Bardzo szczerze o tym jakie kobiety lubią Mężczyźni.
środa, 06 sierpnia 2014

Wspaniały dzień. Pełen pozytywnej energii po siłowni stwierdziłem, że opisze bardzo ważny problem, który jest wręcz palącym problemem, ale ogromna ilość Kobiet nie zdaje sobie z niego sprawy. Wie, że jest jakiś problem ale nie czuje, żeby on był aż tak duży może ten artykuł otworzy im oczy, że trzeba coś robić a nie udawać że problemu nie ma i unikać tematu. Mianowicie chodzi o:

Długotrwały brak seksu w relacji damsko-męskiej. Naturalnie dostaje maile od Was drogie Panie, że to Wasi partnerzy odmawiają Wam seksu. Logiczne, bo to Wy jesteście czytelniczkami i żadna z Was nie napisze: „Nie mam ochoty na seks. Nie czuje potrzeby, właściwie nie wiem o co pisze bo przecież nie widzę problemu”. No to mamy problemik. Na facebooku jest nawet taki fan page: „Gdy odmawiasz seksu swojemu facetowi gdzieś na świecie płacze panda” ;) Poza tym to jest blog o kobietach więc darujcie sobie komentarze: „To mężczyźni mają problem!!!”. Ja stawiam tezę, że częściej Kobiety i koniec dyskusji ;) Na to jak w mężczyźnie rozbudzić pożądanie są inne sposoby i to temat na zupełnie inny artykuł. Jeżeli będzie taka potrzeba to powstanie… ;). To o facetach są żartobliwe memy związane z tym o czym my głównie myślimy. Nie widziałem podobnego mema o kobietach – ha….ciekawe dlaczego?!:-) Oto dowód:

Na udowodnienie mojej tezy wystarczy wejść do Googla i wpisać frazę „Brak seksu”. Pierwsze kilka linków dotyczy problemów męskich, że kobieta nie ma ochoty a jedna Pani nawet napisała:

„Uważam, że mam bardzo niskie libido ale te 7-8 razy w miesiącu kochamy się. Ostatnio nie robiliśmy tego jednak od 4 miesięcy i widzę jak to działa na partnera. Jest apatyczny, agresywny, nerwowy. Nic mu nie wychodzi i zaczyna generalnie świrować”.

Ja pierdole! ;) Bardzo niskie libido i 7-8 razy w miesiącu?! TO jest niskie libido? Owa Pani chyba nie słyszała co to jest niskie libido. Bardzo niskie libido to jest 2 do maksymalnie 3x w miesiącu albo wcale. Facet świruje? A czego się można spodziewać? Przecież to jest takie logiczne. Wy nawet Kobiety nie wiecie co się dzieje wewnętrznie z facetem jeżeli odmawiacie mu seksu. Jeden raz spoko, bo to normalne możecie najzwyczajniej nie mieć ochoty (w ból głowy nie wierzę bo orgazm działa jak tabletka przeciwbólowa). Nie rozumiem tych komentarzy o chorobach, zagrożeniach. Czy Wy drogie Panie umiecie czytać ze zrozumieniem? Ja piszę o długotrwałym braku seksu w relacji albo bardzo rzadkim rzędu 2x w miesiącu bo "nie mam ochoty". Po co piszecie, że to często wina faceta? A kto Wam broni mu o tym powiedzieć?! Zamiast się chłop frustrować to wiedziałbym, że jego wina.

Drogie Panie! Tego absolutnie nic nie usprawiedliwia jeżeli Wam się nie chce bo jeżeli Wam się nie chce seksu i NIC absolutnie - NIC z tym nie robicie to znaczy, że należy zakończyć ten związek bo inaczej on się niedługo sam rozpadnie….  (mówię tutaj o długotrwałym stanie kilkumiesięcznym spadku libido a nie jednorazowym problemie czy okresie). W w międzyczasie naprawdę doprowadzicie swojego partnera do szewskiej pasji, irytacji, złości. Stanie się naprawdę nerwowy jak partner tej kobiety z przypadkowo znalezionego forum.

Żeby zamknąć usta krzykaczkom, które zaraz zaczną mówić, że są różne powody już wyjaśniam dlaczego te powody mam totalnie w nosie! J Temat spadku libido mam dokładnie przebadany, przestudiowany i znam wszystkie powody niskiego popędu seksualnego u Kobiet, dlatego pozwólcie że wszystkie omówie:

Tabletki antykoncepcyjna / antykoncepcja hormonalna w ogóle

  1. To całkiem naturalne. Poczytajcie sobie książki na ten temat, fora, porozmawiajcie z innymi kobietami. Niektóre Kobiety testują po 3-4 rodzaje tabletek aż w końcu dojdą do tych, które są dla nich odpowiednie.

  2. Jeżeli Kobieta jest świadoma spadającego libido a to logiczne, to po prostu coś z tym robi. Idzie do lekarza, próbuje jak nie jedna to druga tabletka, inna metoda. Generalnie otwarcie mówi o tym partnerowi: „Kochanie nie wiem co się dzieje, chciałabym się dzisiaj z Tobą kochać ale przez te tabletki jestem jakaś sucha i w ogóle mam rzadko ochotę”. Coś robicie RAZEM. Partner na pewno będzie chciał dużo rzeczy robić…ale musicie być na to otwarte a nie  „Daj mi spokój. Spierdalaj!”

Choroba czyli również tabletki przyjmowane, ale na coś zupełnie innego. Nieważne na co te tabletki i co za choroba. Jeżeli jest sprawna fizycznie tzn może się kobieta ruszać i nie jest cała obolała.

  1. Identyczna sprawa – każde leki można wygooglować. Przeczytać i sprawdzić czy problem niskiego/zaniżonego libido to jest problem tych leków. Wystarczy iść do lekarzy i podpytać czy jest jakiś zamiennik czy coś z tym można robić aby życie partnerskie nie cierpiało.
  2. Nie da się? Tego leku nie da się zamienić to trzeba spróbować googlować coś innego na temat zwiększenia kobiecego libido. Jest mnóstwo specyfików. Nie wiem czy któryś jest tak samo dobry jak Viagra – pewnie nie, ale liczy się sam fakt próby i chęci. Czasami nawet może zadziałać na Ciebie placebo, że masz być po tym środku podniecona to będziesz!
  3. Kolejną sprawą i najprostszą gdy nic nie zadziała jest powiedzieć to partnerowi i np. wspólnie lub osobno wybrać się do seksuologa. Jeżeli sama nie możesz sobie z tym poradzić ani wspólnie to trzeba udać się do lekarza specjalisty. Wolisz się wstydzić czy mieć to w dupie i ratować Waszą relację?!

Partner Cię już nie podnieca. Coś Cię w nim odraża i nie chcesz seksu z nim. No to już kurwa jest najprostsza sprawa do rozwiązania. Masz kilka wyjść:

  1. Powiedzieć mu to jasno i wprost. Zakomunikować, że przez to i tamto Ty nie masz ochoty na seks. Nic nie zrobisz, ale dopóki to się nie zmieni to masz problem wewnętrnzy. To mogą być trywialne rzeczy… najważniejsze jest aby jasno zakomunikować co obniża Twój popęd seksualny. Jeżeli nie masz takich zdolności to odejdź od niego i nie uprzykrzaj sobie życia i jemu. Pisałem o tym w artykule: http://malemen.blox.pl/2014/08/Zmieniaj-facetow-jak-rekawiczki.html bo to już nie ma sensu.
  2. Jeżeli to poważniejszy problem braku pożądania/ podniecenia i nie wiesz dlaczego tak jest, ale czujesz że to kwestia tego konkretnego mężczyzny to znowu powiedz mu to i wybierzcie się do seksuologa albo jakiegoś innego specjalisty. Tylko wygooglujcie wcześniej o nim opinie aby zawsze iść do tego najlepszego w Waszym mieście! Mam nadzieję, że wstyd jest dla Ciebie mniej ważny niż rozpad Twojej relacji z powodu braku pożądania? Jeżeli nie stać Cię na seksuologa bo za mało zarabiasz to w księgarniach, empikach , internetach jest bardzo dużo książek na ten temat tzn co zrobić aby w Waszej relacji znów zagościł ogień i abyś go zaczęła pożądać. Kiedyś czytałem taką książkę znanej seksuolog, która jednej parze zaleciła aby przestali sypiać w jednym łóżku na miesiąc i totalnie się nie dotykali. ZERO dotyku, czułości, buziaków itp. Jaki był efekt? Podziałało! Po miesiącu oni zaczęli tego bardzo pragnąć… tęsknili za sobą, zaczęli się kochać cześciej bo brakowało im tego, brakowało im namiętności, chcieli się wręcz pozjadać nawzajem!:) To była para w okolicach 40-45 lat
  3. Możesz NIC totalnie nie robić i po prostu czekać aż samo się rozejdzie… Ty zaczniesz go zdradzać, on znajdzie sobie kochankę, będzie musiał robić sobie dobrze samemu częściej…. Generalnie rozpad relacji gwarantowany. Żadne z Was tego nie wytrzyma.

Generalnie to samo tyczy się Kobiet po ciąży. Owszem kilka miesięcy to logiczne, że Kobieta nie może, nie chce i tak dalej i to akurat facet każdy zrozumie, ale do jasnej cholery trzeba w końcu wyjść z tego stanu! Zacząć być Kobietą dla swojego faceta i jeżeli nie podnieca Cię to co wcześniej to odkryć na nowo w sobie indykatory podniecenia. Nie wiem – oglądać filmy erotyczne, czytać literaturę erotyczną, internet ale nie zamykać się i spoczywać na laurach – „Seks mógłby dla mnie nie istnieć”.  W takim razie to facet mógłby dla Ciebie też nie istnieć, z którym jesteś.

Komunikacja to podstawa! Jeżeli przemilczysz temat uznając, że samemu się rozwiąże…to spodziewaj się odpowiednich konsekwencji w swoim czasie!

Drogie Panie komunikacja w tym względzie to podstawa. Kto ma się komunikować lepiej jak nie Wy? Nie od dziś wiadomo, że w komunikacji i budowaniu relacji Kobiety są dużo lepsze od facetów. Nawet większość stanowisk PRowych też obsadzonych jest przez Kobiety!

Oczywiście są faceci, którzy mogą Wam powiedzieć: „Nie szkodzi, trudno, nic się nie stało, to moja wina że mam za wysokie libido” i wiecie co Wam powiem? Pierdolą głupoty! Nie ma takich facetów. Myślisz, że jak on wyjdzie na piwo czy whisky z kolegami to im tak samo powie? „Moja ukochana ma problem z seksem, nie ma ochoty ale powiedziała ze to chwilowe bo coś tam coś tam…ja ją rozumiem. Przeczekam ten trudny dla nas czas”. NIE! Nie powie tak :) Będzie się strasznie wkurwiał i wylewał swoja złość i frustrację. Nie wierzysz mi… ? To spytaj swoich kolegów czy oni w swoim gronie mają takiego „Gagatka”.  Dlatego nie oszukujcie się, że on jest taki zajebisty i wyrozumiały! Nie jest… Po wielu miesiącach prób nie zdziwcie się natomiast, że jemu odejdzie ochota na seks z Wami i nie będzie już taki chętny do inicjowania. On będzie zrezygnowany! Zrezygnowany, że przegrał wewnętrzną walkę! A dlaczego…dlaczego on będzie taki sfrustrowany i dla niego to jest ważne?

Proszę bardzo oto powód:

Piramida potrzeb Maslowa

Widzicie to na samym dole? „sex”. Ja sobie tego nie wymyśliłem. Mądry Pan Abraham Maslow stwierdził, że to jest jedna z podstawowych i najważniejszych potrzeb człowieka. Tak jak jedzenie, picie, spanie. Ja dlatego nie zrozumiem ani trochę DLACZEGO Kobiety nie do końca tak samo podchodzą i mówią: „Jemu zależy tylko na jednym. Jestem dla niego lalką do dymania”. Nosz kurwa… ;) Jeżeli by tak było to taki partner wytrzymałby z Waszymi problemami maksymalnie 2-3 miesiące a później wymienił na inny model, a jeżeli jednak przy Was trwa dłuższy czas…i nic się nie zmienia to chyba nie zależy mu wyłącznie na tym, ale… cierpliwość męska ma swoje granice. Twojego partnera też się skończy i nawet nie zauważysz kiedy. Może dlatego, że Maslow był facetem to zaliczył to do podstawowych potrzeb człowieka, a Kobieta już by pewnie tego nie zrobiła… J Niech to da Ci do myślenia jakie jest męskie postrzeganie spraw intymnych.

Umówmy się – seks jest tym co odróżnia głębszą relację damsko- męską od zwykłej przyjaźni / koleżeństwa. Jeżeli tego zaczyna brakować i jest to z Twojej winy to licz się z konsekwencjami. Nie wierzę w białe małżeństwa tak samo jak seks po ślubie – takie pomysły mają przeważnie Kobiety, a facet, który się im poddaje to zwykła cipka jest nie facet;) Oczywiście! Słyszałem, że jest 1-2% takich osób w społeczeństwie i jeżeli się tak dobiorą i mają te same potrzeby to wszystko jest OK! Tylko w dzisiejszych czasach…to mogą się szukać nawzajem wyłącznie na niszowych forach.  

Drogie Kobiety nie winię Was absolutnie za to, że macie problemy na tym polu. Inaczej funkcjonujecie psychicznie i fizycznie to kwestia ewolucji, hormony itp. Możecie mieć problemy ale nie rozumiem, nigdy nie zrozumiem i zawsze będę winił za brak jakikolwiek chęci aby ten stan zmienić i lenistwo w tym obszarze! Jest tyle wiedzy dookoła, lekarzy, środków, sposobów. Może potrzebujecie trzeciej Pani albo trzeciego faceta do trójkąta abyś mogła się na nowo podniecić i odkryjesz, że Cię to niesamowicie podnieca? Nie wiesz tego… dopóki nie zaczniesz czegokolwiek robić.

Jeżeli nie masz ochoty na seks z partnerem i taki stan Ci odpowiada to pamiętaj – wbijasz gwóźdź do trumny tej relacji nawet jeżeli on mówi coś innego. KŁAMIE! ;)

Na koniec życzę Wam… Samych namiętnych nocy! ;-)) NA ZDROWIE! Przestańcie w końcu szukać wymówek ;)

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl



piątek, 01 sierpnia 2014

 

Dlaczego? Ja się pytam dlaczego utarło się, że mężczyzna, który zmienia Kobiety jak rękawiczki jest macho a Kobiecie nie wypada? To ja Wam napisze jak to wygląda ze strony faceta. Całą prawda dlaczego Kobieta powinna także zmieniać facetów jak rękawiczki! Celowo zrobiłem sondę na facebooku jakie jest Wasze podejście?

                Nie zdziwiło mnie raczej to, że mniejszość z Was nic nie robi w relacjach, w których się znajduje i jesteście nieszczęśliwe. Większość maili jakie od Was dostaje świadczy, że relacja w której się znalazłyście jest do zakończenia bo dotknęła dna. Ten facet już Was nie chce, Wy nie możecie też na siebie patrzeć. Wasza desperacja sprawiła, że nie wiecie już co zrobić to napiszecie do Mężczyzny Szczerego do bólu, który napisze Wam co i jak. Czasami jednak jak szczerze odpisuje co w danej chwili na 100% myśli sobie mężczyzna to się obrażacie, bo za dużo szczerości :P Same sobie jesteście winne, że w zachowaniu faceta coś Wam się nie podoba i naprawdę macie tego dość, nagle zaczyna wszystko irytować. No właśnie… czy zaczyna czy zawsze irytowało? Czy na początku nie przymykałyście na pewne cechy oczu, czy nie sprawdziłyście tego faceta pod różnym kątem?

Proponuje aby każda z Was singielek przed wejściem w kolejny związek miała spisane dla samej siebie najważniejsze cechy faceta, bez których ABSOLUTNIE nie ma mowy o związku czy wspólnym zamieszkaniu. Tylko nie recytuj tych warunków facetowi na pierwszych 10 randkach. Wystraszysz go na amen. Ja bym spieprzał bo to ja jestem od wyznaczania zasad ;)

Jeżeli nie lubicie llifestylu faceta lub tego, że nie jest mistrzem złotej rączki w domu, że żyjąc samemu toczył życie singla i jego mieszkanie wyglądało jak wyglądało. To Wam przeszkadza - to się nie zmieni po zamieszkaniu wspólnym!
Nie łudź się, że zmienisz faceta. To totalnie bez sensu. Jeżeli wejdziesz w relację z takim nastawieniem bo będziecie oboje nieszczęśliwi.
Ty będziesz niezadowolona, że on nie spełnia Twoich oczekiwań i odstaje od nich
On będzie chodził wkurwiony, że się fochujesz i o wszystkiego przyczepiasz.

Być może to zbytni konsumpcjonizm, ale… aby otworzyć Ci oczy zastosuje analogię z rynku telefonii komórkowej:

  1. Wybierasz sobie komórkę. Stawiasz na nieznaną markę, nic o niej nie wiesz ale olać to. W końcu będziesz miała zajebistego smartfona! Sprawdzasz parametry, wypytujesz kolegów, koleżanki. Przecież nie dość, że jest „śliczny” to jeszcze ma taki fajny kolor, bateria długo trzyma, świetny aparat itp.
  2. Zaczynasz korzystać z tego telefonu i na początku jest wszystko OK. Tylko dlaczego po 3 miesiącach zaczyna się wieszać?
  3. Po 6 miesiącach bateria nie trzyma już tak długo jak wcześniej, ale żeby tylko 7h bez ładowania wytrzymywał?!
  4. Po roku użytkowania masz ochote rzucać nim o ścianę. Sprawiłaś sobie straszne gówno i najchętniej wymieniłabyś go, ale podpisałaś umowę na 2 lata i nie możesz!
  5. Po upływie 2 lat… z bananem na mordce wymieniasz ten telefon i wiesz aby tej „nieznanej marki” absolutnie nie brać!

Z facetem może stać się podobnie. Tylko…jego masz możliwość wymienić, masz możliwość przetestować, sprawdzić na chłodno póki się w nim nie zakochasz czy aby na pewno to jest ten. Zrób mu jazdę próbną. Odpowiedz sobie na zajebiście ważne pytanie DO CZEGO POTRZEBNY Ci w życiu mężczyzna i kwalifikuj go pod tym właśnie kątem.

Zastanów się przede wszystkim CZEGO Ty oczekujesz od związku i co sprawia, że czujesz się szczęśliwa a przede wszystkim… Czy Ty w ogóle chcesz związku? Pragniesz mieć mężczyznę, który będzie tym jedynym, najważniejszym, póki śmierć Was nie rozłączy? Pierdolisz. Połowa małżeństw kończy się rozwodem, bo ludzie się źle dobrali. To naprawdę bardzo trudna sztuka. Nie dowiesz się tego jeżeli przed wejściem w związek małżeński nie spróbujesz wielu „żab” czyli nie będziesz w związkach z wieloma facetami i nie odkryjesz czego tak naprawdę chcesz. Czego pragniesz. Każdy jest inny. Ok – być może trafisz bardzo szybko na takiego faceta, którego będziesz tolerować w pełni, ze wszystkim – zawsze. Po kilku latach spędzonych razem dalej będziesz czułą, że czujesz się szczęśliwa i spełniona.

Ja nie mówię tutaj o czymś takim jak praca nad wspólnym związkiem, ogniem, relacjami bo to jest zupełnie inny temat. Ja mówię tutaj po prostu o tym co Ci się w tej osobie nie podoba. Zapamiętaj sobie jedną ważną rzecz, którą ja wyznaje i jestem szczęśliwy:

Twoje życie to nie demokracja. To pieprzona dyktatura i tylko Ty masz prawo decydować o nim.

W związku z tym sprawa jest prosta – jeżeli jesteś sama, jesteś nieszczęśliwa bo chcesz faceta i nagle poznajesz kogoś, ale po czasie odkrywasz, że nie do końca jesteś szczęśliwa bo przeszkadza Ci miliard rzeczy to nie przymykaj na to oka. Nie próbuj go zmieniać tylko idź dalej i szukaj dalej. Już jesteś bogatsza w doświadczenia.  Często słysze takie opinie że wiele kobiet wiąże się z facetami bo… nie mają innej alternatywy! Pojawił się jakiś, jest względnie zainteresowany, jest całkiem OK to buduje z nim więź, inwestuje swoje uczucia i … yeah już nie jestem sama. JA PIERDOLE tak to skomentuje. To jest jakaś masakra. Nie cierpię słyszeć narzekania na facetów od kobiet i v-ce versa. Dlaczego? Każda z Was ma takiego jakiego sobie wybrała a jeżeli źle przeprowadziła proces „selekcji” to teraz ma problem. Ktoś może powiedzieć… ale jak to?! Przecież to mężczyzna podrywa i zdobywa Kobiety.

Tak? To żyj sobie dalej w takim przeświadczeniu i bądź nieszczęśliwa ;) Pamietaj – jeżeli nie Ty będziesz decydować…to możesz czekać latami na tego wymarzonego a on nigdy nie przyjdzie jeżeli sama go sobie nie „udreptasz”. Zacznij więcej rozmawiać z facetami, zacznij ich rozumieć i ich świat, zacznij zastanawiać się gdzie robisz błąd, że masz mało „romantycznych uniesień” w swoim życiu. Poproś ich aby tak jak ja byli szczerzy do bólu i dowiesz się. Czy problem jest z Twoim charakterem bo coś w nim odpycha czy problem jest z Twoim wyglądem i zastanów się wtedy co możesz z tym faktem zrobić i czy chcesz w ogóle.

Zmieniaj facetów jak rękawiczki ! Przestań to robić kiedy dowiesz się już czego tak naprawdę chcesz, kiedy facet, z którym będziesz nie będzie miał cech AŻ tak denerwujących Ciebie.  Tylko Ty musisz wiedzieć jakie to są cechy i za każdym razem je dyskretnie sprawdzać. Jeżeli odkryjesz… to powiedz wprost:

 „Nie będzie między nami jakiegoś zajebistego związku, ale możemy się pospotykać na seks, wyjście do kina, na imprezę. Zostań moim fuck friendem.”

Dobra, gadam głupoty :) Nie wyobrażam sobie by jakakolwiek kobieta tak powiedziała facetowi. Aż takie silne nie jesteście:> ale prawda że to byłoby baaaardzo uczciwe postawienie sprawy? Ja wiem, że to jest wszystko teoretyzowanie bo w życiu dochodzi jeszcze coś takiego emocje, uczucia i nad tym bardzo trudno jest panować.

Bardzo dobrze jedna z Was napisała na FB, że najpierw należy zacząć od zmiany siebie czy w Tobie nie ma nic „złego” a dopiero później od zmiany partnera. To 100% prawdy. Najpierw zastanów się czy sama chciałabyś być z kimś takim jak Ty i dlaczego, a później wejdź w jego „oczy”. Nie mów tylko „On się nie stara, on ma w dupie to ja też mam i robię co chce”. Przecież to jaka jesteś to wyłącznie Twoja decyzja i Twój wybór więc nie zwalaj na żadną drugą stronę odpowiedzialności za samą siebie.

Jeszcze raz powtórzę – wybór partnera tego najlepszego jest bardzo trudny! Często wymaga faktycznie dostosowania się do niego, on trochę do Ciebie ale żadne z Was tego nie powie. Ty go nie będziesz zmuszać do zmian, a on nie będzie zmuszał Ciebie. Nie możesz absolutnie myśleć o tym, że zaczniesz zmieniać i pracować nad powiedzmy człowiekiem, którego znasz zaledwie ROK!  Rozumiem, że jak jesteście ze sobą kilkanaście lat i on się zmieni w tym czasie w takiego, którego Ty nie akceptujesz to jest zupełnie inna sprawa. Gdzieś popełniliście błąd bo:

a)      On zawsze taki był  lub chciał być i nie wytrzymał już tego grania pod to jak mu zagrasz i wiecznego zadowalania Ciebie, a tego Ci facet absolutnie nigdy nie powie!

b)      Coś między Wami zaczęło się psuć i on zaczął żyć własnym życiem i własnymi wyborami

Zmieniaj facetów jak rękawiczki bo człowiek dochodzi do takiego etapu w relacji, w którym już nic nie pomoże. Tylko musi bomba jebnąć abyś poczuła się bardziej szczęśliwa uwolniona od tego.

Oczywiście sytuacja zmienia się diametralnie kiedy zanim wejdziecie w związek (pamiętaj – seks nie świadczy o tym, że tworzycie jakiś związek) będziecie przede wszystkim PRZYJACIÓŁMI takimi na amen. Przyjaciółmi, których wiązał będzie seks. Nie będziecie sztuczni wobec siebie, nie będziecie się bali powiedzieć co Wam nie leży, będziecie najeżdżali na siebie po maksie, robili na co macie ochotę, może nawet spotykali się z innymi osobami płci przeciwnej ale będziecie zajebistymi przyjaciółmi, którzy uprawiają ze sobą seks. Co charakteryzuje przyjaciół?

  • Mówię sobie prawdę, tylko prawdę i najszczerszą prawdę
  • Akceptują się wzajemnie! Jeżeli coś co robi przyjaciel/przyjaciółka nie podoba im się…to się po prostu odsuwają i nie uczestniczą w tym, ale nie oceniają!
  • Nie spędzają ze sobą każdej wolnej chwili bo tak wypada. Robią to tylko wtedy gdy mają na to ochotę.
  • Wspierają WE WSZYSTKIM co jest dla nich ważne!
  • Są bardzo solidarni i nie obgadują w towarzystwie.
  • Nie próbują zmieniać wzajemnie, akceptują swoją odmienność.
  • Są pewni swojej przyjaźni i nawet gdy przyjaciel jest gdzieś indziej z kim innym, to wiesz że wróci opowiedzieć Ci o tym jak było bo czuje taką wewnętrzną potrzebę.

 

A teraz zadam zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – czy da się z kimś zaprzyjaźnić w ciągu tygodni albo w ciągu kilku miesięcy? Nie ma takiej możliwości ! Nie możesz przyjaźni nazwać relacją, która trwa kilka tygodni albo miesięcy dlatego jeszcze raz powtórzę… Zmieniaj facetów jak rękawiczki! Skoro nie będziesz w stanie się z nim zaprzyjaźnić i na tym etapie coś Ci nie podpasuje to… tym bardziej nie będziesz widziała go w związku. Po prostu mówisz NEXT. Inna sprawa jest…. Abyś nie cisnęła sama na związek! Na cholere Ci związek z facetem, którego powiedzmy nie znasz zbyt dobrze i nie zaprzyjaźniłaś się. Bo co ? Bo chcesz poczucia bezpieczeństwa? To kup sobie psa. Nie ma nic gorszego niż naciskanie na jakiekolwiek deklarowania się, związek lub teksty w stylu: „Czy Ty podchodzisz do mnie poważnie”? Facet to podła świnia i większość powie Ci to co Ty właśnie chcesz usłyszeć.

Kobieto! Ty masz być go pewna, że stworzyłaś takie ZAJEBISTE POŁĄCZENIE z nim a on z Tobą, że wytworzyła się między Wami przyjaźń. To ona da Ci największe poczucie bezpieczeństwa a nie jakieś pieprzone deklaracje ze strony faceta. Nie wierz nigdy facetowi w deklaracje – sama zadbaj o nie.

A teraz droga Kobieto puenta…. Albo jesteś oburzona tym tekstem i myślisz: „Co on tutaj wypisuje, nie można tak traktować ludzi jak zabawki, trzeba się komunikować” albo… zaczniesz faktycznie podejmować radykalne decyzję…mam dla Ciebie najważniejsze przesłanie!

Wrzuć na luz! Przestań się wkurzać o pierdoły!

Wkurwia Cię, że on wychodzi na piwo z kolegami 1-2x w tygodniu? Pierdol to. Zacznij to samo robić z koleżankami, albo znajdź sobie inne hobby. Niech sobie wychodzi ile chce jego sprawa. Nie ograniczaj go nigdy w niczym – on Ci się odpłaci tym samym. Nie sprząta, nie pomaga Ci w domu? Olej to. Zacznij robić to samo… Nie możesz? To zacznij na niego wpływać innymi rzeczami. Poczytaj książki o perswazji i manipulacji ;) a dowiesz się jak osiągać swoje cele na facecie. Jest tyle sposobów. Denerwowanie się i stawianie wszystkiego na jedną szalę… to nie wyjście z sytuacji;)

                Jedyne co facetowi możesz zarzucić to, że jest mało ambitny, nie chce niczego w życiu osiągnąć, nie chce wychodzić nigdzie, jest trollem antyspołecznym. No tutaj jest problem – to faktycznie trzeba powiedzieć NEXT. Tak samo jeżeli patrzycie na świat w zupełnie innych kierunkach. Ale na poważnie to zastanów się po co Ci naprawdę ten cholerny facet? Chcesz hydraulika to sobie zamów, chcesz mieć czysto to posprzątaj albo zamów sprzątaczkę (średnio 60-70zł na raz), chcesz się wyżalić i popłakać to idź do przyjaciółki, która Cię wysłucha i zrozumie. Facet ma być zajebistym kochankiem, ma być oparciem życiowym - silniejszym od Ciebie bytem, który podchodzi do wielu spraw ze stoickim spokojem bo Kobiety z natury wszystko bardziej przeżywają. Facet ma Ci dawać EMOCJE i RADOŚĆ wspólnego spędzania czasu. Tak - jak jest mężem też! Przemyśl sobie zanim zrobisz już tą cholerną listę wymagań CZEGO Ty tak naprawdę chcesz! Tylko nie mów: "żeby facet był facetem". Nie...pytanie czego Ty oczekujesz od faceta we wspólnej relacji.

Nie bój się popełniać błędy. To bardzo ludzkie. Nie pozwól by błędy zaważyły na Twoim życiu i już nic nie dało się z tym zrobić. Twoje życie do nie demokracja, to pieprzona dyktatura w której tylko i wyłącznie Ty decydujesz o swoim szczęściu !

Pozdrawiam

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl

22:05, mezczyznazwyobraznia
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 28 lipca 2014

Po wielu, wielu miesiącach wracam. Z nowymi doświadczeniami, z nową siłą, nową werwą. Przez cały ten czas kolekcjonowałem doświadczenia. Przez cały ten czas czytałem maile od Was, które przychodziły i przychodziły. Mnóstwo kobiet ma każdego dnia dylematy moralne różnego rodzaju oraz problemy ze swoimi facetami, ale te problemy są tak naprawdę same ze sobą.

Ten artykuł jest zainspirowany wyłącznie moją osobą. Co mi bardzo doskwiera? Fakt, że ogromna ilość ludzi jest nieszczęśliwa, ale nigdy nie zastanawia się nad tą przyczyną. Nie robi żadnych kroków do tego aby to zmienić. Wiecie co? Powiem Wam, że rozumiem! W 100% rozumiem, ponieważ to jest najtrudniejsze co można zrobić. Wprowadzić zmiany w swoim życiu na lepsze. Potrzeba każdemu porządnego kopa w dupę. Jakie są najczęstsze problemy i przyczyny kobiecego niezadowolenia:

Jestem za gruba, mam duży nos, małe piersi i inne różne takie defekty.

No kurwa i co z tego!? Mój nos też mi się nie podoba, ale nie robię z tego tragedii. Jednak do rzeczy – owszem rozumiem to mogą być defekty fizyczne, które mogą sprawiać, że Kobieta nie czuje się pewnie. Sam ostatnio dostałem troszeczkę brzucha ;) no mięśnia piwnego i doskonale rozumiem jak to może wpływać na samopoczucie. Idziesz do pracy i masz wrażenie, że wszyscy patrzą na Ciebie jak na rubasznego grubaska, widzisz kogoś i pierwsze co myślisz to „co myśli o tym kolesiu z brzuchem”. Ja patrzę trochę jak na prosiaczka z tym brzuchem w tej chwili (80 kg ważę!) więc dlaczego Ty masz nie być świnką gdy się czujesz jak świnka? Tylko takie myślenie spowoduje zmianę u Ciebie. Nie chcesz przecież czuć się jak świnka ale jak pewna siebie, wartościowa, seksowna i niesamowicie pociągająca kobieta ! (Tak - charakter i to co masz w głowie masz równie ogromny wpływ na to, że jesteś pociągająca jak Twój wygląd).

Masz brzuch? To go zgub! To takie proste. Przestań pieprzyć i szukać wymówek, że nie dasz rady, że ćwiczenia są zbyt męczące, dieta za trudne, że nie masz kasy albo to wymaga samodyscypliny a Ty masz prace,dom, dziecko, męża, kochanka, ojca, matkę i cholera wie jedna co jeszcze więc nie masz czasu. To są Twoje halucynacje. Mi też nie było absolutnie łatwo bo jestem smakoszem naprawdę…;) ale to jest kwestia wyboru i decyzji co jest dla mnie ważniejsze:

Pyszne jedzenie czy moje dobre samopoczucie z tym jak się czuje w społeczeństwie?

Owszem można powiedzieć: „Taaak, a mówiłeś aby mieć w dupie zdanie innych ludzi”. Jasne – trzeba mieć w dupie zdanie innych ludzi, dlatego musisz walczyć ze sobą dla samego siebie, a nie dla innych. To Tobie przecież jest tak bardzo źle ze sobą, że narzekasz, że nie możesz sobie znaleźć kogoś fajnego, że nie masz się w co ubrać, nic na Ciebie nie pasuje albo wręcz unikasz ludzi. To ma dotyczyć wyłącznie Ciebie i wychodzenie ze strefy komfortu. Jest mi bardzo źle więc kurwa działam, a nie lamentuje i użalam się nad sobą. Proponuje spisać sobie w Wordzie, na kartce lub w komórce wszystkie pozytywy, które spotkają Cię jak schudniesz i Twoja figura będzie taka jaka powinna być, a jak nie chcesz teraz tego robić to po prostu wyobraź sobie i pomyśl. Czekaj, czekaj pomyślę trochę za Ciebie:

  • Singielki będą miały większą szansę na znalezienie faceta
  • Kobiety w związku będą bardziej atrakcyjne dla partnera, a nie powiecie że nie lubicie gdy Wasz partner Was pragnie i pożąda, to się przekłada na jakość związku
  • Będziesz mogła założyć te łaszki, których dawno nie mogłaś na siebie włożyć lub w końcu kupisz sobie coś w czym bardzo seksownie wyglądały Twoje koleżanki, ale skończyło się dopiero na komplementowaniu jej: „Ale seksownie w tym wyglądasz” i jej szczerym „dzięki :-) ”.
  • Zaczniesz być pewniejsza siebie, w pracy, na ulicy, centrum handlowym bo nie będziesz myślała że ludzie widzą tylko że nie jesteś tak atrakcyjna jak inni.
  • Twoje samopoczucie będzie lepsze, nie będziesz się czułą ciężko po zjedzeniu czegoś
  • Wzrośnie Twój poziom szczęścia, uśmiechu i ogólnie zadowolenia z życia
  • Na wszystkich innych polach dostaniesz pozytywnego kopa.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie: Czy to jest wszystko warte wysiłku czy lepiej wpierdolić kolejną tabliczkę czekolady popijając colą/piwem i zostawić sprawy takie jakimi są?!

Ktoś może powiedzieć – dajcie spokój temu kultowi szczupłości. Ciałko też potrafi być sexy i puszyste Kobiety ponętne. Ja oczywiście w żaden sposób nie przeczę. Jasne, że tak jest ale mówimy o Tobie – jakich Ty chcesz facetów. Jeżeli chcesz zajebiście wysportowanych facetów, z szcześciopakiem na brzuchu, którzy są jak Wy to mówicie „do schrupania” no to zacznij od siebie. Nigdy nie przyciągniesz takiego zdrowego, normalnego faceta a jeżeli to zrobisz to nie zastanawiaj się czy na szczuplejszą i bardziej jedrną laskę nie poleci za jakiś czas. Będziesz przyciągać takich mężczyzn jaka sama będziesz więc przestań wzdychać do „ciacha” na plaży bo i tak nie będziesz go miała póki nie zrobisz nic ze swoją sylwetką. To nie wszystko, ale mając zajebistą figurę masz dużo większe szansę aby zwrócił na Ciebie uwagę niż gdybyś jej nie miała. A chyba nie chcesz desperata?!

Dalej – możesz mówić że faceci lubią różne Kobiety, ale znowu pytanie do Ciebie wolisz takiego co sam dba o siebie i mocno pracuje nad swoim wyglądem i tego samego wymaga od Kobiety czy…wolisz takiego, który ma fetysz… ? Niech to będzie dla Ciebie najważniejsza motywacja:

Przyciągasz facetów takich jaka sama jesteś! Inni to fetyszyści !

/ wyjątki i jeżeli chcesz czekać na wyjątek i liczyć na cud to krzyż na drogę zajebiście cierpliwa kobieto!

Ostatnio przeczytałem słowa Konrada Gacy (nie wiem co za koleś, nie znam go, prowadzi jakąś sektę ponoć) które mi zajebiście utkwiły w głowie i były motywatorem:

„Puszystość / nadwaga nie jest i nigdy nie będzie sexy” !

Koniec z mówieniem "Modelki Size plus są w modzie" albo "Kochanego ciała nigdy za wiele" lub "Eeee...nie wyglądasz tak źle. Całkiem sexy". Jeżeli Ty się czujesz z tym źle to tak kurwa jest! Ludzie są zazwyczaj mili dookoła i niepotrzebnie starają się lizać wzajemnie tyłki zamiast mówić o tym co widzą jak jest. A już na pewno faceci jak zapytasz kolegi czy jesteś gruba to on Ci przecież nie powie: "No wiesz co... mogłabyś coś zzrzucić tak z 5kg" tylko powie: "Nie no coś Ty, super wyglądasz naprawdę!" po czym tydzień później będzie bzykał Twoją jędrniejszą koleżankę. Chociaż jak CI facet mówi: "Mogłabyś trochę przytyć i nic się nie stanie". To naprawdę tak jest!:)

Zapamiętaj to sobie raz na zawsze. Ja nie mówię znowu aby tutaj jakkolwiek przeginać. Myślę, że każda kobieta czuje czy wygląda dobrze.  Myślę, że masz przyjaciół, którzy Ci powiedzą – już wystarczy tego odchudzania. Nie musisz się już katować. Po prostu żyj zdrowo.

Tak  naprawdę to jest takie proste. Musisz mieć tylko spełnionych kilka warunków:

a)      Dieta, inne odżywianie – nie prawda, że diety są wszystkie niedobre. To była moja główna wymówka, ale wiem już że można jeść bardzo zdrowo i smacznie np. na diecie z bardzo obniżonymi węglowodanami (bez pieczywa, ryżu, makaronów, ciast , pizzy itp.). Nie mówię tu o wyższości tej diety, bo dietetykiem nie jestem ale stosuje i widzę efekty.
b)      Ruch fizyczny. Musisz biegać, jeździć na rowerze, chodzić na siłownie czy b.dużo spacerować (ale to ostatnie wymaga 3x więcej czasu niż np. bieganie a pewno go przecież nie masz)
c)       Motywacja i jeszcze raz motywacja, nieustanna x 10!
d)      Dobra muzyka ;) najlepiej taneczna, klubowa. Dlaczego? Ona da Ci dużo energii podczas ćwiczeń i spowoduje, że zaczniesz odczuwać ogromną przyjemność i kopa do działania.

 Będziesz się męczyć, będzie boleć, będzie trudno, ale czego Ty się kurwa spodziewałaś po takim czasie zapuszczania się? Chcesz zmian na lepsze to wiedz, że musisz cierpieć. Nie chcesz chyba akceptować swojego życia byle-jakiego z mnóstwem problemów w głowie z tego powodu?! Zastanów się… przemęczysz się 2-3 czy nawet 4 miesiące a jeżeli to później utrzymasz to pomyśl sobie ile będzie wspaniałych miesięcy/lat gdzie będziesz się śmiała ze swojego stanu psychicznego w tamtym czasie. Ja nie ukrywam, przez kilka lat się zapuściłem i teraz muszę ciężko zapierdalać aby zmienić swój wygląd. Akceptuje to i jestem gotowy na ostrą walkę ze swoimi zaniedbaniami bo wiem, że na moją radość z życia wpłynie to bardziej niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Przecież nie jestem masochistą aby trwać w tym stanie i celowo uszczęśliwiać. Chcę szczęśliwego i radosnego życia – jak każdy! Dlatego jestem gotów na ostry zapierdol fizyczny i odmawianie sobie wielu przyjemności w imię większego dobra. Trzeba osiągnąć to dno, aby zacząć zbierać siłę do wynurzania się.

Wdrażam wiele z tego w życie, wiele zmieniam w swoim jadłospisie, dlatego jeszcze raz powtarzam wiem i rozumiem jakie to jest trudne i jak dużą rolę odgrywa motywacja, ale najważniejszy jest porządny kopniak w dupę i osiągnięcie jakiegoś dna…uświadomienie sobie, że nie poczujesz pewnych rzeczy, pewne rzeczy się nie staną w Twoim życiu tylko i wyłącznie dlatego że nie masz zbyt dużo samozaparcia aby wprowadzić przemianę u siebie.

Natomiast jeżeli czujesz się OK ze swoim ciałem, możesz zakładać co Ci się żywnie podoba, masz zajebisty seks ze swoim partnerem i partnera również wymarzonego, jesteś bardzo szczęśliwa to wiesz co? ZAJEBIŚCIE! Masz zakaz odchudzania się! Mogłabyś to wszystko zniszczyć. Po co zmieniać coś gdy czujesz się w tym wszystkim szczęśliwa?!

Kolejna wymówka – „nie wiem od czego zacząć to też głupota”. Masz Googla i możesz dokładnie poczytać co robić, a najgorsze jak zaczniesz mniej jeść. Jedz często, mało ale zdrowo. Nie jestem dietetykiem ani szpecem od odchudzania ale potrafię przekazać co mnie osobiście bardzo zmotywowało i co motywuje.

Wiecie co myślę gdy widzę naprawdę seksownie wyglądającą kobietę? Z pięknymi jędrnymi pośladkami, gładkim ciałem, bez fałdek itp.? Podziwiam ją, bo wiem że włożyła w to bardzo dużo pracy i ciężko zapierdalała na swój wygląd. Myślę, że ona tak samo jak inni lubi chipsy, pizze, hamburgery, coca-colę i mnóstwo niezdrowych rzeczy ale poświęciła to wszystko dla swojego wyglądu i teraz zbiera z tego różne owoce. Wyobraź sobie taką kobietę i pomyśl sobie jak inaczej wyglądałoby jej życie gdyby miała 15kg więcej… tak samo jak teraz? Jeżeli nie zazdrościsz jej to przestań czytać. Ten artykuł nie jest dla Ciebie – komentować też nie komentuj bo będziesz tylko trollować ;)  A… i nie mów też, że ta laska z jędrnym tyłkiem i seksownym ciałem jest puściutka bo zamiast się rozwijać to ona spędzała czas na fitnessie. Dupa blada – nie znasz jej, nie wiesz tego, nie uogólniaj. Jedno nie wyklucza drugiego. Za prawdziwe „siódme poty” jest również prawdziwa nagroda, więc bierzesz nagrodę czy żyjesz w strefie komfortu i zaspokajasz się ochłapami?

 A co w sytuacji, w której masz np. małe piersi i nie czujesz się atrakcyjna dla mężczyzn? Masz dwa wybory. Bardzo, bardzo proste.

a)      Zoperować i powiększyć je sobie.
b)      Zaakceptować ten fakt i cieszyć się nimi bo Twój mężczyzna je uwielbia!

To pierwsze jest osiągalne przecież dla każdego jeżeli masz taką desperację i brak akceptacji (chociaż nie polecam). Dzisiejsza chirurgia plastyczna jest naprawdę rozwinięta więc co za problem aby to zrobić? Aaaa poczekaj zaraz, zaraz to kosztuje dużo pieniędzy i nie masz tyle kasy? Znowu się pytam – jaki problem? Masz już ogromną motywację aby z jednej strony pracować bardzo dużo, aby się starać, aby być lepszą w swojej pracy niż inni, by dostać awans i w końcu było Cię stać. Jeżeli nie – postaraj się oszczędzać. Tylko nie dawaj wymówek, że masz tyle wydatków że nie oszczędzisz. Jeżeli tak jest to po prostu zacznij zastanawiać się jak zmienić swoją sytuację materialna.

Nie da się? Nie pierdol ;) Wszystko się da. Musisz tylko myśleć o tym cały czas, każdą wolna chwilę, czytać, podpatrywać szansy. Da się. Nie taka Kobieta jak Ty, nie z takimi problemami znalazła w sobie siłę i dała radę więc to nie jest wymówka. Tylko przemyśl czy to jest najlepsze rozwiązanie bo moim zdaniem nie. Dla większości mężczyzn tylko natura się liczy i wtedy każde piersi są najseksowniejsze na świecie jeżeli ich posiadaczka jest pewna siebie i dumna z nich!

Jeżeli nie chcesz czekać to przecież programy „operacja plastyczna na raty” J Może to dla Ciebie akurat?

Przestań szukać wymówek, że na coś Cię nie stać a poprawa tego jest kluczowym problemem Twojego życia! Jeżeli nie zaczniesz tego zmieniać będziesz ciągle nieszczęśliwa!

Dużo lepsza jest jednak druga opcja – pokochać je. Jakie są plusy np. z posiadania małych piersi? Podobne te z mniejszymi mają dużo większe libido, są bardziej namiętne. Te z większymi mają rzadszą ochotę na seks;) To teraz pomyśl sobie… „a co mi tam…przynajmniej mamy z facetem bardzo fajny seks a jakaś tam cycata lala mogłaby być zimną kłodą bez potrzeb”. Zamień sobie piersi na cokolwiek innego – to równie dobrze może być nos. To tylko kwestia co tam wstawisz sobie. Chodzi o to by we wszystkim szukać pozytywów bo takie myślenie Ci pomaga. Zacznij zmieniać to czego w sobie nie lubisz, albo starać się chociaż szukać rozwiązań by to zmienić. Najgorsze to nie robić nic i siedzieć z rękami tak ma być i koniec. Jeżeli masz takie podejście – to nie pierdol wszystkim dookoła i nie użalaj się jaka Ty jesteś z tego powodu nieszczęśliwa że masz w sobie jakiś defekt. Będziesz wtedy pieprzoną hipokrytką. Tak – właśnie taka będziesz. Ja też trochę mówiłem, trochę mi to przeszkadzało, ale nic z tym nie robiłem aż w końcu stwierdziłem, że jestem pieprzonym hipokrytą, że gadam o tym dookoła, a nie podjąłem bardzo radykalnych środków by to w sobie zmienić. Dzisiaj tylko nie ćwiczę bo czuje się po wczorajszym bardzo obolały. Nie wiem czy to zakwasy czy przetrenowanie, ale bardzo chciałem dzisiaj chociaż na rowerku pojeździć. Czuje jednak, że gdybym to zrobił to bym przegiął. A Ty? Kiedy będziesz w takim stanie, że będzie Cię wszystko bolało od ćwiczeń, ale będziesz mimo wszystko szczęśliwa bo wiesz, że czemu  się poświęcasz i masz w tym głębszy sens?

Skąd ten temat akurat? Bo sam jestem w niego bardziej zaangażowany i stąd wiem, że w tej chwili to mój absolutny priorytet by poprawić moją sylwetkę. Nie mam dużo do zzrzucenia, ale myślę że jakieś 10kg. Postawiłem sobie cel, że pod koniec września będę zajebiste ciacho J a Ty? Kiedy będziesz wymarzoną laską z pięknymi jędrnymi pośladkami, płaskim brzuchem i mężczyźni na każdym kroku będą Cię komplementować/ oglądać się za Tobą?!

Jeżeli Cię uraziłem, oburzyłem to absolutnie nie przepraszam. Jestem szczery i mówię to co myślę - po prostu nie musisz mnie czytać:) Jeżeli jednak przemawia do Ciebie co napisałem to podziel się ze mną swoimi myślami tutaj: mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Kody Rabatowe