Bardzo szczerze o tym jakie kobiety lubią Mężczyźni.
Kategorie: Wszystkie | Rozkminy życiowe | Uwodzenie dla kobiet | Uwodzenie dla mężczyzn
RSS

Rozkminy życiowe

poniedziałek, 16 marca 2015

To ciekawe pisać ten post z perspektywy kilku lat. Do tej pory blog był takim miejscem na anonimowy ekshibicjonizm myślowy, swoje przemyślenia i spostrzeżenia. Z perspektywy czasu na wszystko patrzę inaczej. Przypominam sobie co pisałem wcześniej, dawanie mądrych rad i tak dalej.  Takie coś może dawać osoba, która jest w 100% szczera sama ze sobą. Nie nosi żadnej maski. Czy ja noszę maskę…? Myślę, że przez wszystkie lata trochę nosiłem. Ktoś mi uprzytomnił ostatnio, że jestem wymagającym człowiekiem. Stałem się taki. Do wszystkiego podchodziłem w sposób zero-jedynkowy na zasadzie wyzwanie? Challange accepted! Skupiając się na celu, targecie. Nie na tym czego naprawdę potrzebuje i co jest dla mnie ważne. Skupiałem się na graniu kogoś kim nie jestem w 100%. Kimś niezniszczalnym, niezmordowanym, niezłomnym. Jakimś pseudo-inteligencie z roszczeniami (!).
 

Pisałem Wam co powinna robić, kobieta czego nie powinna. Dlaczego? Po co? …bo MĘŻCZYZNA tak chce, tego oczekuje, bo to droga do zaspokojenia jego potrzeb/szczęścia. Co to jest?! Czy to nie jest właśnie samolubne myślenie … ? Bardzo egoistyczna postawa. Nawet wulgaryzmami podkreślałem pewne rzeczy, przyjmując że życie jest zero-jedynkowe i od moich słów nie ma dyskusji. Bardzo autorytarny i dyktatorski styl…. Serio uważacie, że potrzebujecie drogowskazu w życiu w postaci paru artykułów i tekstów od gościa, który zagalopował się? Ostatnio zacząłem się bardzo mocno zastanawiać, że ten blog to nic innego jak tępiona przeze mnie  postawa roszczeniowa (czy jak kto woli życzeniowa). Jest w nim dużo pretensji…do innych, do społeczeństwa, do Kobiet które spotykałem. To mój ekshibicjonizm, którym się dzieliłem. Mój autorytarny styl, czasami żartobliwy zaczął zdobywać zwolenników. Pisałem w taki sposób, że nie pozostawałem furtki na myślenie inaczej. Wiele z Was dlatego zaczęło pisać maile do mnie w stylu:

a)  Co zrobić? Mój mąż jest tak, taki i owaki

b) Czy on mnie jeszcze chce?

      c) Jak tłumaczyć jego zachowanie?


Problemy jakie ma współczesna Kobieta w swojej relacji są zdumiewające, ale u każdej z Was się powtarzają. Tak naprawdę to chodzi o pewność siebie, poczucie własnej wartości i odnalezienie własnego ZEN w życiu. W poczuciu własnej wartości leży 99% problemów. Inaczej żadna z Was nie musiałaby pisać maila do obcego człowieka „z Internetów”, który uważa że zjadł wszystkie rozumy świata myśląc, że dostanie rozwiązanie swojego problemu. Rozwiązanie zawsze przychodzi z wewnątrz.

Czy kochasz siebie?

Odbyłem w weekend bardzo długą podróż do środka samego siebie. Czego chcę, czego pragnę, jak chcę by moje życie wyglądało, czego mi brakuje, dlaczego nie mam tego co chcę, czy jestem z otoczeniem i ze sobą szczery w 100%. Wiecie co sobie odpowiedziałem…? NIE. Brakuje mi w życiu wewnętrznego spokoju. Odnalezienia ZEN? Jak to rozumiem?

Człowiek, który posiada w sobie to zen i ten spokój zadaje mniej pytań. Nie denerwuje się wszystkim co popadnie, jest zrównoważony i wie dokładnie czego potrzebuje. Na jego spokój wpływa także jego pewność siebie. Nie musi zastanawiać się co robić osób trzecich bo on to po prostu wie. Nasze serce, intuicja to niesamowicie potężna broń. Nie potrzebujemy informacji, ani żadnych bodźców z zewnątrz. Nie potrzebujemy jako dorosłe osoby żadnych zasad jak żyć. Całą wiedzę i energię możemy znaleźć w sobie samych. Nie potrzebujemy dostrajać się dla nikogo ! Na pewno nie dla facetów. W życiu przecież chodzi aby być spójnym ze sobą i szczęśliwym tylko i wyłącznie ze sobą prawda? Realizować swoje potrzeby, ale pamiętać przy tym o potrzebach innych. Dlaczego…? Nasze potrzeby są przecież ściśle uzależnione od potrzeb innych osób. To taki paradoks prawda? Z jednej strony musimy myśleć o sobie i o tym co dla nas jest dobre, ale z drugiej strony nie da ich się zrealizować nie dbając o potrzeby drugiej strony?

Dlatego – pieprzcie wszystkie zasady. Nie możecie się zachowywać i robić czegoś pod kogoś. Nawet uciekający króliczek czy tam zajączek nie ma sensu. Inteligencja emocjonalna polega na tym aby się ściśle dopasować do siebie nawzajem. Jeżeli Wy się zachowujecie X a drugiej stronie to nie odpowiada….oddala się od Was zamiast o tym powiedzieć, zakomunikować. To po co się męczyć i zastanawiać? Bo boli…. ? Pamiętajcie, że jesteście „kapłankami komunikacji”. Mężczyźni nawet tacy jak ja (wygadani)

To jest dla mnie właśnie to zachowanie spokoju wewnętrznego. To odpowiedź na ogromną ilość pytań. Spokojna osoba nie będzie się denerwowała:

a) Czy on/ona się odezwie

b) Czy on/ona mnie chce

c) Co mam zrobić aby mnie chciał


Tylko po prostu będzie sobą. Co przez to rozumiem? Nie zastanawianie się kogo potrzebuje osoba X czy Y, jak ma się zachować w relacji z tą osobą tylko wystarczą dwie rzeczy, które trzeba zrobić:

a) Czego ja potrzebuje? Czy pomimo dobrego samopoczucia z tą osobą podoba mi się sposób, w jaki mnie traktuje ?

b)  Czego potrzebuje osoba XYZ? Co komunikuje werbalnie albo niewerbalnie? Czy to mi przeszkadza? Czy będzie wymagało dużo zmian we mnie / energii aby być taką osobą?

Jeżeli osoba XYZ nic nie komunikuje. Po prostu zostaje punkt a) czyli zachowywanie się zgodnie ze sobą i sprawdzenie jak jest odbierane.  Czy to jest dobry trop, dobra rzeka… czy trzeba szczęścia szukać gdzie indziej, a może po prostu zakomunikować i wyartykułować swoje potrzeby bardzo dosadnie? Nie są wysłuchane…? Trzeba oszukać serce i szukać szczęścia gdzie indziej.

Wiele Kobiet kieruje się sercem, a nie rozumem w życiu, ale powiem Wam więcej – Mężczyzn też. Czy tracą przez to? Na pewno tracą jedną ważną rzecz… CZAS – dzięki któremu mogłyby być szczęśliwe, gdyby serce tak długo nie odbierało rozumu.

To są rzeczy bardzo skomplikowane i nikt tego nie wyjaśni;) Nawet taki domorosły rozkminiacz jak ja. Najważniejsze to dowiedzieć się czego tak naprawdę potrzebujemy od życia a później zacząć to osiągać. Tak po prostu – bez żadnych wymówek. Po prostu zacząć to osiągać. Zmiany trzeba zacząć od samego siebie… Być dla siebie samego atrakcyjną osobą wewnętrznie. Osobą, w której można się zakochać, osobą wyważoną pełną spokoju i zen.

 

 


Nie warto mieć pretensji do nikogo, nigdy. Po co? Czy to czyjaś wina, że stanął/ła Wam na drodze i nie spełnia Waszych potrzeb ani oczekiwań… Wiele jest takich historii, że facet pije, zdradza, ćpa, bije etc. Nienawiść nic Wam w życiu nie da, a jedynie napędzi nienawiść. Oczywiście niektórzy zachowują się tak, że trudno mieć inne myśli. Rozumiem to. W większości przypadków lepiej pomyśleć sobie: Nie ten czas i nie to miejsce. To dużo pomoże.


Uznałem, że nie będę więcej pisał w ten sposób co wcześniej (chyba, że do książki na którą w końcu się wezmę i znajdę wydawcę), bo nie potrzebujecie drogowskazów w życiu jak niektórzy napisał na facebooku.  To jest ostatni drogowskaz, który jest najważniejszy. Liczę się JA…i moje szczęście. Nie żadne maski. Wszelkie rady, wszelkie ostre dostrajanie się to jest zakładanie masek.

Np. Ona/on się nie odzywa bo nie można zbyt często? Niech ta pierwsza osoba trochę potęskni? To prowadzenie gry. Po co komuś gra? Kiedyś uznawałem, że gra jest niezbędna w relacjach międzyludzkich i kto nie gra…. Po prostu oddaje pewne sprawy walkowerem i przegrywa. Nie prawda. Brak gry jest zajebisty! Szczerość taka bez żadnych gier i naturalność spontaniczność jest czymś fantastycznym. Za dużo mamy gry dookoła. Pragnę relacji, w której nie będzie żadnych gier, a ja sam uczę się jak nie stosować gier. Jak być naturalny i spontaniczny – taki jak chcę być, a nie taki jak oczekuje społeczeństwo lub dyktują jakieś zasady.

Dlaczego mam się kierować innymi zasadami niż to co ja sam w życiu chcę i na co mam ochotę? Dopóki jest to spójne z innymi osobami w naszym życiu. Nie krzywdzi ich, nie działa wbrew im – jest na miejscu.

Wszelkie „porady” Mężczyzny Szczerego do bólu były przecież tylko i wyłącznie życzeniowym podejściem faceta, który trochę nie miał pokory w życiu. Tak! Zero pokory praktycznie. Osiągnął spory sukces zawodowy i to go zgubiło. Myślał, że w życiu prywatnym jest nie do pokonania, że może rozdawać karty i wymagać od ludzi tak samo jak w pracy. Tak! Nabieram pokory.

Uczę się wewnętrznego ZEN…Polecam każdemu. Jak tylko odpowiecie sobie na pytania:

- Czego chcę od życia?
- Kim jestem? Jak odbiera mnie społeczeństwo? Jak odbiera mnie osoba, która jest mi bardzo bliska?
- Jak chcę być odbierany? Jak chcę by ta osoba mnie odbierała? 
- Czy jestem spójny i zachowuje się spójnie ze sobą? 
- Czy nie gram nikogo? Czy zakochałbym się w samym sobie? 
- Jak dużo robię w życiu coś podyktowanego przez społeczeństwo / normy/ zasady / innych ludzi….a wcale mnie to nie definiuje i chciałbym w życiu czegoś innego?

Bardzo filozoficzna notka, ale wybaczcie. Za niecałe 1,5 roku trzydziestka i człowiek robi bilans samego siebie i rachunek sumienia.  

Nie chcę oceniać… Mam dość oceniania, bo wiem że mogę w ten sposób krzywdzić innych ludzi. Każdy szuka swobody, spokoju i luzu psychicznego – nie chce być oceniany. Jeżeli ktoś nas w życiu ocenia to sam musi być bez skazy. 

Tak – mam wiele skaz w życiu. Jak każdy z nas. Nikt nie zasługuje na ocenianie. Zaczynam swoją przemianę wewnętrzną - życiową. Rozpoczynam SZUKANIE SPOKOJU. Polecam każdemu z Was... Przestaniecie wtedy mieć pretensje do życia, do siebie, do innych i znajdziecie odpowiedzi na setki pytań, które Was trapią.

Dużo namiętności i wewnętrznego spokoju w życiu życzę!
Mężczyzna Szczery Do Bólu

mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl 

00:45, mezczyznazwyobraznia , Rozkminy życiowe
Link Komentarze (45) »
niedziela, 10 sierpnia 2014

Czy zgodzicie się ze mną, że atrakcyjna kobieta to szczęśliwa Kobieta? Stwierdziłem ostatnio, że tego najbardziej brakuje w Kobietach – nie są szczęśliwe wewnętrznie dlatego nie ma szans aby ktoś inny był przy nich szczęśliwy. Takie Kobiety powinny mieć wypisane na czole „Jestem nieszczęśliwa. Spierdalaj!” i automatycznie zrobiłyby przysługę światu J Jednak… nad tym można pracować i osiągnąć wewnętrzne szczęście. Tak naprawdę nie potrzebujesz wiele aby zacząć odczuwać szczęście w życiu. Ludzki organizm jest tak skonstruowany, że robiąc kilka rzeczy w życiu zamiast pierdolić głupoty na temat swojego losu można poczuć się szczęśliwym, weselszym. Oto lista:

 

1. Zacznij ćwiczyć

To niesamowite jak bardzo ćwiczenia fizyczne kilka razy w tygodniu potrafią podnieść poziom endorfin w organizmie. Wystarczy, że w końcu zapiszesz się na siłownie, potrenujesz na rowerze stacjonarnym, standardowym czy jeżeli mieszkasz w Warszawie to najtańszą opcją będzie Veturilo. Wystarczy chociażby pobiegać i zacząć się męczyć. Najtrudniejsze są pierwsze 2-3 tygodnie zmęczenia ale już podczas tego czasu zaczniesz odczuwać szczęście. Poza tym będziesz miała atrakcyjniejsze ciało i spalisz trochę tłuszczu. Zacznij od dziś. Pisałem ostatnio w notce dlaczego powinnaś ćwiczyć i jak to wpłynie na Twoje samopoczucie dlatego nie będę się dzisiaj rozwodził nad tym specjalnie. Ta notka dostępna tutaj: http://malemen.blox.pl/2014/07/Piekna-zadowolona-z-zycia-kobieta-czy-z.html

2. Zmień dietę

Jesteś tym co jesz. W tych słowach nie ma ani pół słowa bullshitu. Nie ma co się oszukiwać, że dieta przeciętnego człowieka w dzisiejszych czasach to sam syf. Nie będę się mądrzył, że jestem ekspertem w zakresie żywienia, ale mówię co zadziałało na mnie. Żywiłem się wcześniej głównie w knajpach, restauracjach, fastfoody generalnie śmieciowe żarcie i … naturalnie bez śniadań i zbyt rzadko – tylko 3x dziennie. Zero zbilansowanej diety. Byłem fanem wszystkich burgerowni warszawskich – uwielbiam burgery, a coca-cola to był powszechny napój. Tak! Cola zajebiście uzależnia! Wszystko z cukrem. Co zrobiłem…?  W pierwszej kolejności:

  • Rzuciłem cukier w prawie 100%. Herbaty słodkie, napoje słodzone, napoje gazowane, soki owocowe  i przede wszystkim Coca-Cola! To było najgorsze… Pierwszy tydzień rzucania cukru przypłaciłem apatią, bólami głowy i zmęczeniem. Najbardziej przejebane było jednak to uzależnienie od coca-coli. Nie miałem ochoty na cukier po czasie ale na coca-colę! J Jebaną słodką colę! Czy dalej miewam czasami? Taaaak… ;) ale już to nie jest taka silna ochota jak wcześniej. Potrzebowałem około 2 tygodni na totalny detoks od cukru czyli po 2 tygodniach nie miałem już absolutnie ochoty na nic słodkiego! Tobie też to proponuje. Miałem ogromne szczęście, że chętka na słodycze przeszła mi wiele miesięcy wcześniej chociaż wcześniej byłem największym fanem miśków haribo jakiegokolwiek znam;))
  • Rzuciłem fastfoody. Przede wszystkim burgery na lunch J i nie tylko. Uwielbiam i pewnie dalej będę uwielbiał zajebiste burgery ze świeżej wołowiny. Po pewnym czasie jednak też odeszła mi ochota na burgery. Sam sobie nie wierzę naprawdęJ Dodam jeszcze, że dania typu pizza, chilli con carne i inne dania kuchni włoskiej/meksykańskiej również były moimi ulubionymi. Dalej zostaną, ale… teraz potrafię nad tym zapanować i z tym walczyć!:)
  • Zamówiłem sobie catering dietetyczny na redukcję. 5 posiłków dziennie. Co 3 godziny coś do jedzenia i koniecznie z niskim indeksem glikemicznym. W końcu dieta, która zaczęła mi smakować. Wszystko zajebiście przyprawione a jeszcze dodaje sobie chilli ;) Czuje się lżejszy. Nie jestem głodny, nie mam ochoty na dojadanie. Nie namawiam Cię do tego samego, ale pogoogluj sobie o dietach glikemicznych. Pierdol diety dukana, skandynawskie, Kwaśniewskiego i inne. Wszystko co robię to staram się do tego porządnie przystosować i tamte diety „słynne” to nie jest zbilansowane żywienie. Poczytaj gdzie indziej co i jak. Nie znajdziesz tutaj porad żywieniowych.
  • Woda…. Dużo wody. 2-3 litry dziennie… a nawet dzisiaj zacząłem eksperymentować z cynamonem/chilli, które odpowiadają za większe spalanie tłuszczu.

    To wszystko spowodowało, że przede wszystkim czuje się lżej i jestem też przekonany, ze dieta ma ogromny wpływ na to, że czuje się szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia.

 3. Słuchaj muzyki !

Tak! Najlepiej rób to podczas ćwiczeń ;) Wyzwolenie endorfin + ulubiona muzyka zmniejszą Twoje poczucie stresu. Słuchaj wszędzie gdzie tylko możesz – nawet w pracy jeżeli Twoja praca na to pozwala aby mieć słuchawki na uszach. Nie bez powodu mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Tak naprawdę muzyka po prostu przyczynia się do tego, że czujesz się szczęśliwsza słysząc ulubione dźwięki. Możesz słuchać czegokolwiek chcesz, ale pamiętaj by Twoja playlista była wyłącznie Twoja. Olej to, że Twoje otoczenie/rodzina/znajomi będą naśmiewali się z Ciebie za muzykę, której słuchasz. Pierdolić to – serio! Twoje życie to dyktatura więc nie pozwól by inni mieli jakikolwiek wpływ na Twoje wybory. Możesz słuchać muzyki jaka Ci się żywnie podoba… do niektórej po prostu nie przyznawaj się tylko J (jeżeli jesteś fanką discopolo czy coś:P) ale słuchaj na słuchawkach ;) Budź się muzyką, zasypiaj z muzyką, niech ona towarzyszy Ci wszędzie. Odkrywaj nowe melodie, nowe brzmienia, nowe kawałki, utwory, gatunki. Będziesz bardziej zrelaksowana, kreatywna a przy tym dużo bardziej będziesz mogła się skoncentrować. Pieprzyć ciszę! Niech Twoje uszy wypełnia muzyka!

4. Eksperymentuj w seksie

To oczywiste, że seks również wzmaga uczucie szczęścia. Pozwól sobie na więcej spontaniczności. Przełam schematy. Uprawiaj go częśćiej. Przestań być jebaną nudziarą, która zawsze robi to tak samo a broń boże nigdy nie inicjuje sama! To nie wymaga doktoratu aby zastanowić się jak uatrakcyjnić swoje życie seksualne. Wybierz się do sexshopu a jak stacjonarnych się boisz to jest tyle internetowych. Nawet powstał ostatnio jeden dedykowany dla Kobiet jakiś czas temu. Pogoogluj sobieJ Zastanów się co Cię podnieca czego nigdy nie próbowałaś, zaplanuj sobie realizację tej fantazji. Większość Kobiet mam wrażenie jest zamknięta w tym temacie a otwartość w tej dziedzinie życia na nowe doznania… z pewnością doda Ci pewności siebie i zwiększy poziom szczęścia. Paradoksalnie im więcej planowanie tym więcej ekscytacji w oczekiwaniu na tą konkretną chwilę i im więcej spontaniczności tym również będziesz czuła się szcześliwsza, że… POZWOLIŁAŚ sobie na to. Przestań z tym pieprzonym poczuciem winy: „Ja nie należę, do TAKICH kobiet!”

Z Twoim obecnym partnerem to niemożliwe? Zacznij nad nim pracować, zacznij rozbudzać jego żądze seksualne. Kto miałby to zrobić jak nie Ty? J Jeżeli się nie uda… wymień partnera. Ustaliliśmy już, że seks jest jak sen czy oddychanie…. Dlaczego chcesz spędzać czas z tym kto przeszkadza Ci w oddychaniu.

5. Zacznij przełamywać własny strach

Wyjdź ze strefy komfortu. Wiem doskonale jaka to jest zajebiście silna pokusa aby nie wychodzić ze strefy komfortu. Strefą komfortu jest np. Twoje mieszkanie i nie wychodzenie z niego podczas deszczu na spotkanie ze znajomymi bo pada. Strefą komfortu jest siedzieć cicho w pracy podczas gdy ktoś Cię ogromnie wkurwia. Przestań! Nie rób tego i zacznij wychodzić z własnej strefy komfortu przekraczając własne granice. Gdy ktoś Cię wkurwia to Twoje siedzenie cicho nie pomaga. Nigdy nie wiesz jaka będzie reakcja gdy powiesz tej osobie co myślisz… Może niechęc będzie większa, a może tej osobie pójdzie w pięty i przestanie Cię wkurwiać bo zobaczy, że ma do czynienia z silniejszą osobowością? Nie wiesz jak nie spróbujesz.
Boisz się wysokości? Skocz na bungee. Boisz się pająków? Spraw sobie takiego. Nie stanie się to od razu (na pewno nie po przeczytaniu tej notki), ale za każdym razem kiedy staniesz przed czymś co zacznie napawać Cię lękiem i strachem….przypomnij sobie o tym aby wychodzić ze strefy własnego komfortu i zacząć kurwa w końcu żyć tak jak chcesz!!! Ty masz decydować o swoim życiu a nie Twój strach. Strach przed porażką jest najgorszym co dotyczy każdego z nas. Powinno się uczyć w szkołach tego jak radzić sobie z własnych strachem. Naturalnie nie mówię tutaj o rzeczach głupich czy nielegalnych ale rzeczach, które nie przyczyniają się do zwiększenia naszego szczęścia. Np. Nie podejdziesz do faceta, który Ci się podoba i nie rozpoczniesz rozmowy bo boisz się, że on Cię odrzuci, bo nie wypada, bo to do faceta należy pierwszy krok. No to dalej żyj tymi przekonaniami…

Zacznij łamać swoje własne bariery i ograniczenia, a zobaczysz jak poczujesz się szczęśliwa!

6. Zadbaj o swoją karierę zawodową.

To jest zajebiście ale to zajebiście ważna sprawa. Jeżeli będziesz spełniona zawodowo, zaczniesz odnosić sukcesy w pracy – od tych małych do tych dużych. Spędzamy w pracy większość swojego życia więc to jak nam się w niej powodzi w ogromnej mierze zależy od naszego odczuwania szczęścia. Wiele Kobiet bagatelizuje kwestię zawodową bo traktuje pracę jako coś co pozwala im przeżyć/przetrwać i zastanawiają się tylko co zrobić by mieć 400-500 zł więcej. Dosyć.
Zacznij stawiać sobie cele zawodowe, zastanów się nad własnym awansem. Gdzie chciałabyś być za kilka miesięcy? W miejscu, w którym jesteś? Czy chciałabyś robić coś zupełnie innego? Jeżeli coś zupełnie innego to zacznij od dzisiaj się przekwalifikowywać. Rób co robisz, ale miej z tyłu głowy że do zmiany pracy będzie Ci potrzebne naprawdę sporo energii.
Przestań gadać, że nie masz czasu, pieniędzy, talentu albo możliwości by robić coś innego co sobie wymarzyłaś. Masz być szczęśliwą i spełnioną zawodowo Kobietą. Zrozumiano?! Nie szukaj wymówek, które przeszkadzają Ci w osiąganiu własnego szczęścia wewnętrznego. Zacząć możesz najlepiej od zaraz.
Jeżeli nie wiesz jak się zabrać do zmiany pracy, do tego byś więcej zarabiała to przeczytaj mój artykuł na ten temat, który będzie wskazówką jak zabrać się za szukanie roboty: http://malemen.blox.pl/2012/07/Zadowolona-z-zycia-kobieta-zarabiajaca.htmlMożesz robić co tylko zechcesz. Możesz zarządzać, możesz być ekspertem w swojej dziedzinie tylko zrób plan jak do tego dojść. Zapomnij o 8 godzinach pracy dziennie…jeżeli chcesz być zajebiście spełnioną zawodowo Kobietą to będziesz musiała na pracę poświęcać więcej godzin. Tylko nie pytaj mnie co zrobić jak masz dzieci i męża i nie masz na to czasu. To go znajdź i tyle. Nie szukaj wymówek – pamiętaj. Zacznij obmyślać plan poprawy swojej sytuacji zawodowej już dziś. Bez wymówek.

Masz być absolutnym tytanem. Bezwzględna w dochodzeniu do własnego spełnienia zawodowego (ale nie kosztem innych). Żadna wymówka, nie może stanąć Ci na przeszkodzie. Rozumiesz?!?

 

7. Odetnij się od wampirów energetycznych

To w zasadzie powinno być na pierwszym miejscu. Każdy z nas ma takich ludzi dookoła, którzy nonstop narzekają, marudzą, mają wieczne problemy albo coś im się nie podoba. Oni są właśnie Twoim przeciwieństwem bo nie odczuwają szczęścia. Każdy z nas ma ochotę takiej osobie pomóc gdy tylko słyszy o problemach i zaczyna robić coś w tym kierunku by komuś żyło się lepiej. Tutaj pojawia się ogromny problem, bo niektóre osoby nie chcą pomocy tylko chcą sobie ponarzekać, pomarudzić i czuje się swobodniej bo komuś pomarudzili. Odetnij się od tych osób, gdy tylko zaczniesz czuć, że sama czujesz się gorzej słuchając ich. Jeżeli kilka razy próbowałaś pomóc, doradzałaś a ta druga osoba…nic nie zrobiła poza narzekaniem to dlaczego ma dalej Cię dołować?

Wampiry energetyczne niech piją krew beznadziejności od siebie nawzajem, ale nie od Ciebie. Jesteś zajebistą i szczęśliwą Kobietą prawda?!

Najpierw rozpoznaj wampiry energetyczne w Twoim otoczeniu i przy następnej okazji jak będziesz się z tą osobą widziała to powiedz jej co czujesz. Powiedz jej, że nie chcesz słuchać wyłącznie pieprzonego narzekania. Chcesz być szczęśliwa, wesoła i takimi ludźmi się otaczać. Ty przecież widzisz rozwiązania problemów a nie wyłącznie problemy? Spraw by inni ludzie podchodzili w ten sam sposób. W przeciwnym razie...zacznij się od nich izolować!

8. Wyluzuj !!!!!!!!!

To jest podstawa Twojego szczęścia. Przestań przejmować się drobnymi problemami. Zacznij czuć, że masz kontrolę nad własnym życiem. Nieposprzątana łazienka, przyjaciółka z fochem – przestań. To są chwilowe problemy, które za chwile znikną i to nic nie będą znaczyły w Twoim życiu. Nie możesz brać wszystkiego do siebie. Po tych wszystkich ciężkich rzeczach: ćwiczeniach, diecie, dbaniu o swoją karierę zawodową czy intensywnym seksie…. Odpocznij J Sprawiaj sobie drobne nagrody np:

  • Obejrzyj fajny film ;)
  • Idź do kina, teatru, opery cokolwiek. Coś co ukoi Twojego ducha!
  • Idź na piwo, drinka cokolwiek ze znajomymi, których dawno nie widziałaś. Na pewno będzie beczka śmiechu ;)
  • Spraw sobie masaż czy idź do SPA

Zacznij po prostu dbać o swoją higienę psychiczną. Kiedy powinnaś zacząć więcej robić dla siebie i swojego odczuwania szczęścia? Kiedy zauważysz, że jego poziom spada. Nie jesteś zajebiście pozytywnie nastawiona do życia – to właśnie jest moment, w którym powinnaś zadbać o siebie i nie możesz mieć z tego powodu poczucia winy!

 Szczęścia i namiętności życzę:)
mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl

 



poniedziałek, 28 lipca 2014

Po wielu, wielu miesiącach wracam. Z nowymi doświadczeniami, z nową siłą, nową werwą. Przez cały ten czas kolekcjonowałem doświadczenia. Przez cały ten czas czytałem maile od Was, które przychodziły i przychodziły. Mnóstwo kobiet ma każdego dnia dylematy moralne różnego rodzaju oraz problemy ze swoimi facetami, ale te problemy są tak naprawdę same ze sobą.

Ten artykuł jest zainspirowany wyłącznie moją osobą. Co mi bardzo doskwiera? Fakt, że ogromna ilość ludzi jest nieszczęśliwa, ale nigdy nie zastanawia się nad tą przyczyną. Nie robi żadnych kroków do tego aby to zmienić. Wiecie co? Powiem Wam, że rozumiem! W 100% rozumiem, ponieważ to jest najtrudniejsze co można zrobić. Wprowadzić zmiany w swoim życiu na lepsze. Potrzeba każdemu porządnego kopa w dupę. Jakie są najczęstsze problemy i przyczyny kobiecego niezadowolenia:

Jestem za gruba, mam duży nos, małe piersi i inne różne takie defekty.

No kurwa i co z tego!? Mój nos też mi się nie podoba, ale nie robię z tego tragedii. Jednak do rzeczy – owszem rozumiem to mogą być defekty fizyczne, które mogą sprawiać, że Kobieta nie czuje się pewnie. Sam ostatnio dostałem troszeczkę brzucha ;) no mięśnia piwnego i doskonale rozumiem jak to może wpływać na samopoczucie. Idziesz do pracy i masz wrażenie, że wszyscy patrzą na Ciebie jak na rubasznego grubaska, widzisz kogoś i pierwsze co myślisz to „co myśli o tym kolesiu z brzuchem”. Ja patrzę trochę jak na prosiaczka z tym brzuchem w tej chwili (80 kg ważę!) więc dlaczego Ty masz nie być świnką gdy się czujesz jak świnka? Tylko takie myślenie spowoduje zmianę u Ciebie. Nie chcesz przecież czuć się jak świnka ale jak pewna siebie, wartościowa, seksowna i niesamowicie pociągająca kobieta ! (Tak - charakter i to co masz w głowie masz równie ogromny wpływ na to, że jesteś pociągająca jak Twój wygląd).

Masz brzuch? To go zgub! To takie proste. Przestań pieprzyć i szukać wymówek, że nie dasz rady, że ćwiczenia są zbyt męczące, dieta za trudne, że nie masz kasy albo to wymaga samodyscypliny a Ty masz prace,dom, dziecko, męża, kochanka, ojca, matkę i cholera wie jedna co jeszcze więc nie masz czasu. To są Twoje halucynacje. Mi też nie było absolutnie łatwo bo jestem smakoszem naprawdę…;) ale to jest kwestia wyboru i decyzji co jest dla mnie ważniejsze:

Pyszne jedzenie czy moje dobre samopoczucie z tym jak się czuje w społeczeństwie?

Owszem można powiedzieć: „Taaak, a mówiłeś aby mieć w dupie zdanie innych ludzi”. Jasne – trzeba mieć w dupie zdanie innych ludzi, dlatego musisz walczyć ze sobą dla samego siebie, a nie dla innych. To Tobie przecież jest tak bardzo źle ze sobą, że narzekasz, że nie możesz sobie znaleźć kogoś fajnego, że nie masz się w co ubrać, nic na Ciebie nie pasuje albo wręcz unikasz ludzi. To ma dotyczyć wyłącznie Ciebie i wychodzenie ze strefy komfortu. Jest mi bardzo źle więc kurwa działam, a nie lamentuje i użalam się nad sobą. Proponuje spisać sobie w Wordzie, na kartce lub w komórce wszystkie pozytywy, które spotkają Cię jak schudniesz i Twoja figura będzie taka jaka powinna być, a jak nie chcesz teraz tego robić to po prostu wyobraź sobie i pomyśl. Czekaj, czekaj pomyślę trochę za Ciebie:

  • Singielki będą miały większą szansę na znalezienie faceta
  • Kobiety w związku będą bardziej atrakcyjne dla partnera, a nie powiecie że nie lubicie gdy Wasz partner Was pragnie i pożąda, to się przekłada na jakość związku
  • Będziesz mogła założyć te łaszki, których dawno nie mogłaś na siebie włożyć lub w końcu kupisz sobie coś w czym bardzo seksownie wyglądały Twoje koleżanki, ale skończyło się dopiero na komplementowaniu jej: „Ale seksownie w tym wyglądasz” i jej szczerym „dzięki :-) ”.
  • Zaczniesz być pewniejsza siebie, w pracy, na ulicy, centrum handlowym bo nie będziesz myślała że ludzie widzą tylko że nie jesteś tak atrakcyjna jak inni.
  • Twoje samopoczucie będzie lepsze, nie będziesz się czułą ciężko po zjedzeniu czegoś
  • Wzrośnie Twój poziom szczęścia, uśmiechu i ogólnie zadowolenia z życia
  • Na wszystkich innych polach dostaniesz pozytywnego kopa.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie: Czy to jest wszystko warte wysiłku czy lepiej wpierdolić kolejną tabliczkę czekolady popijając colą/piwem i zostawić sprawy takie jakimi są?!

Ktoś może powiedzieć – dajcie spokój temu kultowi szczupłości. Ciałko też potrafi być sexy i puszyste Kobiety ponętne. Ja oczywiście w żaden sposób nie przeczę. Jasne, że tak jest ale mówimy o Tobie – jakich Ty chcesz facetów. Jeżeli chcesz zajebiście wysportowanych facetów, z szcześciopakiem na brzuchu, którzy są jak Wy to mówicie „do schrupania” no to zacznij od siebie. Nigdy nie przyciągniesz takiego zdrowego, normalnego faceta a jeżeli to zrobisz to nie zastanawiaj się czy na szczuplejszą i bardziej jedrną laskę nie poleci za jakiś czas. Będziesz przyciągać takich mężczyzn jaka sama będziesz więc przestań wzdychać do „ciacha” na plaży bo i tak nie będziesz go miała póki nie zrobisz nic ze swoją sylwetką. To nie wszystko, ale mając zajebistą figurę masz dużo większe szansę aby zwrócił na Ciebie uwagę niż gdybyś jej nie miała. A chyba nie chcesz desperata?!

Dalej – możesz mówić że faceci lubią różne Kobiety, ale znowu pytanie do Ciebie wolisz takiego co sam dba o siebie i mocno pracuje nad swoim wyglądem i tego samego wymaga od Kobiety czy…wolisz takiego, który ma fetysz… ? Niech to będzie dla Ciebie najważniejsza motywacja:

Przyciągasz facetów takich jaka sama jesteś! Inni to fetyszyści !

/ wyjątki i jeżeli chcesz czekać na wyjątek i liczyć na cud to krzyż na drogę zajebiście cierpliwa kobieto!

Ostatnio przeczytałem słowa Konrada Gacy (nie wiem co za koleś, nie znam go, prowadzi jakąś sektę ponoć) które mi zajebiście utkwiły w głowie i były motywatorem:

„Puszystość / nadwaga nie jest i nigdy nie będzie sexy” !

Koniec z mówieniem "Modelki Size plus są w modzie" albo "Kochanego ciała nigdy za wiele" lub "Eeee...nie wyglądasz tak źle. Całkiem sexy". Jeżeli Ty się czujesz z tym źle to tak kurwa jest! Ludzie są zazwyczaj mili dookoła i niepotrzebnie starają się lizać wzajemnie tyłki zamiast mówić o tym co widzą jak jest. A już na pewno faceci jak zapytasz kolegi czy jesteś gruba to on Ci przecież nie powie: "No wiesz co... mogłabyś coś zzrzucić tak z 5kg" tylko powie: "Nie no coś Ty, super wyglądasz naprawdę!" po czym tydzień później będzie bzykał Twoją jędrniejszą koleżankę. Chociaż jak CI facet mówi: "Mogłabyś trochę przytyć i nic się nie stanie". To naprawdę tak jest!:)

Zapamiętaj to sobie raz na zawsze. Ja nie mówię znowu aby tutaj jakkolwiek przeginać. Myślę, że każda kobieta czuje czy wygląda dobrze.  Myślę, że masz przyjaciół, którzy Ci powiedzą – już wystarczy tego odchudzania. Nie musisz się już katować. Po prostu żyj zdrowo.

Tak  naprawdę to jest takie proste. Musisz mieć tylko spełnionych kilka warunków:

a)      Dieta, inne odżywianie – nie prawda, że diety są wszystkie niedobre. To była moja główna wymówka, ale wiem już że można jeść bardzo zdrowo i smacznie np. na diecie z bardzo obniżonymi węglowodanami (bez pieczywa, ryżu, makaronów, ciast , pizzy itp.). Nie mówię tu o wyższości tej diety, bo dietetykiem nie jestem ale stosuje i widzę efekty.
b)      Ruch fizyczny. Musisz biegać, jeździć na rowerze, chodzić na siłownie czy b.dużo spacerować (ale to ostatnie wymaga 3x więcej czasu niż np. bieganie a pewno go przecież nie masz)
c)       Motywacja i jeszcze raz motywacja, nieustanna x 10!
d)      Dobra muzyka ;) najlepiej taneczna, klubowa. Dlaczego? Ona da Ci dużo energii podczas ćwiczeń i spowoduje, że zaczniesz odczuwać ogromną przyjemność i kopa do działania.

 Będziesz się męczyć, będzie boleć, będzie trudno, ale czego Ty się kurwa spodziewałaś po takim czasie zapuszczania się? Chcesz zmian na lepsze to wiedz, że musisz cierpieć. Nie chcesz chyba akceptować swojego życia byle-jakiego z mnóstwem problemów w głowie z tego powodu?! Zastanów się… przemęczysz się 2-3 czy nawet 4 miesiące a jeżeli to później utrzymasz to pomyśl sobie ile będzie wspaniałych miesięcy/lat gdzie będziesz się śmiała ze swojego stanu psychicznego w tamtym czasie. Ja nie ukrywam, przez kilka lat się zapuściłem i teraz muszę ciężko zapierdalać aby zmienić swój wygląd. Akceptuje to i jestem gotowy na ostrą walkę ze swoimi zaniedbaniami bo wiem, że na moją radość z życia wpłynie to bardziej niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Przecież nie jestem masochistą aby trwać w tym stanie i celowo uszczęśliwiać. Chcę szczęśliwego i radosnego życia – jak każdy! Dlatego jestem gotów na ostry zapierdol fizyczny i odmawianie sobie wielu przyjemności w imię większego dobra. Trzeba osiągnąć to dno, aby zacząć zbierać siłę do wynurzania się.

Wdrażam wiele z tego w życie, wiele zmieniam w swoim jadłospisie, dlatego jeszcze raz powtarzam wiem i rozumiem jakie to jest trudne i jak dużą rolę odgrywa motywacja, ale najważniejszy jest porządny kopniak w dupę i osiągnięcie jakiegoś dna…uświadomienie sobie, że nie poczujesz pewnych rzeczy, pewne rzeczy się nie staną w Twoim życiu tylko i wyłącznie dlatego że nie masz zbyt dużo samozaparcia aby wprowadzić przemianę u siebie.

Natomiast jeżeli czujesz się OK ze swoim ciałem, możesz zakładać co Ci się żywnie podoba, masz zajebisty seks ze swoim partnerem i partnera również wymarzonego, jesteś bardzo szczęśliwa to wiesz co? ZAJEBIŚCIE! Masz zakaz odchudzania się! Mogłabyś to wszystko zniszczyć. Po co zmieniać coś gdy czujesz się w tym wszystkim szczęśliwa?!

Kolejna wymówka – „nie wiem od czego zacząć to też głupota”. Masz Googla i możesz dokładnie poczytać co robić, a najgorsze jak zaczniesz mniej jeść. Jedz często, mało ale zdrowo. Nie jestem dietetykiem ani szpecem od odchudzania ale potrafię przekazać co mnie osobiście bardzo zmotywowało i co motywuje.

Wiecie co myślę gdy widzę naprawdę seksownie wyglądającą kobietę? Z pięknymi jędrnymi pośladkami, gładkim ciałem, bez fałdek itp.? Podziwiam ją, bo wiem że włożyła w to bardzo dużo pracy i ciężko zapierdalała na swój wygląd. Myślę, że ona tak samo jak inni lubi chipsy, pizze, hamburgery, coca-colę i mnóstwo niezdrowych rzeczy ale poświęciła to wszystko dla swojego wyglądu i teraz zbiera z tego różne owoce. Wyobraź sobie taką kobietę i pomyśl sobie jak inaczej wyglądałoby jej życie gdyby miała 15kg więcej… tak samo jak teraz? Jeżeli nie zazdrościsz jej to przestań czytać. Ten artykuł nie jest dla Ciebie – komentować też nie komentuj bo będziesz tylko trollować ;)  A… i nie mów też, że ta laska z jędrnym tyłkiem i seksownym ciałem jest puściutka bo zamiast się rozwijać to ona spędzała czas na fitnessie. Dupa blada – nie znasz jej, nie wiesz tego, nie uogólniaj. Jedno nie wyklucza drugiego. Za prawdziwe „siódme poty” jest również prawdziwa nagroda, więc bierzesz nagrodę czy żyjesz w strefie komfortu i zaspokajasz się ochłapami?

 A co w sytuacji, w której masz np. małe piersi i nie czujesz się atrakcyjna dla mężczyzn? Masz dwa wybory. Bardzo, bardzo proste.

a)      Zoperować i powiększyć je sobie.
b)      Zaakceptować ten fakt i cieszyć się nimi bo Twój mężczyzna je uwielbia!

To pierwsze jest osiągalne przecież dla każdego jeżeli masz taką desperację i brak akceptacji (chociaż nie polecam). Dzisiejsza chirurgia plastyczna jest naprawdę rozwinięta więc co za problem aby to zrobić? Aaaa poczekaj zaraz, zaraz to kosztuje dużo pieniędzy i nie masz tyle kasy? Znowu się pytam – jaki problem? Masz już ogromną motywację aby z jednej strony pracować bardzo dużo, aby się starać, aby być lepszą w swojej pracy niż inni, by dostać awans i w końcu było Cię stać. Jeżeli nie – postaraj się oszczędzać. Tylko nie dawaj wymówek, że masz tyle wydatków że nie oszczędzisz. Jeżeli tak jest to po prostu zacznij zastanawiać się jak zmienić swoją sytuację materialna.

Nie da się? Nie pierdol ;) Wszystko się da. Musisz tylko myśleć o tym cały czas, każdą wolna chwilę, czytać, podpatrywać szansy. Da się. Nie taka Kobieta jak Ty, nie z takimi problemami znalazła w sobie siłę i dała radę więc to nie jest wymówka. Tylko przemyśl czy to jest najlepsze rozwiązanie bo moim zdaniem nie. Dla większości mężczyzn tylko natura się liczy i wtedy każde piersi są najseksowniejsze na świecie jeżeli ich posiadaczka jest pewna siebie i dumna z nich!

Jeżeli nie chcesz czekać to przecież programy „operacja plastyczna na raty” J Może to dla Ciebie akurat?

Przestań szukać wymówek, że na coś Cię nie stać a poprawa tego jest kluczowym problemem Twojego życia! Jeżeli nie zaczniesz tego zmieniać będziesz ciągle nieszczęśliwa!

Dużo lepsza jest jednak druga opcja – pokochać je. Jakie są plusy np. z posiadania małych piersi? Podobne te z mniejszymi mają dużo większe libido, są bardziej namiętne. Te z większymi mają rzadszą ochotę na seks;) To teraz pomyśl sobie… „a co mi tam…przynajmniej mamy z facetem bardzo fajny seks a jakaś tam cycata lala mogłaby być zimną kłodą bez potrzeb”. Zamień sobie piersi na cokolwiek innego – to równie dobrze może być nos. To tylko kwestia co tam wstawisz sobie. Chodzi o to by we wszystkim szukać pozytywów bo takie myślenie Ci pomaga. Zacznij zmieniać to czego w sobie nie lubisz, albo starać się chociaż szukać rozwiązań by to zmienić. Najgorsze to nie robić nic i siedzieć z rękami tak ma być i koniec. Jeżeli masz takie podejście – to nie pierdol wszystkim dookoła i nie użalaj się jaka Ty jesteś z tego powodu nieszczęśliwa że masz w sobie jakiś defekt. Będziesz wtedy pieprzoną hipokrytką. Tak – właśnie taka będziesz. Ja też trochę mówiłem, trochę mi to przeszkadzało, ale nic z tym nie robiłem aż w końcu stwierdziłem, że jestem pieprzonym hipokrytą, że gadam o tym dookoła, a nie podjąłem bardzo radykalnych środków by to w sobie zmienić. Dzisiaj tylko nie ćwiczę bo czuje się po wczorajszym bardzo obolały. Nie wiem czy to zakwasy czy przetrenowanie, ale bardzo chciałem dzisiaj chociaż na rowerku pojeździć. Czuje jednak, że gdybym to zrobił to bym przegiął. A Ty? Kiedy będziesz w takim stanie, że będzie Cię wszystko bolało od ćwiczeń, ale będziesz mimo wszystko szczęśliwa bo wiesz, że czemu  się poświęcasz i masz w tym głębszy sens?

Skąd ten temat akurat? Bo sam jestem w niego bardziej zaangażowany i stąd wiem, że w tej chwili to mój absolutny priorytet by poprawić moją sylwetkę. Nie mam dużo do zzrzucenia, ale myślę że jakieś 10kg. Postawiłem sobie cel, że pod koniec września będę zajebiste ciacho J a Ty? Kiedy będziesz wymarzoną laską z pięknymi jędrnymi pośladkami, płaskim brzuchem i mężczyźni na każdym kroku będą Cię komplementować/ oglądać się za Tobą?!

Jeżeli Cię uraziłem, oburzyłem to absolutnie nie przepraszam. Jestem szczery i mówię to co myślę - po prostu nie musisz mnie czytać:) Jeżeli jednak przemawia do Ciebie co napisałem to podziel się ze mną swoimi myślami tutaj: mezczyznazwyobraznia@gazeta.pl

 
1 , 2 , 3


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Kody Rabatowe