebie do świata.

Uwielbiam robić imprezy. Mieszkam teraz w mieszkaniu, które się idealnie do tego nadaje – ma najbardziej imprezową kuchnię jaką kiedykolwiek widziałem oraz swój niepowtarzalny klimat łamiący zasady. Po prostu kocham towarzystwo i ostatnio wyszła jakieś spontaniczne spotkanie po pracy. Akurat typowo męska impreza. Zapytałem jednego z chłopaków jak on to robi, że za każdym razem kiedy jest jakieś wyjście to wychodzi, wraca zawsze jako ostatni, jest pierwszym imprezowiczem. Zapytałem co na to jego Kobieta / Żona. Czy ona się nie złości, nie suszy głowy, że wychodzi chlać z kolegami tak spontanicznie i wraca np. o 5 rano? Powiedział:

„Oczywiście, że mendzi mi. Nie ma takich co nie ujadają z tego powodu, ale…. TRZEBA LICZYĆ SIĘ Z KONSEKWENCJAMI”  J

Zainspirowało mnie to, bo to jest właśnie układanie świata pod siebie i robienie tego na co ma się ochotę. Dlatego m.in. piszę, że nie ma sensu rozkminiać zachowania facetów. Rób to na co masz ochotę, aby to facet rozkminiał Twoje zachowanie.  Jeżeli nie dotrzyma Ci kroku trudno. Mówi się następny.

Mam baaaaardzo daleko posuniętą granicę wszelkiego rodzaju norm, nakazów, zakazów. Im więcej zakazów i rzeczy zabronionych tym bardziej uwielbiam je łamać. Życie wtedy jest jedną wielką przygodą.  Zdaje sobie sprawę, że tego wpisu wszyscy mogą nie zrozumieć tak jak chcę i zostanę mocno skrytykowany przez część, ale to nieistotne. Po prostu strasznie wkurwia mnie jak ktoś nie robi tego na co ma ochotę i żyje życiem kogoś innego a nie swoim. Jest zamkniętym w swoich normach i tzw. Wartościach, które są mu narzucone ale nie do końca są jego wartościami. Przejmuje się bardziej innymi i zdaniem innych od samego siebie i swojego szczęścia.

To nie jest coś co przychodzi od razu, ale to jest coś nad czym się pracuje przez cały czas. Zapamiętaj więc na koniec:

Tak! Bądź Wariatką, która ma żelazne wręcz poczucie własnej wartości zawsze robi to na co ma ochotę i nigdy się nie zatrzymuje bo komuś z zewnątrz się to nie podoba. Bądź najbardziej pojebaną osobą jaką znasz a wtedy będziesz przyciągać mnóstwo osób, które będą Cię za to właśnie uwielbiać… aż któregoś dnia trafisz na kogoś równie pojebanego jak Ty i razem będziecie WOJOWAĆ i zdobywać świat. Przenosić góry. Będziesz szczęśliwa sama ze sobą jako Wariatka, a gdy spotkasz Wariata...to będzie turbo-ultra szczęśliwa!

Ja lubię przenosić góry, ale mam ochotę przenosić pieprzone Mount Everest!!!!! ;)) dlatego już teraz robie sobie bardzo wiele planów razem z konkretną misją wdrożenia ich w życie… by PRZEGINAĆ! Bo to za każdym razem czyni mnie szczęśliwszym J POLECAM każdemu a przeginanie we dwójkę jest jeszcze lepsze… Nie obniżaj standardów na nudnych palantów. Ja od nudnych Kobiet uciekam gdzie pieprz rośnie... Życie ma być przygodą, a nie dostosowywaniem się. Bardzo ważne: Znam Takie Kobiety. One żyją, istnieją. To nie są mityczne stwory i do każdej mam słabość.

Czułości i namiętności życzę ;)

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl

00:27, mezczyznazwyobraznia
Link Komentarze (35) »
niedziela, 01 listopada 2015

Dzisiejszym tekstem chcę zburzyć Wasze wszystkie przekonania, jakie mieliście do tej pory. W dupie to mam, że do tej pory takie myślenie było zarezerwowane wyłącznie dla facetów. Nie lubię słabych Kobiet mimoz bez własnego zdania, jarają mnie silne Kobiety dlatego piszę tego bloga aby w Polsce było więcej silnych Kobiet, a nie chorągiewki na wietrze które dają się podporządkować facetom. 

To działanie absolutnie pod prąd. Poprzednio pisałem o szacunku i szczerości do samego siebie bo tylko wtedy ludzie czy partner zaczną Was szanować, natomiast to naturanie, że jest to zajebiście trudne. Jednym z nich są kłótnie! Dlaczego twierdzę, że trzeba się pokłócić i nie iść na kompromis czasami?

               Wychowałem się w domu, w którym kłótnie były na porządku dziennym. O wszystko, o pierdoły najczęściej, o pieniądze, o to że zupa była za słona. Idealny przykład niedobranych ludzi. Miałem tego dość już jako dzieciak, dlatego jak tylko nadarzyła się okazja to czmychnąłem z domu i wyjechałem z rodzinnego miasta aby odpocząć od tego, bo takie życie po prostu nie jest dla mnie. Już jako dzieciak obiecałem sobie, że stworze relacje, w której nie będzie kłótni tylko wzajemny szacunek, zrozumienie i nie będzie niczego brakowało. Po prostu nie lubię kurwa kłótni!

Jak ja się myliłem i jak bardzo moje doświadczenia z dzieciństwa spaczyły mnie, ponieważ do tej pory żyłem w związkach gdzie faktycznie unikałem kłótni co nie oznacza, że jestem człowiekiem ugodowym na maxa, bo tą zasadę stosowałem tylko i wyłącznie w związkach. Jak źle podszedłem do tematu uświadomiłem sobie nie dawno, bo rodzice kłócili się naprawdę o głupoty, to nie była walka o wpływy i kontrolę. To było zmęczenie swoją własną osobą i rozczarowanie z życiowych wyborów. Do tej pory mają zakaz przyjeżdżania do mnie do Warszawy we dwójkę, ponieważ się nie szanują i dogryzają wzajemnie przy każdej okazji. Nie toleruje tego i nigdy nie będę tolerował. Jestem uczulony na brak szacunku.

 Ostatnia moja relacja nauczyła mnie czegoś zajebiście ważnego – nie da się gładko przejść przez życie, ani tworzyć związku w którym nie ma kłótni. W każdej relacji trzeba mieć się na baczności przez 24h i nie można odpoczywać (poza sytuacjami gdy odpoczynek jest nagrodą). Czasami można to nazwać jako „walkę” a dlaczego walkę? Pewnie myślicie sobie przecież związek między dwojgiem ludzi powinien być oparty na miłości, namiętności, szczerości, zaufaniu, szacunku a on to pierdoli o jakiejś walce – ma spaczony pogląd. Gdyby to wszystko było takie proste to nie byłoby tyle rozwodów.

Analizując zachowania swoje, wielu Kobiet które znałem lub znam w życiu stwierdzam, że nie różnimy się niczym od dzieci, które testują swoich rodziców na ile mogą sobie pozwolić. W każdej relacji jest walka o „wpływy” o to, co możemy osiągnąć od drugiego człowieka, na ile on zrobi dla nas wszystko co chcemy. Silniejsza osobowość zawsze podporządkowuje sobie słabszą w sposób nieświadomy. Oczywiście to nie wyklucza miłości bo tutaj może być miłość i zakochanie, albo wręcz przeciwnie osoba, której mniej zależy bardziej kontroluje drugą osobę, a ta pierwsza robi wszystko aby jej nie stracić. Nie krytykuj i nie oceniaj jeżeli nie byłaś w kilkunastu relacjach gdzie te „wpływy” były wyraźnie widziane. Nie odkrywam ameryki, ponieważ różnej maści męscy specjaliści już dawno odkryli, że trzeba być kontrolującym w relacji aby nie być kontrolowanym. Jeżeli ktoś tego nie rozumie to zachęcam by częściej wychodził z domu i nabierał więcej inteligencji towarzyskiej. Wszelkie cosmopolitany i damskie pierdoły piszą zazwyczaj:

- nie kłóć się, unikaj kłotni
- naucz się komunikacji, która nie wywoła kłótni
- wszystko można przekazać w sposób łagodny

Wiecie co? To wszystko bzdury! Potrzebowałem samemu bardzo silnego bodźca aby zrozumieć jak błędne jest to myślenie. Unikałem kłótni na każdym kroku i czasami widząc silny opór zgadzałem się na coś co nie było po mojej myśli i samemu wmawiałem sobie, że to jest dobre. Nie chciałem się kłócić, bo nie chciałem później tej atmosfery związanej z kłótnią. Nienawidzę cichych dni…no kurwa nie lubię, bo to strata czasu podczas gdy można razem robić tyle zajebistych rzeczy, ale…one są potrzebne! Gdy zrozumiałem jaką wartość mają kłotnie było już za późno. Wygarnąłem wszystko naraz tej kobiecie, ale już było zdecydowanie za późno. Granice trzeba wyznaczać o wiele wcześniej.
Osoba, która chodzi często na kompromisy i nie kłoci się jest osobą KONTROLOWANĄ. Im dłużej taki stan rzeczy trwa tym bardziej druga strona traci szacunek do niej. Co jest ciekawe prawie każda Kobieta ma takie zapędy aby kontrolować, rządzić w relacji ale tak naprawdę wcale tego nie chcę. Wolałaby się poczuć małą dziewczynką, która jest prowadzona za rękę.

Nie mówię tutaj o kłótni naturalnie o pierdoły, ale o kłótni konstruktywnej w której pokażesz swojemu facetowi: „tarcie” czyli nie pozwolisz mu na robienie wszystkiego na co on ma ochotę, a Ty nie masz. To naturalne, że każdy mężczyzna lubi rządzić, przewodzić. Lubi decydować o tym co jeść, gdzie pójść, lubi dokonywać w życiu wyborów. Tak zostaliśmy ukształtowani. Naturalnym jest, że jako rasa męska narzucamy Tobie mnóstwo wzorców i zachowań i Tobie się to nawet zaczyna podobać, wchodzenie w „jego świat” ale zaskoczę Cię. Drugą stronę zacznie to po pewnym czasie nudzić, straci szacunek do Ciebie bo zobaczy, że może Cię kontrolować, mieć wpływ na Ciebie, jesteś tak zakochana że zrobisz wszystko aby tylko nie urazić, nie stracić tego faceta. Musisz stale mieć się na baczności, bo nawet jeżeli facet jest zakochany i czujesz to z drugiej strony to nigdy nie wiesz kiedy zaczniesz go irytować i zaczniesz mu się nudzić. To nie ma nic wspólnego z tym co robicie, ale z Twoja osobowością. Musisz być wyzwaniem!

Dość tego! Nie tędy droga do szczęścia. Robiąc wszystko co chce druga strona i zgadzając się z nią, gdy nie ma tarć nie zdobędziesz bezgranicznej miłości. Nie będziesz lepiej postrzegana. Ktoś może powiedzieć, że to wszystko można osiągnąć w inny sposób, że tworzy normalny związek bez kłótni, w którym jest spokój i harmonia. Owszem wyjątki może i się zdarzają, ale nie jest to reguła. Żeby przypadkiem nikt mnie źle nie zrozumiał – nie namawiam do tego, aby się kłócić często, non stop tylko mówię aby się POKŁÓCIĆ. Tak samo jednak musisz nauczyć się godzić – to ważny element aby wiedzieć kiedy wyciągnąć dłoń. Nie ma nic lepszego niż seks po kłótni ;)

Kiedy jest odpowiedni czas aby się pokłócić? Wtedy kiedy czujesz, że to jest ten moment ;) tak jak z seksem…czujesz, że zaraz do niego dojdzie bo jest takie iskrzenie fajne. Tak samo jest z kłótnią… kiedy czujesz się z czymś źle, nie podoba Ci się jakieś zachowanie na tyle mocno, że Cię to męczy i uwiera, kiedy druga osoba po prostu PRZEGNIE w Twoim kierunku. Zrób jej kurwa jazdę! Niech zobaczy, że nie jesteś kimś kto się na wszystko godzi. Wyrzuć z siebie wszystkie emocje, bo to jest cholernie ważne. Emocjonalne oczyszczenie jest dobre przede wszystkim dla Ciebie samej. Nie wnikam tutaj w powody kłótni bo bardzo często będzie tak, że nie dojrzałaś do pewnych rzeczy i pewnego myślenia, dlatego coś Cię uwiera i pokłócisz się o to. Nie jest ważne co to będzie – ważne, że będzie to dla Ciebie emocjonalny wentyl. Nie pozwól abyś wewnętrznie czuła się z czymś źle ale unikała kłotni nie chcąc stracić go.

Zapewniam Cię, że nikt nie lubi kłótni a jeżeli ktoś faktycznie na dłuższą metę jest ich fanem to proponuje unikać takiego delikwenta daleko, daleko gdzie koty piją mleko ;) dlatego jeżeli dojdzie już do kłótni to druga strona będzie także chciała załagodzić konflikt i wyjść na pojednanie. W tym wszystkim chodzi tylko o to, aby szala „kontroli” przesunęła się maksymalnie na środek, abyście czuli że nie możecie kontrolować siebie nawzajem i mieli do siebie szacunek ogromny. Twój facet musi wiedzieć, że jeżeli przegnie, albo będzie wymagał od Ciebie czegoś czego Ty nie chcesz to spotka się to z ostrą dezaprobatą z Twojej strony i zdecydowaną reakcja. Tak samo powinno być w drugą stronę – Ty też musisz mieć szacunek i wiedzieć na ile możesz sobie pozwolić. To działa w dwie strony, ale wymaga lat aby kontrolować to, nie zapominać się i nie zatracać w tym wszystkim.

Tak jak pisałem marzył mi się kiedyś związek oparty na szacunku, zrozumieniu, partnerstwie, szczerości – bez gry. Wiecie co? Porzuciłem to, ponieważ:

Większość ludzi nie jest gotowa na prawdziwy związek oparty na partnerstwie

To może dziwnie zabrzmi, ale tak jest. Zwłaszcza Wy Kobiety działacie cholernie emocjonalnie i czasami silne emocje wcale nie oznaczają partnerstwa. Nie wiele widziałem związków opartych o takie prawdziwe partnerstwo, szacunek, spokój, zrozumienie. Jeżeli ktoś z Was oglądał I sezon House of Cards to zwrócił pewnie uwagę na relację pomiędzy Frankiem Underwoodem a jego żoną Claire. Dało się tam wyczuć, że prowadzą dwa odmienne życia, ale na koniec dnia i tak wracają do siebie. Tolerują się nawzajem i swoje wybryki, szanują. Naturalnie zdrada w celu uzyskania władzy była przegięciem, ale on nie krył tego przed nią i ona to akceptowała. Można to zachowanie potępiać lub nie, ale nie można im odebrać parnerstwa.

Na początku każdej relacji jest zajebiście i to jest tak naprawdę najważniejszy moment aby żadna ze stron nie utraciła kontroli to musi stawiać na swoim bo dlaczego ktoś nowy w Twoim życiu ma nagle dyktować jak Twoje życie powinno wyglądać? Nie można nikomu dać nigdy decydowania o wszystkim. Przestań kurwa myśleć o tym co jest dobre dla drugiej strony! Nie dlatego on się w Tobie zakochał, ze myślałaś o tym jak mu sprawić przyjemnośc, ale za to jaką jesteś Kobietą. Myśl przede wszystkim o sobie! Im dłużej i więcej będziesz tak robić tym bardziej druga osoba zacznie brać w swoim myśleniu Twoje jestestwo. Nie mówię naturalnie aby przeginać i być egoistką do potęgi entej, bo w życiu trzeba chodzić na kompromisy to jest logiczne, ale życie nie składa się z samych kompromisów. Czasami ma być po prostu tak jak Ty chcesz i koniec! Nie ma dyskusji, że ktoś chce inaczej. Jeżeli trafiłaś na mężczyznę, który ma poukładane w głowie to następnym razem będzie tak jak on chce. Pieprzyć związki, które są słodkopierdzące, że aż żygają tęczą bo każda ze stron dba o to aby nie urazić drugiej i wejść jej w dupę. Na pewno znacie mnóstwo takich związków a ile z nich wytrzymuje próbę czasu? Rozpadną się szybciej niż się pojawiły.

Kiedyś przeczytałem takie mądre zdanie:

„Aby utrzymać Kobietę przy sobie trzeba być gotowym ją stracić”

To jest najmądrzejsza rzecz jaka w zasadzie tyczy się relacji uniwersalne dla obu płci. Aby utrzymać/zdobyć mężczyznę musisz być gotowa go stracić. Czyli nawet jak czasem jest bardzo ostro to nie bój się tego, bo drugiej osobie prawdopodobnie też na Tobie zależy i będzie także dążyła do pojednania. Przykładowo wybieracie wspólnie mieszkanie i nie możecie się tutaj dogadać. Próbujecie iść na kompromis, ale on swoje bo jest silną osobowością, która lubi układać wszystko pod siebie. Przestań ze spokojną retoryką miłej pensjonarki. Powiedz co o tym myślisz, pokłóć się! Postaw sprawę na ostrzu noża. Z początkowo będzie gorąco, ciężko ale… jak emocje opadną a facetowi na Tobie zależy to zacznie mocniej respektować Twoje zdanie. Jeżeli nie zacznie – to na chuj Ci taki facet?

Umiarkowane i kontrolowane kłótnie są czymś czego potrzebujecie jak powietrza. Statystyki rozwodów są przerażające (to inny temat – instytucja małżeństwa) więc zapomnij, że da się przejść przez życie bez kłótni i tak bardzo łagodnie. Musisz zawsze pamiętać tylko po co Ci ta kłótnia i co tak naprawdę osiągniesz. Twoim celem jest zdobycie równowagi pomiędzy kontrolowaniem a byciem kontrolowaną, ale to sama musisz sobie uświadomić już jak jest w Twoim przypadku. Na ile Ty czujesz się podporządkowana, na ile druga osoba ma silniejszą osobowość bo może się okazać, że wcale nie potrzebujesz tej kłótni gdyż wszystko jest naprawdę w normie. Pamiętaj też, że kłótnie wyznaczają właśnie granice tego co ktoś może robić, a tego co nie bo każdy z nas będzie próbował te granice przekraczać i testować jakie są. 

Nikt nie lubi kłótni, ale podczas okresu docierania się jest nieustanna walka o „władzę” w relacji. Nie możesz stać się słabszą osobowością i dać się w pełni kontrolować bo to po prostu każdego nudzi! Na partnerstwo przyjdzie czas po wieloletnim związku, gdzie oboje zapracujecie na szacunek do siebie nawzajem i przeżyjecie naprawdę sporo ze sobą. Wzajemny szacunek to coś na co trzeba sobie zapracować, a pracuje się właśnie ciężką pracą, wspólnymi chwilami tymi zajebistym i tymi przykrymi, gdy trzeba się pokłócić aby nie dać sobie wejść na głowę.

Namiętności życzę jak zawsze ;)
mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl  

14:16, mezczyznazwyobraznia
Link Komentarze (24) »
niedziela, 18 października 2015

To jest niekończący się temat. Lubię czytać książki o samorozwoju i otwierać sobie oczy na wiele spraw, bo czyni mnie to szczęśliwszym, spokojniejszym i pewniejszym w przyszłych wyborach oraz działaniach. Po weekendowej lekturze ostatniej książki olśniło mnie ;-) stwierdzam, że większość problemów w relacjach damsko-męskich generuje brak szacunku. Większość rozkmin, Waszych pytań w głowach co zrobić, dlaczego on się tak zachowuje generuje brak szacunku, a przede wszystkim brak szacunku do samego siebie. Tak się dłużej zastanawiałem to jest trudna sprawa, aby nabrać przede wszystkim szacunku do siebie i być ze sobą w 100% szczerym i skupionym na sobie. Tak trzeba być pieprzonym egoistą, który szanuje się ponad wszystko i nie pozwala wprowadzać się w zły stan z powodu osób trzecich.

Szczerość i szacunek

To dla słowa klucze, ponieważ aby szanować się w pełni trzeba być szczerym do bólu. Trzeba nauczyć się być szczerym do bólu. Dlaczego? To sprawi, że będziemy w 100% mówić co myślimy, jak się czujemy i będziemy wolni. Dlaczego wolni? Nie będziemy się zadręczać zachowaniem drugiej osoby, która np. umówiła się z Tobą, ale na 2h przed spotkaniem zmienia plany bo jest ktoś ważniejszy, a Wy się nie widzieliście np. kilka dni. Jeżeli to Wasz partner to powinniście powiedzieć co o tym myślicie, jak się z tym czujecie i kategorycznie powiedzieć dlaczego Wam się to nie podoba. To jest szacunek do samego siebie – bo dlaczego macie godzić się na taką sytuację, że nie jesteście ważni dla swojego partnera i pisać: „Ok kochanie, nie ma sprawy”. Jeżeli czujecie się wkurwieni to powinniście to okazać, a nie dusić w sobie. Duszenie wkurwienia w sobie jest złe i generuje tylko niepotrzebne napięcia. Każdy człowiek potrzebuje wentylu emocjonalnego! Pierdolenie, że faceci są logiczni a Kobiety emocjonalne! Faceci też mają swoje emocje, tyle że tłumienie ich działa bardzo niekorzystnie.

Kiedy nie należy być szczerym do bólu?

Nie myślcie, że ja jestem w życiu szczery do bólu w każdej sytuacji. Jestem szczery tutaj, na blogu, w wirtualnym świecie bo mogę. To wentyl myśli i przemyśleń (słyszałem kiedyś, że jestem człowiekiem który za dużo myśli i rozkminia). Dotarło jednak do mnie po lekturze tej książki o samorozwoju, że bycie szczerym do bólu tak już naprawdę daje ogromną wolność, ale jest cholernie trudne. Zastanawiałem się kiedy nie można być szczerym do bólu? Wiecie co? W zasadzie takich sytuacji jest bardzo mało, ale to cholernie mało. Tak naprawdę to szczerość do bólu można sobie darować w sytuacji, w której mogłaby ona zranić kogoś na kim Wam zależy i kogo kochacie. Kiedy szczerość nie byłaby budująca, ale obniżała poczucie wartości osoby Wam bliskiej. Przykład:

Dajmy na to Wasz Mężczyzna/Kobieta od tygodni pracuje nad jakimś dziełem, coś tworzy (wiersz, utwór, obraz, książkę, stronę internetową, cholera wie co jeszcze) i pyta Was o zdanie co sądzicie. Jeżeli szczerość do bólu będzie się objawiała stwierdzeniem: „nie podoba mi się, uważam, że jest to tandetne i beznadziejne” to pomyślcie jak się on/ona poczuje? Wyrządzicie zajebistą przykrość, że nawet najbliższa osoba w niego nie wierzy. Nie wspiera w samorozwoju. Zamiast tego lepiej przecież powiedzieć: „Myślę, że powinieneś/naś popracować jeszcze nad tym i nad tym a wtedy będzie idealny kierunek”.

 

A tak poza tym to dlaczego macie nie być szczerym? Że nie macie ochoty gdzieś wyjść, że nie smakuje Wam zupa/danie główne cokolwiek. Dlaczego macie nie być motywatorem do pracy nad sobą? Jeżeli jesteście zazdrośni i czujecie się źle gdy on/ona znowu spędza bardzo dużo czasu osobnikiem płci przeciwnej zakwalifikowany jako „kolega/koleżanka” to powiedz to. Powiedz jak bardzo Ci się to nie podoba i co o tym myślisz. Delikatnie łagodnie, ale wyduś z siebie, że jest to dziwne że woli z nim/nią spędzać więcej czasu niż z Tobą. To nie jest ograniczanie tylko wyrażanie dokładnie tego co się myśli. Nie spędzaj godzin nad zastanawianiem się: „Czy on/ona zdradza?” albo „Unika mnie, straciłem na atrakcyjność”. Na cholerę to?

Przestań zachowywać się i mówić rzeczy innym ludziom takie, które oni chcą usłyszeć. Przestań robić cokolwiek by się komuś przypodobać? Na chuj Ci to!? Mówienie tego co się myśli jest cholernie seksowne i otoczenie/partner za to będzie Cię niewiarygodnie szanował. Prawdopodobnie jeżeli odkryliście, że Wasz partner tak naprawdę nie szanuje Was, nie liczy się z Wami to właśnie przez brak szczerości do bólu i brak Waszego szacunku do samych siebie. Szczerość & Szacunek do siebie są lustrzane – spotkacie się z tym samym ze strony partnera.

Przykład – Wasz partner nie jest w Was zaangażowany tak jak Wy w niego

Odkrywacie, że nie jesteście dla swojego partnera życiowego pierwszym wyborem i najważniejszą osobą. Przestańcie go halucynować jaki to on nie jest zajebisty, jakich to zajebistych chwil nie spędziliście razem, jakie plany mieliście. No mieliście i chuj. On/ona nie czuje tego samego co Ty, to po co się zatracać i czuć ból z tego powodu. Przyczyna jest prosta – utraciliście szacunek drugiej strony i nad tym się trzeba zastanowić po czym znieść go z piedestału. Nie można uzależniać szczęścia od drugiej osoby i przebywania w jej towarzystwie bo to się stanie toksyczne. Wiem, łatwo powiedzieć a w praktyce każdy może wpaść w taką pułapkę.

Powiecie hipokryzja – pisze to koleś, który prowadzi blog o relacjach, związkach, błędach kobiet etc. Owszem związki są czymś zajebistym. Bliska relacja z drugim człowiekiem oparta na tych samych celach, humorze, radości, seksualności daje niespotykane szczęście, bo swoje wewnętrzne szczęście możecie dzielić z drugą osobą i wzajemnie zwiększać swoje poczucie szczęścia. Partner z założenia powinien być kimś kto czyni nas lepszym człowiekiem, ale to jest tylko lekki upgrade.

Brak szacunku do samego siebie to rozpaczanie z tego powodu, ze nie jesteście już dla kogoś najważniejsi, z powodu odrzucenia. Dlaczego? Pozwalacie wtedy by ktoś zawładnął Waszymi emocjami i czynił Wam ból. Dlaczego macie przeżywać ból – jeżeli na niego nie zasłużyliście? Szacunek do samego siebie to prowadzenie ciekawe, interesującego życia dla Was samych, gdzie sami stworzycie sobie fundamenty szczęścia a druga osoba nie będzie w stanie zburzyć Waszego szczęśliwego świata. Dlaczego? Ponieważ jeżeli fundamenty są solidne, a zawali się tylko ostatnie piętro budynku to nie ma katastrofy. Budynek cały czas stoi tylko się lekko nadpsuł i trzeba go odbudować. W sytuacji, w której partner jest największym źródłem szczęścia czyli fundamentem to gdy coś się zaczyna psuć, to Wasz cały świat także się wali. Oczywiście tutaj jest mowa o miłości także, bo przecież ostatnie piętro budynku zwane szczęście nie wyklucza zakochania i miłości. Tylko poprzez szacunek do samego siebie i zbudowanie szczęśliwego świata dookoła siebie w pojedynkę inni (w tym partner) także będzie miał do Was szacunek. Każdy będzie chciał czerpać z tego szczęścia.

Znowu się powtórzę – to trudne bo w całym tym zamieszaniu zwanym zakochaniem zapominamy o tym, że to powinno być tylko ostatnie piętro, które nie naruszy solidnych fundamentów szczęśliwego życia. Zaczynamy prawie wszystko robić z partnerem szczęśliwego co robiliśmy wcześniej sami i czujemy się jeszcze bardziej szczęśliwi aż niespodziewanie…partner zaczyna być fundamentem szczęścia. Gdy coś zacznie się psuć to cały Wasz szczęśliwy świat także legnie w gruzach.

Wracając do szczerości…

 

Było już o szacunku do samego siebie a teraz o szczerości z samym sobą. To jest chyba najtrudniejsza rzecz aby być do bólu szczerym przed samym sobą. Co oznacza bycie szczerym przed samym sobą? No właśnie – słuchanie siebie i swojego głosu. Nie bycie sztucznie miłym tylko dlatego, że nakazują to normy społeczne.

Miałem ostatnio zły dzień i czułem się jak chodząca bomba. Krótko mówiąc po prostu byłem wkurwiony. Wracając do domu myślę sobie znowu ten żul stoi i będzie zaczepiał o fajkę albo „złotóweczkę”. Tak też się stało gdzie po raz setny mnie zaczepił i zapytał: „Przepraszam. Nie miałby Pan może złotóweczki?”. Nie wytrzymałem – wybuchłem i szczerze mu powiedziałem co o tym myślę, mam dość zaczepiania mnie i kazałem mu zacząć się brać do roboty jakiejkolwiek niż żebrać od ludzi. Nie byłem przy tym miły, miałem uniesiony głos. Mówiąc wprost – opierdoliłem go od góry do dołu. Wszyscy ludzie dookoła na ulicy się na mnie patrzyli – wywołałem nie lada zamieszanie.

Czy to jest szczerość do bólu z samym sobą bycie chamem i gburem dla bogu ducha winnego żula? Tak. Dlaczego? Szczerze powiedziałem co myślałem i nie obchodziło mnie zdanie żula co on sobie o mnie pomyśli. Nie ma żadnego wpływu na moje życie, mi się zrobiło lepiej, on mnie już więcej nie zaczepi a nie musiałem skromnie udawać: „Nie, nie mam” albo wybierać innej drogi. Dlaczego ja mam wybrać inną drogę aby unikać czegoś co mnie denerwuje. Co mnie obchodzi zdanie tego żula?

To jest trochę głupi przykład ;-) ale innym przykładem jest ktoś znajomy/znajomi których nie do końca lubicie, ale dzwonią do Was zapraszając gdzieś, wyciągając na imprezę czy coś. Wszyscy, ale to absolutnie wszyscy wykręcają się: jestem zmęczony, nie mam siły, nie mam czasu etc.

Po jaką cholerę?! Jeżeli za nimi nie przepadacie to odpowiadając szczerze zgodnie ze swoim przekonaniem będzie lepiej powiedzieć: „Wiesz dzięki za propozycję, ale nie czuje się komfortowo w Twoim towarzystwie, dlatego dzisiaj wybiorę inne plany”.

Ktoś powie – ale przecież oni się obrażą! Powiedzą, że jesteśmy gburami itp. Co z tego pytam!? Skoro ich nie lubimy to na chuj mamy tracić czas na nich i przejmować się co sobie pomyślą? Nigdy więcej już nie zadzwonią i nie będą męczyć wyciąganiem Was gdziekolwiek. Po co się otaczać w życiu ludźmi, przy których nie czujemy się komfortowo?!

To samo na przykład z wyjściem do teatru. Załóżmy kobieta komunikuje facetowi, że chce iść do teatru na to i na tamto. Meżczyzna nie lubi takiego rodzaju spektakli, a już najbardziej tej sztuki ale nie chce by jej się zrobiło przykro i idzie tam aby jej sprawić przyjemność? NA CHOLERĘ?! Czy nie łatwiej było powiedzieć:

„Kotku wiesz co… nie lubię dramatów w teatrze. Gdybym tam z Tobą poszedł to czułbym się bardzo niekomfortowo, dlatego idź może z koleżanką”.

Po co macie robić rzeczy ze swoim partnerem, które Was nie bawią i wprowadzają w dyskomfort tylko dlatego aby jemu zrobiło się miło? Co innego jeżeli Kobieta wtedy powie:

„Ja chodzę z Tobą na mecze, a też czuje się niekomfortowo.”. Wtedy facet ma do wyboru albo chodzić na mecze z kumplami i nie sprawiać dyskomfortu swojej kobiecie, albo stwierdzić: „Ok racja, lubię z nią chodzić na mecze więc pójdę z nią do teatru i będzie sytuacja win-win”.

Przede wszystkim chodzi o szczerość przed samym sobą i robienie tego co nas uszczęśliwia. Bycie przed samym sobą szczerym do bólu sprawi, że przestaniemy być popychadłem i robić to czego oczekują od nas inni tylko sami będziemy kreatorami swojego życia. To samo z relacjami – jeżeli sobie szczerze odpowiemy czy obecna relacja jest dla nas pozytywna, wprawia w poczucie szczęścia, rozwija nas to również znajdziemy odpowiedzi na setki pytań. Gdy odkryjemy, że nie jest tak, że nie czujemy się szczęśliwi w obecnej relacji bo są kłotnie itp. to powiedzmy to partnerowi: „Słuchaj – mam dość, nie czuje się szczęśliwy w tym związku. Na to wpływa X, Y,Z albo to zmienimy wspólnie i zaczniemy nad tym pracować albo musimy się rozejść. Związek w, którym ktoś się więcej zamartwia, męczy i nie odczuwa szczęścia nie ma sensu.

To jest jednak szczerość przed samym sobą, aby nie udawać czegokolwiek i być egoistą, który dba o własne szczęście bo szczerość wewnętrzna daje ogromne poczucie szczęścia, bo daje wolność wyboru. Sprawia, że przestajemy się dusić grając kogoś innego – jesteśmy sobą już tak naprawdę i otaczami się osobami, którzy nas za to szanują i cenią naszą szczerość. Nie obrażają się, bo wiedzą że wyrażamy wyłącznie swoje zdanie i nigdy nie staramy się na silę być mili.

Trochę mi wyszedł z tego tekstu poradnik rodem z Charakterów, ale koniec końców chodziło mi tylko o wskazanie drogowskazów szczęścia i znowu kolejnej odpowiedzi na większość pytań, które ludzie mają w głowach co robić.

18:06, mezczyznazwyobraznia
Link Komentarze (10) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Kody Rabatowe